W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Zamrożenie

10 lutego 2013

Profesor Mirosław Piotrowski komentuje sytuację zamrożenia przez Komisję Europejską funduszy na polskie drogi.

Niemal wszystkie polskie media alarmują, że Komisja Europejska wstrzymała wypłatę trzech i pół miliarda złotych na budowę dróg w Polsce (trasy S-8 i odcinka autostrady A-4) i zamraża dalsze wypłaty na budowę dróg w kwocie czterech miliardów euro. Powód to nieprawidłowości, tzw. zmowa cenowa i nieodpowiedni nadzór przy budowie polskich autostrad. Zarzut „zmowy cenowej” oznacza, że dopuszczono do sytuacji wcześniejszego umówienia się co do cen przez wykonawców dróg. To zapewne sprawia, że jeden kilometr autostrady w Polsce kosztuje więcej niż ten sam kilometr w innych krajach Unii Europejskiej. W rezultacie za te same pieniądze przekazane z Unii powinno wybudować się w Polsce więcej kilometrów dróg i autostrad. Winą obarcza się Główną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad i polski rząd, który oficjalnie zdaje się być zaskoczony tym faktem. Komisja Europejska o zamrożeniu środków poinformowała rząd polski pod koniec grudnia ubiegłego roku. Był więc czas, aby szybko reagować. Polscy ministrowie udali się do Brukseli i spotkali się z przedstawicielami Komisji dopiero kilka dni temu. Można zadać pytanie, dlaczego nie uczynili tego jeszcze w zeszłym roku. Czyżby rozpętana w styczniu polityczno-medialna burza w sprawie tzw. związków partnerskich miała odwrócić uwagę od nieporadności rządu. A sprawa jest poważna. Łącznie możemy stracić pięć miliardów euro z jedenastu i pół miliarda przeznaczonych przez Komisję Europejską na budowę dróg w Polsce. Zamrożenie tych środków nawet na kilka miesięcy – do czerwca, lipca – może spowodować, że Główna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad straci płynność finansową. Doprowadzi to nie tylko do przestoju, ale być może i bankructwa kolejnych polskich firm. Wstrzymane kwoty zapisano już w polskim budżecie, trudno więc będzie znaleźć dodatkowe pieniądze. Decyzja Komisji Europejskiej może doprowadzić do powtórzenia syndromu greckiego w Polsce, gdyż tam także zakwestionowano sposób i celowość wydatkowania unijnych środków, co doprowadziło do katastrofy. Z jednej strony bez wątpienia winny jest polski rząd, który sygnały o nieprawidłowościach otrzymywał od 2010 roku i miał dość czasu, aby zmienić przepisy, usprawnić procedury dotyczące zamówień publicznych wzmocnić nadzór przy budowie autostrad. Z drugiej strony jednak, Komisja Europejska, jak sądzę, instrumentalnie wykorzystuje tę sytuację. Nie jest bowiem przypadkiem, że czyni to właśnie teraz. Niewykluczone, że Komisja szuka pretekstu, aby wstrzymać dotacje, próbując znaleźć oszczędności w czasie kryzysu i rozpoczyna swoistą grę wokół nowego budżetu Unii na lata 2014-2020. Medialne nagłośnienie nieprawidłowości i patologii związanych z wydatkowaniem funduszy unijnych wpisuje się w filozofię nowych cięć budżetowych, lansowaną przez największych płatników netto w Unii Europejskiej, takich jak Niemcy, czy Wielka Brytania. Daje im mocniejsze argumenty przy konstruowaniu tezy, że środki unijne są źle wydawane, marnowane i defraudowane i dlatego budżet trzeba zmniejszyć. Bardziej efektywnego wydawania unijnych funduszy domagają się Niemcy, gdzie we wrześniu tego roku odbędą się wybory parlamentarne. Podatnik niemiecki od dawna już nie chce płacić na kryzys grecki – pod tym hasłem odbyły się w Niemczech nawet uliczne demonstracje. Jeśli teraz okaże się, że w Polsce wyrzuca się pieniądze w błoto, efekt może okazać się podobny. Piłka wraca jednak na stronę polskiego rządu, który ma okazję popisać się kompetencjami i skutecznością. Wielu liczy na ministra transportu Sławomira Nowaka, o którym od dawna krążą anegdoty, że ministerialną tekę objął przez pomyłkę. Zabiegać miał bowiem o stanowisko ministra sportu, a otrzymał transportu. Będzie miał więc okazję zadać kłam tym pomówieniom, a pierwszym krokiem powinno być odmrożenie unijnych środków przeznaczonych na polskie drogi.