W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Zaginiona debata

11 lutego 2018

W minionym tygodniu w Strasburgu jak co miesiąc odbyła się sesja plenarna, w trakcie której europosłowie debatowali nad wieloma sprawami. Odbyły się debaty m.in. na temat ustaleń dotyczących czasu letniego, sytuacji w Zimbabwe, Wenezueli i obecnej sytuacji w zakresie praw człowieka w Turcji. Mnie osobiście brakowało jednak debaty na temat sytuacji w Niemczech. Bez wątpienia były podstawy, aby ją zorganizować. Jednakże debata ta gdzieś zaginęła.

Otóż całkiem niedawno niemiecki federalny urząd kryminalny BKA (Bundeskriminal amt) po raz pierwszy pokazał zestawienie, w którym wyodrębniono przestępstwa popełnione w Niemczech na chrześcijanach. Okazało się, że w minionym roku u naszych zachodnich sąsiadów miało miejsce prawie 100 celowych ataków na chrześcijan. To oznacza, że w Niemczech średnio co 3-4 dni atakowani byli chrześcijanie lub kościoły i symbole chrześcijańskie. Aktów tych dopuszczali się także przybysze - imigranci i uchodźcy. Jak było w latach ubiegłych nie wiemy, gdyż jak wspomniałem tego typu statystyki wyodrębniono po raz pierwszy w 2017 roku na wniosek szefa MSW Thomasa de Maizière’a. To polityk CDU. Najbardziej oburzyli się jednak politycy bawarskiej CSU. Za obroną chrześcijańskich wartości kulturowych zdecydowanie opowiedział się minister spraw wewnętrznych Bawarii Joachim Herrmann. Publicznie stwierdził on: „Jeśli chcesz tu mieszkać, musisz pożegnać się z antychrześcijańskim nastawieniem. W przeciwnym razie po prostu nie jesteś mile widziany w naszym kraju”.  Dodawał także: „To nie jest zwykła prośba do uchodźców, ale obligatoryjne żądanie”.  Opinię tę podzielili inni politycy rządzącej CDU jak np. Ansgar Heveling, który stwierdził, że „liczba antychrześcijańskich przestępstw (w Niemczech) jest ‘alarmująca’ ”. Dodał też, że „teraz ważne jest, aby zrobić wszystko, aby chronić chrześcijan i instytucje chrześcijańskie”.

Niestety, nie lepiej sytuacja wygląda we Francji. W ubiegłym roku jeden z najbardziej poczytnych francuskich dzienników ujawnił, że „ataki na chrześcijańskie miejsca kultu religijnego we Francji stanowią obecnie 90% wszystkich ataków religijnych w tym kraju”. W latach 2008 - 2016, czyli w ciągu ośmiu lat miało miejsce 949 ataków na kościoły katolickie. Rząd francuski utrzymywał, że w większości miały one podłoże anarchistyczne i satanistyczne. Półtora roku temu szerokim echem odbiło się brutalne zabójstwo 84-letniego księdza podczas odprawiania Mszy Św. w kościele w Normandii. Napastników zastrzelono.

Chrześcijanie czują się zagrożeni. We Francji, Niemczech, także w innych krajach europejskich, np. w Belgii, gdzie muszą się kilka razy zastanowić, czy wysłać swoje dziecko do katolickiej szkoły lub przedszkola. Problem ten bez wątpienia, jak dostrzegają to cytowane władze niemieckie, wiąże się także z przybyszami spoza Europy. Deklaracje niemieckich władz o gotowości zdecydowanego przeciwdziałania mogą napawać optymizmem, jednakże powstaje pytanie, czy technicznie same będą w stanie temu zaradzić. A czy w związku z tym tak ważnego problemu nie należałoby jednak „uwspólnotowić”? A pierwszym krokiem mogłoby być zorganizowanie debaty na ten temat w Parlamencie Europejskim. Debaty, która jakoś zaginęła.

Mirosław Piotrowski