Gdy analizuję głosowania w Parlamencie Europejskim, widzę, że przeciwnicy Ukrainy nie skupiają się w jednej frakcji. W głosowaniu nad rezolucją w sprawie przyznania Ukrainie i Mołdawii statusu kandydata 45 europosłów zagłosowało przeciw, natomiast wszyscy polscy przedstawiciele poparli dokument. Najwięcej przeciwników należało do Tożsamości i Demokracji (ID): przeciw było 29 jej członków, w tym 13 polityków francuskiego Zjednoczenia Narodowego i 7 przedstawicieli niemieckiej AfD.
Ponadto przeciw zagłosowało 6 europosłów Lewicy oraz 3 polityków Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR): Holendrzy Michiel Hoogeveen, Rob Rooken i Robert Roos. Jeżeli szukasz podobnych treści, Sprawdź, kto z lewicy zdobędzie mandat w PE. Sprzeciw wyraziło także 7 posłów niezrzeszonych, między innymi Francuzi Nicolas Bay i Jérôme Rivière, Włoszka Francesca Donato, Słowak Milan Uhrík oraz trzech Greków. Jednak podział na frakcje nie zawsze przekładał się na jednolite stanowisko: 21 deputowanych włoskiej Ligi poparło rezolucję, mimo że należeli do ID.
Energia, pamięć i polityka: co napędza sprzeciw wobec integracji?
W dyskusji o członkostwie Ukrainy powracają argumenty gospodarcze, polityczne i historyczne. Viktor Orbán przekonywał, że Ukraina nie jest przygotowana do akcesji, a jej wejście do UE mogłoby obciążyć wspólny budżet i zaszkodzić gospodarce Węgier. Twierdził również, że zakaz importu rosyjskiego gazu i ropy mógłby — według jego szacunków — podnieść rachunki za gaz czterokrotnie, a za prąd dwukrotnie. Choć są to jego oceny, pokazują, jak przeciwnicy integracji uzasadniają swoje stanowisko.
W Polsce sprzeciw wobec członkostwa Ukrainy pojawił się także w polityce krajowej: PiS zapowiedziało projekt uchwały Sejmu w tej sprawie, łącząc go z upamiętnieniem ofiar zbrodni wołyńskiej i krytyką gloryfikowania UPA. Rządzący ostrzegali, że taki krok może zaostrzyć relacje z Ukrainą, a Donald Tusk zapowiedział budowę Muru Pamięci poświęconego ofiarom. Zatem przeciwnicy Ukrainy w Parlamencie Europejskim nie tworzą jednolitego bloku: łączy ich głos przeciw, lecz różnią motywacje i podejście do dalszego wsparcia Kijowa.
| Państwo / środowisko | Kto lub jaka grupa | Stanowisko opisane w materiałach | Liczby i szczegóły | Podawane powody / kontekst | Ważne zastrzeżenie |
|---|---|---|---|---|---|
| Węgry | Premier Viktor Orbán | Sprzeciwia się akcesji Ukrainy; określa ją jako nierealną i przedwczesną. | Twierdził, że Ukraina „wchłonęłaby” unijne środki; szacował, że zakaz zakupów rosyjskiego gazu i ropy mógłby podnieść rachunki za gaz 4-krotnie, a za prąd 2-krotnie. | Wskazuje na koszty budżetowe, konkurencję gospodarczą, stan wojny, pomoc finansową UE, niewystarczające zdolności administracyjne oraz niespełnienie kryteriów członkostwa. Sprzeciwia się także sankcjom na rosyjską energię. | Podane mnożniki rachunków i oceny gospodarcze są wypowiedziami Orbána, a nie niezależnie potwierdzonymi prognozami. |
| Polska — Prawo i Sprawiedliwość | PiS; projekt uchwały zapowiedziany przez Przemysława Czarnka, popierany m.in. przez Pawła Sałka | Sprzeciwia się członkostwu Ukrainy w UE i domaga się od rządu działań hamujących integrację. | Zapowiedziano projekt uchwały Sejmu; PiS chciał, by został rozpatrzony na najbliższym posiedzeniu. Materiały nie podają wyniku głosowania nad projektem. | Jako główny powód wskazuje pamięć o zbrodni wołyńskiej, brak — w ocenie polityków PiS — właściwego upamiętnienia ofiar oraz gloryfikowanie postaci związanych z UPA. Czarnek odwołuje się również do wartości chrześcijańskich i europejskich. | To stanowisko partii i jej polityków, a nie informacja o formalnej zmianie polityki państwa polskiego wobec procesu akcesyjnego. |
| Polska — rząd i politycy innych ugrupowań | Premier Donald Tusk; przedstawiciele Lewicy i PSL cytowani w materiale | W przytoczonych wypowiedziach nie popierają blokowania integracji; krytykują uchwałę PiS jako eskalującą spór. | Tusk zapowiedział Mur Pamięci z wiecznym ogniem i nazwiskami odnalezionych i zidentyfikowanych ofiar. Sebastian Gajewski ocenił, że uchwała nie będzie miała skutków prawnych. | Podkreślają potrzebę prawdy historycznej, upamiętnienia ofiar, deeskalacji napięć i utrzymania dobrych relacji polsko-ukraińskich. Marek Sawicki stwierdził, że z gloryfikacją Bandery i Szuchewycza Ukraina nie wejdzie do UE, ale ocenił, że obecnie problemem nie jest sam proces akcesyjny. | Wypowiedzi różnią się akcentami: krytyka gloryfikacji postaci historycznych nie jest równoznaczna ze sprzeciwem wobec członkostwa Ukrainy. |
| Holandia | Michiel Hoogeveen, Rob Rooken i Robert Roos — europosłowie EKR | Głosowali przeciw rezolucji dotyczącej nadania Ukrainie i Mołdawii statusu kandydata. | 3 europosłów EKR wymienionych wśród 45 głosów przeciw. | W przytoczonym materiale nie podano indywidualnych powodów ich głosowania. | Głos przeciw rezolucji o statusie kandydata nie przesądza sam w sobie o sprzeciwie wobec każdej formy przyszłego członkostwa. |
| Francja | Nicolas Bay i Jérôme Rivière — europosłowie niezrzeszeni; 13 europosłów Zjednoczenia Narodowego (RN) w grupie ID | Bay i Rivière głosowali przeciw rezolucji; RN stanowiło największą krajową grupę wśród wskazanych przeciwników z ID. | 2 wymienionych europosłów niezrzeszonych; 13 głosów przeciw z RN. | Materiał nie podaje indywidualnych uzasadnień głosów. Wskazuje na podział stanowisk w grupie ID. | Liczba 13 dotyczy głosowania opisanego w artykule, a nie ogólnego stanowiska wszystkich francuskich polityków ani obywateli. |
| Niemcy | 7 europosłów Alternatywy dla Niemiec (AfD) w grupie ID; Özlem Demirel z Lewicy | Wymienieni europosłowie AfD i Demirel głosowali przeciw rezolucji. | 7 głosów przeciw z AfD oraz 1 europosłanka Lewicy. | Przytoczony tekst nie podaje konkretnych powodów głosowania poszczególnych osób. | Dane odnoszą się do europosłów i konkretnej rezolucji, nie do stanowiska całego państwa niemieckiego. |
| Grecja | Athanasios Konstantinou, Lefteris Nikolaou-Alavanos i Kostas Papadakis | Głosowali przeciw rezolucji; Konstantinou był niezrzeszony, a Nikolaou-Alavanos i Papadakis zostali wymienieni wśród europosłów Lewicy. | 3 europosłów wskazanych wśród głosów przeciw. | W materiale nie podano indywidualnych uzasadnień. | Nie należy utożsamiać głosów tych europosłów ze stanowiskiem rządu greckiego. |
| Włochy | Francesca Donato — niezrzeszona; europosłowie partii Liga w grupie ID | Donato głosowała przeciw; jednocześnie 21 deputowanych Ligi zagłosowało za rezolucją. | 1 głos przeciw Donato; 21 głosów za z Ligi. | Wyniki pokazują podział stanowisk wewnątrz środowisk politycznych zaliczanych do ID. | Materiał nie podaje pełnej liczby głosujących z Ligi ani indywidualnych motywów głosów. |
| Portugalia | Sandra Pereira i João Pimenta Lopes — europosłowie Lewicy | Głosowali przeciw rezolucji. | 2 europosłów wymienionych wśród głosów przeciw. | Nie podano indywidualnych uzasadnień. | To wynik głosowania europosłów, nie stanowisko całej Portugalii. |
| Hiszpania | Manu Pineda — europoseł Lewicy | Głosował przeciw rezolucji. | 1 europoseł wymieniony wśród głosów przeciw. | W materiale nie podano powodu jego głosu. | Nie należy przypisywać tego stanowiska rządowi ani całemu społeczeństwu Hiszpanii. |
| Słowacja | Milan Uhrík — europoseł niezrzeszony | Głosował przeciw rezolucji. | 1 europoseł wymieniony wśród głosów przeciw. | Przytoczony materiał nie podaje uzasadnienia. | Głos pojedynczego europosła nie jest równoznaczny z oficjalnym stanowiskiem państwa. |
| Unia Europejska — Parlament Europejski | Głosowanie nad rezolucją dotyczącą Ukrainy i Mołdawii oraz statusu kandydata | Rezolucja została przyjęta; przeciw zagłosowało 45 europosłów. Wśród przeciwników były osoby z kilku frakcji, a najliczniejszą grupę stanowili członkowie ID. | 45 głosów przeciw: 29 z ID, 6 z Lewicy, 3 z EKR i 7 europosłów niezrzeszonych. Wśród 29 głosów ID: 13 z RN i 7 z AfD; 21 deputowanych Ligi głosowało za. | Głosowanie ujawniło różnice między frakcjami i wewnątrz nich; nie było jednolitego sprzeciwu wszystkich posłów danej grupy. | Podane liczby dotyczą konkretnego głosowania opisanego w materiale. Rezolucja i status kandydata nie oznaczają automatycznego przyjęcia Ukrainy do UE. |
| Ukraina — proces akcesyjny | Negocjacje z UE; w materiale wspomniano o wstępnej zgodzie państw członkowskich na otwarcie drugiego klastra | Proces integracji jest kontynuowany, mimo sprzeciwu części polityków i europosłów. | W materiale podano wstępną zgodę na otwarcie drugiego klastra negocjacyjnego; nie wskazano daty ani szczegółów formalnego otwarcia. | Spór obejmuje jednocześnie kryteria członkostwa, skutki gospodarcze, energię, budżet UE, historię i relacje polsko-ukraińskie. | Status kandydata i otwieranie klastrów negocjacyjnych to etapy procesu, a nie gwarancja ani ustalona data członkostwa. |
Orbán ostrzega przed kosztami: spór o gospodarcze skutki akcesji Ukrainy
Viktor Orbán przedstawia spór o członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej przede wszystkim jako rachunek gospodarczy. Na antenie węgierskiego radia Kossuth przekonywał, że Ukraina jest „całkowicie nieprzygotowana” do akcesji, ponieważ — jego zdaniem — nie ma odpowiednich zdolności administracyjnych i nie spełnia unijnych kryteriów. Ostrzegał też, że po wejściu do UE kraj mógłby „wchłonąć wszystkie nasze pieniądze jak gąbka”, a koszty wsparcia poniosłyby obecne państwa członkowskie.
Najostrzej Orbán wypowiadał się o skutkach konkurencji gospodarczej. Twierdził, że Węgry nie zdołałyby konkurować z dużym, ogarniętym wojną państwem, które otrzymuje miliardy euro pomocy. Nazwał akcesję zagrożeniem dla węgierskiej gospodarki, a nawet „gospodarczym samobójstwem”. W tej argumentacji ścierają się dwa podejścia: solidarność z Ukrainą oraz obawy o budżet, rynek i podział unijnych pieniędzy.
Orbán powiązał debatę o akcesji z polityką energetyczną. Oskarżył Kijów o popieranie zakazu importu rosyjskiego gazu i ropy przez państwa UE, a zarazem przewidywał, że rachunki za gaz mogłyby wzrosnąć czterokrotnie, a za prąd — dwukrotnie. Zapowiedział, że Węgry nie zaakceptują przedłużenia ograniczeń dotyczących rosyjskiej energii na swoim terytorium. Dodał, że europejskie wsparcie finansowe podtrzymuje ukraińskie państwo, które mogłoby upaść bez kolejnych zastrzyków pieniędzy.
Europosłowie podzieleni, a wspólne pieniądze stawką sporu o przyszłość Europy
O członkostwo Ukrainy spierają się nie tylko rządy, lecz także europosłowie. W głosowaniu nad rezolucją dotyczącą Ukrainy i Mołdawii wszyscy polscy deputowani poparli jej przyjęcie, a 45 posłów zagłosowało przeciw. Wśród nich znalazło się 29 europarlamentarzystów z frakcji Tożsamość i Demokracja, w tym trzynastu przedstawicieli francuskiego Zjednoczenia Narodowego i siedmioro polityków niemieckiej AfD. Z kolei 21 europosłów włoskiej Ligi poparło rezolucję, pokazując, że nawet w tej frakcji nie ma jednomyślności.
Przeciw rezolucji głosowali również niezrzeszeni, konserwatyści i politycy Lewicy. Wśród nich było trzech holenderskich europosłów z EKR: Michiel Hoogeveen, Rob Rooken i Robert Roos. Dołączyło do nich siedmioro niezrzeszonych, w tym przedstawiciele Francji, Włoch, Grecji i Słowacji, oraz sześciu deputowanych Lewicy z Niemiec, Holandii, Czech, Portugalii i Hiszpanii. Wyniki pokazują, że spór o Ukrainę nie przebiega wyłącznie wzdłuż prostego podziału na zwolenników i przeciwników integracji.
W Polsce dyskusja ma również wymiar historyczny i polityczny. Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało projekt uchwały Sejmu przeciw dalszemu rozwijaniu procesu integracji Ukrainy z UE. Partia wskazuje na spór o upamiętnianie zbrodni wołyńskiej i odwołania do UPA. Rządzący ostrzegają, że uchwała może zaostrzyć relacje z Kijowem i napięcia społeczne. Z kolei Donald Tusk zapowiedział Mur Pamięci z wiecznym ogniem i nazwiskami zidentyfikowanych ofiar. Podkreślił, że prawda i pamięć mogą pomóc w budowaniu lepszych stosunków.
Proces akcesyjny trwa, a państwa członkowskie wstępnie zgodziły się na otwarcie kolejnego klastra negocjacyjnego z Ukrainą. Ostateczne członkostwo wymaga jednak spełnienia unijnych kryteriów, a nadal pozostają pytania o finansowanie, konkurencję, energię i reformy. Ostrzeżeń Orbána nie należy traktować jako bezspornego bilansu przyszłych kosztów: to polityczna prognoza, którą trzeba zweryfikować na podstawie konkretnych danych i negocjacji. Decyzja o rozszerzeniu będzie dotyczyć nie tylko Ukrainy, lecz także zasad podziału wspólnych pieniędzy i kierunku rozwoju całej Unii.
PiS sprzeciwia się integracji Ukrainy z UE, wskazując na pamięć o Wołyniu
Prawo i Sprawiedliwość chce, by Sejm sprzeciwił się członkostwu Ukrainy w Unii Europejskiej, dopóki — jak argumentuje partia — Kijów nie zmierzy się z pamięcią o zbrodni wołyńskiej i nie przestanie gloryfikować jej sprawców. Przemysław Czarnek zapowiedział projekt uchwały podczas konferencji przed Pomnikiem Ofiar Wołynia w Lublinie. PiS domaga się też, by rząd podjął działania hamujące integrację Ukrainy z UE.

Czarnek przekonywał, że wspólnota europejska powinna opierać się na wartościach i prawdzie historycznej, dlatego państwo odwołujące się do spuścizny UPA nie powinno do niej dołączyć. W tym kontekście przywołał decyzję prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który nadał jednostce wojskowej imię bohaterów UPA. Parlament Europejski skrytykował ten krok w rezolucji. Jednocześnie państwa członkowskie wstępnie zgodziły się otworzyć kolejny klaster negocjacyjny z Ukrainą.
Najważniejsze elementy sporu o relacje Polski z Ukrainą dotyczą:
- sprzeciwu PiS wobec integracji Ukrainy z UE do czasu rozliczenia zbrodni wołyńskiej;
- obaw krytyków, że stawianie takiego warunku utrudni dialog i zaostrzy napięcia;
- budowy Muru Pamięci w Warszawie jako symbolicznego gestu upamiętnienia ofiar.
Mur Pamięci ma ocalić prawdę i pomóc odbudować relacje
Rządzący krytykują projekt uchwały: ich zdaniem nie zatrzyma on formalnie negocjacji, a może zaostrzyć napięcia między Polakami i Ukraińcami. Sebastian Gajewski z Lewicy zaapelował o spokój, szacunek i deeskalację. Z kolei premier Donald Tusk zapowiedział budowę Muru Pamięci w Warszawie. Pomnik ma mieć wieczny ogień oraz nazwiska odnalezionych i zidentyfikowanych ofiar. Tusk przedstawił go jako symboliczny gest, który pomoże zachować pamięć i budować lepsze relacje sąsiedzkie.
W tej sprawie ścierają się dwa podejścia: PiS chce uzależnić postęp integracji od rozliczenia historii, natomiast krytycy obawiają się, że taki warunek utrudni dialog, gdy Ukraina negocjuje z UE. Marek Sawicki z PSL ocenił, że Ukraina nie wejdzie do Unii, jeśli będzie kultywować pamięć o Stepana Bandery i Romana Szuchewycza. Zaznaczył jednak, że dziś ważniejsze jest to, czy Kijów rzeczywiście chce przyjąć unijne zasady. Spór dotyczy zatem nie tylko pamięci o Wołyniu, lecz także tego, jak połączyć prawdę historyczną z polityką wobec sąsiada.
Polityczny podział wokół członkostwa Ukrainy: obawy o relacje Polski z Kijowem
Spór o członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej coraz wyraźniej dzieli polską scenę polityczną. Jedni widzą w rozszerzeniu szansę na stabilną i bezpieczną Europę oraz mocniejsze związanie Kijowa z Zachodem, inni zaś ostrzegają przed kosztami gospodarczymi i nierozliczoną historią. Patrzę na tę debatę przede wszystkim jak na test relacji Polski z Ukrainą: możemy wspierać sąsiada, a zarazem otwarcie mówić o sprawach, które wciąż budzą w Polsce ból i sprzeciw.

W Parlamencie Europejskim nie ukształtował się prosty podział na zwolenników i przeciwników integracji. Wszyscy polscy europosłowie poparli rezolucję dotyczącą Ukrainy i Mołdawii, choć 45 deputowanych zagłosowało przeciw. Najwięcej przeciwników należało do frakcji Tożsamość i Demokracja: przeciw było 29 jej członków, w tym 13 europosłów ze Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen i siedmiu z niemieckiej Alternatywy dla Niemiec. Z kolei 21 deputowanych włoskiej Ligi, również należących do ID, poparło rezolucję. Wynik pokazuje, że nawet członkowie tej samej frakcji różnią się w ocenie przyszłości Ukrainy w Unii.
Wśród pozostałych przeciwników rezolucji znalazło się sześciu europosłów Lewicy i trzech polityków z grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Skoro już tu jesteś to Poznaj argumenty za i przeciw obowiązkowemu głosowaniu. Przeciw zagłosowali również niezrzeszeni deputowani, między innymi z Francji, Grecji, Włoch i Słowacji. Te wyniki pokazują, że spór nie przebiega wyłącznie między państwami ani według tradycyjnego podziału na prawicę i lewicę. Wpływają na niego różne obawy: koszty dla wspólnego budżetu, konkurencja rynkowa oraz ocena ukraińskiej polityki historycznej.
Pamięć o ofiarach i europejskie ambicje: trudna próba dla polskiej debaty
W Polsce szczególnie mocno wybrzmiewa kwestia pamięci o zbrodni wołyńskiej. Prawo i Sprawiedliwość zapowiedziało projekt uchwały Sejmu sprzeciwiającej się członkostwu Ukrainy w UE, dopóki Kijów nie zmieni podejścia do upamiętniania sprawców zbrodni. Przemysław Czarnek opowiedział się za zatrzymaniem procesu integracji, wskazując na gloryfikowanie UPA i odwoływanie się do jej spuścizny. W Lublinie, przed Pomnikiem Ofiar Wołynia, przedstawił tę sprawę jako obronę wartości europejskich i chrześcijańskich. Politycy koalicji rządzącej ostrzegli natomiast, że uchwała może pozostać głównie symbolicznym gestem, a zarazem zaostrzyć spór między Warszawą a Kijowem i zwiększyć napięcia w polskim społeczeństwie.
Pamięć i integracja nie muszą się jednak wzajemnie wykluczać. Donald Tusk zapowiedział budowę w Warszawie Muru Pamięci z wiecznym ogniem oraz nazwiskami odnalezionych i zidentyfikowanych ofiar. Przedstawił ten pomysł jako hołd dla pomordowanych i sposób na budowanie lepszej przyszłości opartej na prawdzie. Podobnie Marek Sawicki oceniał, że Ukraina nie wejdzie do Unii, jeśli nie uporządkuje spraw związanych ze Stepanem Banderą i Romanem Szuchewyczem. Zwrócił też uwagę na wątpliwości, czy część ukraińskich elit rzeczywiście chce przyjąć wszystkie unijne zasady, czy zależy jej przede wszystkim na dostępie do otwartego rynku i wsparcia finansowego.
Do debaty o akcesji dochodzą argumenty gospodarcze, które mocno podnosi Viktor Orbán. Węgierski premier twierdził, że Ukraina nie jest gotowa do członkostwa, ma zbyt małe zdolności administracyjne i mogłaby pochłonąć znaczną część unijnych funduszy. Ostrzegał również przed konkurencją ze strony dużego kraju otrzymującego miliardy euro pomocy, a samą akcesję określał jako ryzyko gospodarczego samobójstwa. Według jego wyliczeń zakaz importu rosyjskiego gazu i ropy mógłby podnieść rachunki za gaz czterokrotnie, a za energię elektryczną dwukrotnie. To stanowisko Budapesztu, a nie bezstronna prognoza, ale dobrze pokazuje, jak temat członkostwa splata się z obawami o ceny, budżet i bezpieczeństwo energetyczne.
Mimo politycznych zastrzeżeń proces akcesyjny postępuje. Po przyjęciu przez Parlament Europejski rezolucji dotyczącej Ukrainy państwa członkowskie wstępnie zgodziły się otworzyć kolejny klaster negocjacyjny. Jednocześnie rezolucja skrytykowała gloryfikowanie UPA przez Wołodymyra Zełenskiego i uznała, że nadanie jednostce wojskowej imienia bohaterów tej formacji kłóci się z europejskimi wartościami. Te sygnały pokazują, że instytucje unijne mogą wspierać drogę Ukrainy do członkostwa, a równocześnie stawiać jej konkretne wymagania.
Nie uważam, że Polska powinna zrezygnować z rozmowy o trudnej historii, by utrzymać dobre relacje z Kijowem. Nie widzę też korzyści w zamienianiu sprzeciwu wobec pojedynczych decyzji w hasło zamknięcia Ukrainie drogi do Europy. Potrzebujemy rzetelnych negocjacji, rozliczenia przeszłości, uczciwej rozmowy o kosztach oraz jasnych zasad dotyczących rynku i unijnego budżetu. Bez tego spór będzie narastał, a Polska może stracić wpływ zarówno na tempo rozszerzenia, jak i na kształt przyszłych relacji z najważniejszym wschodnim sąsiadem.
Ciekawostka: poparcie dla rezolucji o Ukrainie nie zawsze pokrywało się z przynależnością do frakcji — włoska Liga poparła dokument, choć część jej kolegów z tej samej grupy politycznej zagłosowała przeciw.









