W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Unijny korkociąg

21 czerwca 2015

 

Felieton prof. Mirosława Piotrowskiego pt. "Unijny korkociąg", opublikowany w Tygodniku Katolickim Niedziela (21 czerwca 2015 r.)

 

Unijny korkociąg

 Szef Komisji Europejskiej się rozsierdził. Nie chciał nawet rozmawiać przez telefon z premierem Grecji, który gra na czas i nie zamierza podporządkowywać się światłym i jedynie słusznym wytycznym. Zadłużona Grecja potrzebuje natychmiast, jak kania dżdżu, kilku miliardów euro na spłaty kolejnej transzy długów. Problem jednak w tym, że otrzymywane miliardy nie zasilają greckiej gospodarki, ani greckiego społeczeństwa, lecz przede wszystkim płyną do międzynarodowych instytucji finansowych, w tym niemieckich i francuskich banków.  Dlatego też, nie zważając na dążenia Jeana-Claude'a Junckera, rozmów z greckim premierem Tsiprasem nie odrzucają kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Francji François Hollande. Zmuszając do zaciskania pasa greckie społeczeństwo chcą Grecji dać, a raczej pożyczyć ogromne kwoty, tak, aby za chwilę z naddatkiem wyciągnąć dla siebie miliardy euro, a nie pomóc pogrążonej w kryzysie Grecji. Unijny korkociąg coraz głębiej wkręca się do butelki greckiego wina, bez żadnej nadziei na wydobycie korka. Po wybuchu greckiego kryzysu i znacznych redukcjach, dług tego państwa oszacowano na około 100 miliardów euro. Od tego czasu na ratowanie Grecji wpompowano 240 miliardów euro, ale dług nie tylko nie zmalał, a znacznie wzrósł i obecnie wynosi ok. 320 miliardów euro. Gdzie popłynęły te pieniądze, także polskich podatników? Rząd polski jeszcze pod wodzą Donalda Tuska wyłożył na ratowanie bankrutującej strefy euro, ponadto 6 miliardów euro z rezerw Narodowego Banku Polskiego. Ot taki solidarnościowy gest, po którym życzliwi unijni przywódcy zaaprobowali go na lukratywnym stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. Formalnie Tusk wyniesiony został na poziom zbliżony do Junckera, Merkel i Hollande'a. Podczas, gdy ci ostatni, czyli ich troje, aktywnie majstrują w sprawie Grecji, tak zwany prezydent Europy, zdaje się wyłączony. A Grecy? Wbrew zaleceniom UE nie chcą zaciskać pasa, np. podwyższyć VATu na elektryczność i obniżyć najniższych emerytur. Czyżby mieli świadomość, komu deal ten najbardziej się opłaca?

 Mirosław Piotrowski

 

Unijny korkociąg