W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Wiatr przemian w UE

19 grudnia 2011

Trzydziesta rocznica wprowadzenia w Polsce stanu wojennego przypadła w czasie ostatniej sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu, kończącej prezydencję Polski w Radzie Unii Europejskiej, a Otwierając grudniowe posiedzenie Parlamentu, przewodniczący Jerzy Buzek, który na jesieni 1981 roku przewodniczył obradom I Zjazdu delegatów NSZZ „Solidarność”, przypomniał o tej ważnej dla całej Europy rocznicy, nadmieniając, że „nie złamano ducha narodu, który osiem lat później zmienił oblicze Europy”.

Ówczesna władza komunistyczna starała się jednak nie dopuścić do tego za wszelką cenę. Nie zawahano się nie tylko użyć siły, ale zabiegano o gwarancję interwencji obcych wojsk. Propagandowo natomiast przedstawiano tezę o rzekomym wyborze „mniejszego zła” i groźbie sowieckiej interwencji, co odcisnęło głębokie piętno w społecznej świadomości. Było to nieprawdą. Stan wojenny wprowadzono, aby skonsolidować rozpadające się szeregi Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, a Związek Sowiecki nie miał zamiaru wkraczać do Polski, co potwierdzają dokumenty KGB i inne publikacje. Na trzy dni przed wprowadzeniem stanu wojennego w Polsce, tj. 10 grudnia 1981 roku, w trakcie posiedzenia Biura Politycznego KPZR podjęto decyzję, że wojska sowieckie nie będą interweniować, a szef KGB Andropow oświadczył „jeśli towarzysz Kulikow wspomniał o użyciu naszych wojsk, to uważam, że postąpił błędnie. Nie możemy ryzykować takiego kroku. Nie mamy zamiaru wkraczać do Polski. Jest to właściwe stanowisko i powinniśmy się tego trzymać do końca. Nie wiem, jak rozwinie się sytuacja w Polsce – mówił Andropow – ale nawet jeśli Polska znajdzie się pod kontrolą Solidarności, to trudno, tak musi zostać”. Stan wojenny w Polsce wprowadzono bezprawnie, łamiąc konstytucję PRL. Naruszono przy tym podstawowe prawa człowieka, ostrze przemocy kierując głównie przeciw członkom i sympatykom NSZZ „Solidarność”. Stan wojenny pozbawił Polskę szansy odzyskania choćby marginesu niepodległości w ramach bloku komunistycznego. Do tego nawiązał przewodniczący Jerzy Buzek, dodając, że „zabito, aresztowano i prześladowano wówczas wielu ludzi”. Dodać trzeba, że represjom tym towarzyszyły argumenty propagandy komunistycznej w stylu „ojczyzna znalazła się nad przepaścią, dorobek wielu pokoleń wyniesiony z popiołu, polski dom ulega ruinie … awanturnikom należy skrępować ręce, zanim wkroczą w otchłań bratobójczej walki”. Tak argumentowano wówczas.

Rządzący dzisiaj w Polsce wywodzą się z ówczesnej tzw. elity solidarnościowej. Po 30 latach Polska znalazła się w zupełnie innych sojuszach politycznych i wojskowych.

Wówczas rozpadał się Związek Sowiecki i partia komunistyczna i dlatego wprowadzono stan wojenny. Obecnie mamy w Unii poważny kryzys grożący rozpadem strefy euro, a może nawet samej Unii Europejskiej. W swoim wystąpieniu podsumowującym polskie przewodnictwo w Radzie UE, Premier Tusk powiedział „albo dziś podejmiemy walkę o przyszłą Europę, albo jutro będziemy płakać po tej Europie”. Osiem lat po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, w Europie powiał wiatr przemian. Ciekawe ile lat będziemy czekać na prawdziwy wiatr przemian w Unii Europejskiej.

Mirosław Piotrowski