Młodzi wyborcy wobec Koalicji Obywatelskiej – skąd surowe oceny?

Olek SzymańskiOlek Szymański18.10.2026
Młodzi wyborcy wobec Koalicji Obywatelskiej – skąd surowe oceny?

Spis treści

  1. Młodzi tracą cierpliwość: obietnice nie wystarczą bez zmian
  2. Prawa kobiet i aborcja: dlaczego młode wyborczynie tracą cierpliwość do rządu?
  3. Brak konkretnych działań może odebrać rządowi głosy wyborczyń
  4. Drożyzna i kryzys mieszkaniowy podkopują zaufanie do Koalicji Obywatelskiej
  5. Domowy budżet bez oddechu, a marzenie o własnym mieszkaniu coraz dalsze
  6. Rozliczenia PiS nie wystarczą, gdy młodzi oczekują szybkich zmian
  7. Młodzi czekają na zmiany, które naprawdę poprawią ich życie

Rozczarowanie młodych wyborców KO wynika przede wszystkim ze zderzenia dużych nadziei z powolnym tempem zmian. A jak już mówimy o tym, sprawdź frekwencję i wyniki wyborów prezydenckich. W 2026 roku wielu z nich głosowało, licząc na szybką poprawę sytuacji w sprawach praw kobiet, mieszkań, usług publicznych i rozliczenia poprzedniej władzy. Tymczasem obietnice dekryminalizacji aborcji i zapewnienia dostępniejszych mieszkań nie przyniosły oczekiwanych efektów. Co więcej, codzienne koszty życia i kolejki do lekarzy nadal budzą frustrację. Dlatego część młodych nie tyle zmienia poglądy, ile wycofuje się z polityki.

Top informacje:
  • Surowe oceny KO wynikają ze zderzenia dużych nadziei z powolnym tempem zmian w sprawach praw kobiet, mieszkań, ochrony zdrowia i kosztów życia.
  • Niespełnione obietnice dotyczące praw reprodukcyjnych szczególnie rozczarowują młode kobiety. Część z nich nie przenosi poparcia do innej partii, lecz rozważa rezygnację z głosowania.
  • Codzienne doświadczenia — drożyzna, wysokie koszty najmu i trudny dostęp do lekarzy — dla wielu wyborców ważą więcej niż deklaracje i wyjaśnienia o przeszkodach prawnych czy politycznych.
  • Rozliczenie poprzedniej władzy pozostaje ważne, ale nie zastępuje działań, które poprawiają życie wyborców tu i teraz. Młodzi oczekują konkretnych planów, terminów i widocznych rezultatów.
  • Badanie opisane w artykule wskazywało na chwiejność poparcia: 31 proc. osób deklarujących udział chciało zagłosować inaczej, a wśród dawnych wyborców KO ponownie poprzeć partię zamierzała około połowa.
  • Główne ryzyko dla KO to nie tylko odpływ wyborców do konkurencji, lecz także ich demobilizacja i utrata wiary, że udział w polityce może coś zmienić.
  • Przytoczone dane pochodzą z różnych badań, w tym sondażu z 2024 roku, i nie stanowią reprezentatywnego pomiaru opinii młodych wyborców w 2026 roku.

Badanie Ipsos, przeprowadzone telefonicznie na reprezentatywnej próbie 1000 osób w dniach 10–18 września 2026 roku, pokazuje skalę tego zjawiska: blisko jedna trzecia badanych deklarujących udział w wyborach — dokładnie 31 proc. — chciała zagłosować inaczej niż w 2026 roku. Kolejne 11 proc. nie wiedziało, na kogo oddać głos. Wśród wyborców KO zaledwie co drugi zamierzał ponownie poprzeć tę partię, a jej elektorat wyróżniał się wysokim odsetkiem osób, które mogłyby tym razem zostać w domu. Ponadto 51 proc. badanych słabo utożsamiało się z działaniami rządu, którego średnia ocena wyniosła 2,7 w sześciostopniowej skali. Nawet wśród wyborców KO 35 proc. wątpiło, czy rząd rzeczywiście spełnia ich oczekiwania.

Młodzi tracą cierpliwość: obietnice nie wystarczą bez zmian

Najwyraźniej widać to wśród młodych kobiet, które oczekiwały konkretnych postępów w prawach reprodukcyjnych. W badaniach jakościowych część dawnych wyborczyń Lewicy mówiła, że może poprzeć KO, bo uważa ją za większą i skuteczniejszą formację. Wiele innych nie wskazywało jednak nowej partii — po prostu traciło chęć do głosowania. Rozczarowanie nie zawsze oznacza przepływ elektoratu; czasem prowadzi do demobilizacji. Po skorygowaniu deklarowanej frekwencji na podstawie wcześniejszych badań do urn mogłoby pójść około 47–48 proc. uprawnionych, znacznie mniej niż niemal 75 proc. w wyborach parlamentarnych w 2026 roku.

KO nadal ma szeroki potencjalny zasięg: 53 proc. Skoro już się tu znalazłeś to sprawdź, czy kredyt 2 proc. pomaga kupującym czy podbija ceny. badanych deklarowało, że zagłosowałoby na tę partię lub rozważyło taki wybór. Jednak sama sympatia nie wystarczy, jeśli wyborcy nie widzą rezultatów. Młodzi słyszą o przeszkodach prawnych, prezydenckich wetach i bałaganie odziedziczonym po poprzedniej władzy, ale oceniają codzienne życie według prostych kryteriów: czy stać ich na mieszkanie, czy ochrona zdrowia działa sprawnie i czy obietnice przekładają się na konkretne działania. Gdy zbyt długo słyszą „jeszcze nie”, część odwraca się od KO, a część od całej polityki. Właśnie tę utratę zaufania uważam za najpoważniejsze ostrzeżenie.

Młodzi wyborcy wobec Koalicji Obywatelskiej: dane o oczekiwaniach i źródłach rozczarowania
Obszar Liczby i ustalenia z przytoczonego badania Znaczenie dla młodych wyborców i oceny KO Zastrzeżenie
Prawa kobiet i aborcja W badaniu jakościowym uczestniczyło 6 wyborców Lewicy z Włocławka w wieku 25–40 lat; 1–2 osoby w tej grupie stanowili mężczyźni, pozostałe — kobiety. W warszawskiej grupie KO było 6 osób w wieku 25–45 lat. W całej próbie CATI znalazło się 1000 respondentów. Wypowiedzi z grup wskazują, że prawa reprodukcyjne były ważnym powodem głosowania części kobiet na Lewicę. Część rozmówczyń rozważała KO jako większą i skuteczniejszą partię, ale tekst opisuje także wycofywanie się rozczarowanych młodych kobiet z polityki, a nie prosty przepływ ich głosów do KO. Nie podano odsetka młodych kobiet popierających legalizację aborcji ani liczby tych, które zrezygnowały z udziału w wyborach. Wnioski o młodych wyborczyniach pochodzą głównie z wywiadów grupowych, a nie z reprezentatywnego pomiaru tej konkretnej grupy.
Ocena rządu przez elektoraty Średnia ocena działań rządu w całej próbie wyniosła 2,7 w szkolnej skali 1–6. Wyborcy KO wystawili 4,1; wyborcy Trzeciej Drogi — 3,3; Lewicy — 3,2; PiS i Konfederacji — ocenę zbliżoną do 1 z plusem. Nawet wśród wyborców partii rządzących oceny były niższe niż w elektoracie KO. Rozbieżność między oczekiwaniami a oceną sprawczości rządu może osłabiać zaufanie wśród wyborców koalicyjnych, w tym młodych osób oczekujących konkretnych zmian. Wyniki dotyczą elektoratów ogółem, nie wyłącznie osób młodych. Wskaźniki nie pozwalają ustalić osobnej średniej oceny w grupie młodych wyborców KO.
Identyfikacja z rządem 51 proc. badanych deklarowało, że w małym lub bardzo małym stopniu utożsamia się z programem, przekazem i działaniami rządu. Wśród wyborców KO 35 proc. miało w tej sprawie wątpliwości. Poparcie dla KO nie oznacza automatycznie pełnej identyfikacji z rządem. Wśród wyborców koalicjantów krytyczne lub wstrzemięźliwe oceny były szczególnie widoczne, co wskazuje na ryzyko rozczarowania także wśród osób, które głosowały przeciw poprzedniej władzy. Wartości odnoszą się do ogółu badanych i elektoratów partyjnych; nie przedstawiono osobnych wyników dla młodych wyborców.
Poziom życia i drożyzna 57 proc. badanych uważało, że zmiana władzy nie wpłynęła na ich sytuację ekonomiczną i poziom życia; 29 proc. oceniało, że sytuacja się pogorszyła, a 14 proc. — że się poprawiła. Przewaga ocen „bez zmiany” lub „pogorszenie” sprzyja rozliczaniu rządu z codziennych kosztów życia, a nie wyłącznie z deklaracji programowych. W materiale rozmówcy wymieniali wysokie ceny żywności, rachunków i usług. To samoocena respondentów, nie pomiar zmian cen ani dochodów. Nie podano odrębnych wyników dla młodych osób ani dla wyborców KO.
Mieszkania i koszty najmu W materiale nie podano liczbowych wskaźników cen mieszkań, czynszów, dostępności kredytów ani odsetka młodych osób mieszkających z rodzicami. W wywiadach grupowych uczestnicy określali ceny zakupu i najmu jako bardzo wysokie oraz wskazywali trudność w realizacji planu zakupu mieszkania. Kryzys mieszkaniowy pojawia się jako konkretna bariera samodzielności i planowania przyszłości. Rozbieżność między aspiracją posiadania własnego lokum a brakiem dostępności mieszkań może obciążać ocenę rządu niezależnie od postępów w innych obszarach. Opis opiera się na wypowiedziach jakościowych. Nie należy przedstawiać ich jako statystyki dotyczącej wszystkich młodych osób ani jako pomiaru skali kryzysu mieszkaniowego.
Szybkość zmian i sprawczość W badaniu ogólnym 51 proc. respondentów słabo utożsamiało się z działaniami rządu. W wywiadach uczestnicy elektoratów koalicyjnych opisywali brak szybkich zmian; w grupach jakościowych oceny rządu często mieściły się w okolicach „trójki” w skali 1–6. Młodzi wyborcy, którzy oczekują szybkiego wdrażania obietnic, mogą uznawać proceduralne uzasadnienia za niewystarczające, jeśli nie widzą namacalnych efektów w prawach kobiet, mieszkalnictwie czy kosztach życia. Nie zmierzono bezpośrednio, jaki odsetek młodych respondentów oczekuje szybszych zmian. Wnioski o tempie i oczekiwaniach pochodzą z badań jakościowych i opisu postaw.
Rozliczenia poprzedniej władzy Około ⅔ badanych uważało, że niektórzy politycy lub urzędnicy poprzedniej władzy zasłużyli na więzienie. Tylko co czwarty respondent oceniał dotychczasowe działania rządu w sprawie rozliczeń jako skuteczne. Oczekiwanie rozliczeń jest silne, ale samo w sobie nie zastępuje zmian odczuwanych w codziennym życiu. Dla części wyborców KO rozliczanie poprzedników było ważnym źródłem poparcia; pozostali wyborcy koalicji częściej domagali się szybszych i bardziej konkretnych efektów. To dane dla całej próby, nie dla młodych wyborców. Pytanie o skuteczność rozliczeń nie mierzy poparcia dla konkretnych wyroków ani tempa postępowań sądowych.
Frekwencja i ryzyko wycofania się Chęć udziału w wyborach deklarowało blisko ⅔ badanych, a 56 proc. było zdecydowanie przekonanych, że zagłosuje. 33 proc. deklarowało, że nie zagłosuje; 2 proc. nie wiedziało, co zrobi. Wśród osób poniżej 40. roku życia chęć udziału deklarowało 60 proc., wobec 67 proc. wśród osób po 40. roku życia. Niższa deklarowana mobilizacja młodszych respondentów może zwiększać polityczne znaczenie rozczarowania i poczucia braku rezultatów: część wyborców może nie przejść do innej partii, lecz zostać w domu. To deklaracje w sondażu, a nie rzeczywista frekwencja. Przedstawione dane nie wydzielają jednocześnie wieku, płci i preferencji partyjnych.
Zmiana preferencji wyborczych 31 proc. osób deklarujących chęć głosowania chciało zagłosować inaczej niż w 2023 r.; blisko 11 proc. nie wiedziało, na kogo oddać głos. Około połowa wyborców KO z 2023 r. chciała ponownie poprzeć tę partię. Wysoka zmienność preferencji i niepełna lojalność elektoratu oznaczają, że poparcie KO zależy także od oceny realizacji obietnic. W przypadku młodych kobiet rozczarowanie mogło — według opisu raportu — prowadzić do bierności, a nie do przejścia do innego ugrupowania. Dane dotyczą wszystkich grup wiekowych. „Około połowa” opisuje utrzymanie poparcia w elektoracie KO z 2023 r.; nie jest osobnym wynikiem dla młodych.
Badanie i zakres danych Sondaż CATI: N=1000, przeprowadzony 10–18 września 2024 r. Wywiady grupowe odbyły się 24–26 września w Warszawie, Lublinie i Włocławku. Łącznie opisano grupy po 6 osób dla KO, Lewicy, Polski 2050, PiS i PSL oraz grupę wyborców Konfederacji. Dane łączą pomiar ilościowy postaw ogółu dorosłych z jakościowymi wypowiedziami wybranych elektoratów. Pozwalają zestawić oceny rządu z konkretnymi oczekiwaniami, ale nie tworzą pełnego, reprezentatywnego profilu młodych wyborców KO. Wyniki dotyczą badania przeprowadzonego w 2024 r. Nie są automatycznie aktualnym pomiarem opinii w 2026 r. ani prognozą wyników wyborów.

Prawa kobiet i aborcja: dlaczego młode wyborczynie tracą cierpliwość do rządu?

Nie dziwię się, że młode wyborczynie tracą cierpliwość do rządu. W kampanii słyszały o prawach kobiet, bezpieczeństwie i zmianie, tymczasem po wyborach dostały głównie komunikaty o trudnych procedurach, politycznych sporach i konieczności czekania. Stawka w sprawie aborcji nie jest abstrakcyjna: chodzi o zdrowie, prywatność i możliwość decydowania o własnym życiu. Gdy obietnica pozostaje niespełniona przez kolejne miesiące, rozczarowanie szybko przeradza się w poczucie, że głos oddany przy urnie niewiele zmienił.

Różnica między oczekiwaniami a działaniami pokazuje problem najdobitniej. Młode kobiety, które liczyły na liberalizację prawa, nie muszą zmieniać poglądów, by odsunąć się od polityki. Mogą po prostu uznać, że żadna z dostępnych partii nie potrafi przekuć deklaracji w konkret. Badania nastrojów opisane w przytoczonym raporcie wskazywały, że część młodych wyborczyń Lewicy nie przeniosła poparcia do innego ugrupowania, lecz rozważała pozostanie w domu. To ważny sygnał: bierność nie oznacza zgody, lecz utratę wiary w skuteczność polityków.

Na znużenie nakłada się szerszy kryzys zaufania. W badaniu telefonicznym, przeprowadzonym na reprezentatywnej próbie tysiąca osób, połowa respondentów deklarowała, że w małym stopniu utożsamia się z programem i działaniami rządu. Także wśród wyborców koalicjantów KO często pojawiały się krytyczne lub ostrożne oceny, a rząd uzyskał średnio 2,7 punktu w szkolnej skali od 1 do 6. Ponadto 57 proc. badanych nie dostrzegało zmiany własnego poziomu życia, 29 proc. mówiło o pogorszeniu, a poprawę zauważało 14 proc. W takim klimacie niespełniona obietnica dotycząca praw kobiet staje się częścią szerszej opowieści o władzy, która obiecuje szybciej, niż działa.

Brak konkretnych działań może odebrać rządowi głosy wyborczyń

Rządzący mogą wskazywać na prawne przeszkody, spory w koalicji i instytucje ukształtowane przez poprzednią władzę. To realne ograniczenia, których nie należy pomijać. Prezydenckie weto, spory o Trybunał Konstytucyjny oraz skomplikowany stan prawny utrudniają szybkie zmiany. Jednak sama lista przeszkód nie odpowiada wyborczyni na pytanie, co rząd zrobi teraz. Politycy mogą wyjaśniać, dlaczego ustawa utknęła, a zarazem jasno przedstawić plan, terminy i działania, które poprawią dostęp do opieki oraz poczucie bezpieczeństwa pacjentek.

Rozczarowanie rośnie również dlatego, że prawa reprodukcyjne nie stanowią niszowego dodatku do programu. W badaniach wyborcy Lewicy i Polski 2050 wymieniali legalną aborcję oraz prawa kobiet wśród ważnych elementów wizji nowoczesnego, tolerancyjnego państwa. Podczas rozmów grupowych część wyborczyń Lewicy mówiła, że rozważy głos na większą Koalicję Obywatelską, bo uważa ją za skuteczniejszą w sprawie zmiany prawa. Inne chciały pozostać przy swoim ugrupowaniu, ale domagały się konkretów. Łączyła je więc nie obojętność, lecz potrzeba widocznych rezultatów.

Młodzi wyborcy

Politycy często zakładają, że wyborcy cierpliwie poczekają, bo rozumieją zawiłości parlamentarnych negocjacji. Nie jestem jednak tego taki pewien. W przywołanym sondażu blisko co trzecia osoba deklarująca udział w kolejnych wyborach chciała zagłosować inaczej niż poprzednio, a blisko 11 proc. nie wiedziało, na kogo odda głos. Dane te nie dotyczą wyłącznie młodych kobiet, ale dobrze pokazują skalę płynności i zniechęcenia. Jeżeli cię to ciekawi, Sprawdź, skąd popularność Konfederacji wśród młodych mężczyzn. Skoro niemal co trzecia osoba rozważa zmianę wyboru, rząd nie może zakładać, że wyborczynie pozostaną mu wierne.

Problemem jest także widoczność ważnych spraw. Rozliczanie poprzedników, spory o inwestycje i codzienne przepychanki w koalicji łatwo wypierają z debaty tematy, które bezpośrednio dotyczą kobiet. Młoda wyborczyni nie musi jednak wybierać między prawami reprodukcyjnymi a mieszkaniem, pracą czy dostępem do lekarza. Oczekuje, że państwo zajmie się kilkoma sprawami naraz. Jeśli słyszy głównie, że musi uzbroić się w cierpliwość, a zarazem nie widzi postępu w kwestii ważnej dla niej przy urnie, zaczyna pytać, czy rząd rozumie, komu zawdzięcza władzę.

Nie twierdzę, że wszystkie młode kobiety mają takie same poglądy ani że temat aborcji wyjaśnia wszystkie nastroje polityczne. Raport pokazywał zresztą, że na decyzje wyborcze wpływają również koszty życia, praca, mieszkania, ochrona zdrowia i ocena jakości demokracji. Właśnie dlatego prawa kobiet stanowią ważny test: pokazują, czy rząd potrafi dotrzymać obietnic w sprawie, która dla wielu wyborczyń wiąże się z godnością i kontrolą nad własnym życiem. Jeśli go nie zda, trudno oczekiwać, że przed kolejnymi wyborami wystarczy odwołanie do „mniejszego zła”.

Młode wyborczynie niekoniecznie odrzucają ideę równości czy liberalizacji prawa. Częściej tracą wiarę, że obecna władza potrafi skutecznie je reprezentować. To rozróżnienie powinno skłonić rządzących do refleksji: niezadowolenie nie musi prowadzić do przejścia do konkurencyjnej partii, ale może sprawić, że wyborczynie zostaną w domu. W kraju, w którym o wyniku decyduje mobilizacja, absencja przy urnach bywa równie mocnym sygnałem politycznym jak głos oddany na przeciwników rządu.

Drożyzna i kryzys mieszkaniowy podkopują zaufanie do Koalicji Obywatelskiej

Politykę najmocniej odczuwam nie przy urnie, lecz przy kasie i podczas przeglądania ogłoszeń o mieszkaniach. Rosnące ceny żywności, rachunków i najmu skutecznie psują humor, a obietnica, że po zmianie władzy życie szybko stanie się łatwiejsze, dla wielu osób brzmi dziś jak odległe marzenie. Gdy codzienne wydatki rosną szybciej niż poczucie bezpieczeństwa, cierpliwość wobec rządu wyraźnie się kurczy.

Szczególnie dotkliwy jest kryzys mieszkaniowy. Młodzi ludzie chcą się usamodzielnić, założyć rodzinę albo po prostu przestać wynajmować pokój, ale często nie stać ich na zakup ani najem. Kredyt również nie daje gwarancji: trzeba zgromadzić wkład własny, spełnić wymagania banku i liczyć się z ratami pochłaniającymi dużą część dochodu. W badaniach mieszkańcy określali koszty jako „z kosmosu” i porównywali polskie czynsze z tymi w krajach strefy euro. To nie abstrakcyjna debata o rynku, lecz pytanie, czy człowiek może ułożyć sobie życie.

Koalicja Obywatelska

Nic dziwnego, że niezadowolenie wykracza poza twardą opozycję. W sondażu Ipsos, przeprowadzonym na reprezentatywnej próbie około tysiąca osób, 57 proc. nie dostrzegało poprawy własnej sytuacji ekonomicznej. Pogorszenie deklarowało 29 proc., zaś poprawę zaledwie 14 proc. Gabinet otrzymał średnią ocenę 2,7 w szkolnej skali od 1 do 6. Nawet wyborcy Lewicy i Trzeciej Drogi, czyli ugrupowań współtworzących władzę, oceniali go na około trzy.

Domowy budżet bez oddechu, a marzenie o własnym mieszkaniu coraz dalsze

W rozmowach z wyborcami powracał prosty rachunek: zarobki mogą rosnąć, ale gdy jednocześnie drożeją żywność, energia, leki i usługi, portfel nie odczuwa poprawy. Jeden z rozmówców ujął to celnie: zarabiamy więcej i więcej wydajemy, choćby na rachunki. Inni wskazywali dłuższe kolejki do lekarzy, wysokie ceny leków oraz koszty edukacji dzieci. Wyprawka za 300 zł pomaga, ale nie rozwiązuje problemu, gdy podręczniki i szkolne wydatki pochłaniają kolejne kwoty.

Koalicja Obywatelska mierzy się z rozdźwiękiem między oczekiwaniami a tempem zmian. Wyborcy pamiętają zapowiedzi dotyczące mieszkań, praw kobiet, sprawnych usług publicznych i szybkiego rozliczenia poprzedniej władzy. Część spraw utknęła, inne wymagają długiej pracy, a kolejne blokują konflikty prawne i instytucje obsadzone za poprzednich rządów. Rozumiem, że naprawa państwa nie następuje jednym ruchem, zwłaszcza gdy prezydent może wetować ustawy, a system prawny pozostaje podzielony. Jednak przy codziennych rachunkach wyjaśnienie o obiektywnych przeszkodach nie zawsze wystarcza.

Polityczna cena rozczarowania jest już widoczna. W badaniu 31 proc. osób deklarujących udział w kolejnych wyborach zapowiadało, że zagłosuje inaczej niż poprzednio, a blisko 11 proc. nie wiedziało, kogo poprzeć. Spośród dawnych wyborców KO tylko około połowa chciała ponownie oddać głos na tę partię. Zarazem Koalicja miała największy łączny zasięg: 53 proc. badanych dopuszczało głosowanie na nią w określonych okolicznościach. Jej pozycja wciąż jest więc mocna, ale nie daje jej prawa do lekceważenia zawiedzionych sympatyków.

Samo utrzymanie świadczeń społecznych również nie wystarczy. Dla części wyborców kontynuowanie programów zapoczątkowanych przez PiS to rozsądne rozwiązanie, dla innych zaś dowód braku własnego pomysłu na poprawę jakości życia. Nowe inicjatywy, takie jak babciowe czy renta wdowia, nie zastąpią sprawnej polityki mieszkaniowej ani stabilnych usług publicznych. A skoro 33 proc. wyborców PiS wskazywało korzyści materialne jako ważny powód poparcia, widać, jak silnie domowy budżet wpływa na polityczne wybory.

Frustrację mogą przejąć ugrupowania mówiące prostszym językiem: obniżymy podatki, ograniczymy państwo, przywrócimy sprawczość. Konfederację wskazało w sondażu 17 proc. badanych jako partię pierwszego wyboru, a kolejne 26 proc. dopuszczało oddanie na nią głosu. Jej popularność szczególnie rosła wśród młodych mężczyzn, dla których wysokie ceny mieszkań i trudny start zawodowy są konkretnym doświadczeniem, a nie tematem z telewizyjnego studia. Jeśli KO nie przedstawi przekonującego planu, konkurenci zyskają przestrzeń, by obiecywać szybkie i radykalne rozwiązania.

Oceny rządu nie można sprowadzać wyłącznie do cen mieszkań, bo liczą się także bezpieczeństwo, relacje z Unią Europejską, jakość demokracji i rozliczanie nadużyć. Jednak dla wielu Polaków właśnie mieszkanie pokazuje, czy państwo pomaga realizować podstawowe plany. Gdy młody człowiek pracuje, ale nie może wynająć lokalu bez oddawania większości pensji ani odłożyć wkładu własnego, trudno oczekiwać, że cierpliwie będzie czekał na kolejne polityczne zapowiedzi.

Koalicja Obywatelska nie musi obiecywać, że ceny spadną z dnia na dzień. Powinna jednak przedstawić jasny plan: określić, ile powstanie mieszkań publicznych i komunalnych, skąd będzie pochodzić finansowanie, jak ograniczy spekulację i kiedy najemcy odczują poprawę. Potrzebne są również przewidywalne zasady dla osób budujących, wynajmujących i kupujących pierwsze lokum. Bez konkretnych terminów i mierzalnych celów trudno odróżnić strategię od kolejnej konferencji prasowej.

Zaufania do rządu nie mierzę samymi deklaracjami ani liczbą ogłoszonych programów. Sprawdzam, czy po opłaceniu czynszu, rachunków i zakupów zostaje coś na normalne życie oraz czy młodzi mają realną drogę do własnego mieszkania. Jeśli odpowiedź nadal brzmi „nie”, drożyzna każdego dnia będzie działać na niekorzyść KO — skuteczniej niż niejedna kampania przeciwników.

Rozliczenia PiS nie wystarczą, gdy młodzi oczekują szybkich zmian

Rozliczenie afer z czasów PiS ma znaczenie i rozumiem, dlaczego wielu wyborców chce zobaczyć winnych przed sądem. W badaniu przeprowadzonym na próbie około tysiąca osób dwie trzecie respondentów uznało, że niektórzy politycy poprzedniej władzy powinni trafić do więzienia. Najczęściej wskazywali Mateusza Morawieckiego, Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobrę, Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Także ja oczekuję rzetelnego wyjaśnienia nadużyć i rozliczenia publicznych pieniędzy co do złotówki.

Jednak same komisje i zapowiedzi kar nie wystarczą młodym, którzy czekają na zmianę odczuwalną w codziennym życiu. W sondażu tylko 14 proc. badanych stwierdziło, że po zmianie władzy ich sytuacja materialna się poprawiła, a 29 proc. zauważyło pogorszenie. Młodzi oceniają politykę przez pryzmat kosztów wynajmu, dostępu do lekarza, wysokości wypłaty i szans na kupno mieszkania — nie liczby konferencji prasowych o dawnych aferach. Dlatego odkładanie odpowiedzi na te problemy może pogłębić rozczarowanie, a w konsekwencji skłonić ludzi do politycznej bierności lub poparcia bardziej radykalnych ugrupowań.

Na codzienną ocenę sytuacji młodych wpływają przede wszystkim:

  • koszty wynajmu i dostępność mieszkań,
  • dostęp do lekarza i jakość ochrony zdrowia,
  • wysokość wypłaty oraz stabilność zatrudnienia,
  • realizacja obietnic dotyczących praw kobiet i usług publicznych.

Młodzi czekają na zmiany, które naprawdę poprawią ich życie

O skali zniecierpliwienia świadczą też wyniki badania: 31 proc. osób gotowych głosować deklarowało, że dziś wybrałoby inną partię niż poprzednio, a blisko 11 proc. nie wiedziało, na kogo oddać głos. Młodzi szczególnie oczekują konkretów w sprawach praw kobiet, mieszkań, pracy i usług publicznych. Gdy obietnice dotyczące aborcji, stabilnego zatrudnienia czy lepszej ochrony zdrowia nie prowadzą do decyzji, część młodych wyborczyń wycofuje się z polityki. Nic więc dziwnego, że dla wielu ważniejszy od kolejnej deklaracji jest pierwszy widoczny efekt.

Naprawa instytucji po latach rządów PiS nie będzie łatwa: prezydenckie weta, spory o sądy i prokuraturę oraz osłabione zaufanie do państwa nie znikną z dnia na dzień. Nie powinny jednak służyć jako wygodne wytłumaczenie braku tempa. Oczekiwałbym dwóch rzeczy równocześnie: uczciwego, zgodnego z prawem procesu rozliczeń oraz szybkich działań tam, gdzie rząd może poprawić codzienne życie — od dostępności mieszkań po kolejki do lekarza. Młodzi nie proszą o cud; chcą po prostu zobaczyć, że zmiana władzy zmienia także ich życie.

Ciekawostka: w przywołanym badaniu tylko 14 proc. respondentów uznało, że po zmianie władzy poprawiła się ich sytuacja materialna, podczas gdy 29 proc. zauważyło pogorszenie — co pokazuje, jak mocno codzienne doświadczenia wpływają na ocenę rządu.

Ładowanie ocen...

Komentarze

Ładowanie komentarzy...

W podobnym tonie

Składka zdrowotna w 2026 roku: ile wyniesie i co z obietnicami KO?

Składka zdrowotna w 2026 roku: ile wyniesie i co z obietnicami KO?

W 2026 roku wysokość składki zdrowotnej zależy przede wszystkim od formy opodatkowania oraz dochodu lub przychodu przedsiębio...

Wyborcy Koalicji Obywatelskiej: fakty zamiast stereotypów

Wyborcy Koalicji Obywatelskiej: fakty zamiast stereotypów

Gdy przyglądam się wyborcom Koalicji Obywatelskiej, widzę zróżnicowany elektorat, w którym mocniej zaznaczają się osoby młode...

Koalicja Obywatelska wobec Zielonego Ładu – reforma czy kontynuacja polityki?

Koalicja Obywatelska wobec Zielonego Ładu – reforma czy kontynuacja polityki?

W obliczu dynamicznych zmian klimatycznych oraz rosnących potrzeb ekologicznych, Zielony Ład stał się kluczowym tematem w pol...