W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Zajączek Wielkanocny

1 kwietnia 2018

Chrystus Pan zmartwychwstał, prawdziwie powstał!

Jak co roku po głębokim przeżywaniu Triduum Paschalnego, Wielkiego Czwartku, Wielkiego Piątku i Wielkiej Soboty, świętujemy najważniejsze wydarzenie w kalendarzu Kościoła katolickiego - Zmartwychwstanie Chrystusa. W zlaicyzowanej Unii Europejskiej, np. w naszym Parlamencie, Wielki Czwartek i Wielki Piątek są dniami wolnymi od pracy. Wielu zastanawia się nad tego przyczyną. Czy jest to li tylko relikt przeszłości, czy symptom nadziei? Bez wątpienia daje asumpt do dłuższego wypoczynku, a tym samym refleksji. Chrześcijanie radują się ze zmartwychwstania Chrystusa.

W niektórych krajach Europy Zachodniej, szczególnie w Niemczech, dla wzmocnienia tej radości praktykowany jest zwyczaj obdarowywania się prezentami. Przynosi je wielkanocny zajączek, czyli Osterhase. Zwyczaj ten nie jest powszechny w całej Polsce, z wyjątkiem niektórych regionów, choć może się to niebawem zmienić. Przykład chce dać polski rząd, który przed świętami wzorem wielkanocnego zajączka ofiarował Komisji Europejskiej prezent. Zapowiedział, że spełni jej pragnienia i opublikuje trzy wyroki polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 2016 roku, a także dodatkowy prezent w postaci zmiany warunków odwoływania wiceprezesów i prezesów sądów oraz zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn w sądach. Zadowala tym Komisję Europejską, która od lat walczy o specyficzną równość płci. Myliłby się ktoś sądząc, że nie są to wielkanocne podarunki, tylko wynik żmudnych dyplomatycznych negocjacji. Otóż w negocjacjach, szczególnie międzynarodowych nie powinno być zwycięzców i zwyciężonych. Negocjując klasycznie, każda ze stron ustępuje nieco ze swego pierwotnego stanowiska tak, aby zbliżyć się do drugiej strony. A to z kolei umożliwia zawarcie kompromisu, który np. w świecie anglosaskim uchodzi za najlepsze, godne pochwały rozwiązanie. W niektórych natomiast krajach kompromis kojarzy się niemal wyłącznie z kompromitacją.

W przypadku negocjacji rządu polskiego z Komisją Europejską, ta druga z niczego ani na jotę nie ustępuje. Przynajmniej na samym początku, gdy dowiedziała się o takich intencjach polskiego rządu, szef Komisji Jean-Claude Juncker stwierdził, że przypatruje im się z sympatią, ale zaraz z rozbrajającą szczerością dodał: „Jeszcze nie miałem czasu się z nimi zapoznać, ale to zrobię”. Jeśliby rozmowy te traktować jako negocjacje międzynarodowe, to mielibyśmy do czynienia z dość rzadko spotykaną techniką negocjacyjną, charakteryzującą się długim obstawaniem przy swoim, po czym na końcu rezygnacją ze wszystkich postulatów i zgodą na warunki przeciwnej strony. Przy tym wariancie negocjacyjnym, w fachowych podręcznikach przedmiotu odnotowuje się jednak, że jest on charakterystyczny dla krajów Trzeciego Świata. W przypadku Polski absolutnie mowy o tym być nie może, w związku z tym zachowanie polskiego rządu możemy odczytywać tylko w kategoriach Osterhase, czyli podarunku od wielkanocnego zajączka.

Dla nas chrześcijan, w czasie świąt nie podarunki są jednak najważniejsze. Chcemy skupić się na sprawach naprawdę istotnych, ważnych dla zbawienia każdego człowieka. Dlatego życząc wszystkim Państwu zdrowych, radosnych, błogosławionych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, jednocześnie życzę, abyśmy bardziej umiłowali światłość aniżeli ciemność.

Mirosław Piotrowski