W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Unia znosi limity

12 kwietnia 2015

Felieton prof. Mirosława Piotrowskiego pt. Unia znosi limity, opublikowany w Tygodniku Katolickim Niedziela

I stało się. W Unii Europejskiej zezwolono rolnikom produkować mleko bez ograniczeń. Odgórnie narzucone 30 lat temu limity zniesiono 1 kwietnia br. i nie był to bynajmniej nie był to primaaprilisowy żart. Odchodzenie od gospodarki centralnie sterowanej odbywa się w sposób, jakże by inaczej planowy. Decyzję, w tej sprawie podjęto jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej, określając konkretną datę powrotu do normalności i „na odcinku” mleka. Czy warto było się więc dopasowywać, aby dziś móc się uwalniać? Z pewnością było to w interesie naszych, nazwijmy to, unijnych partnerów. Mleko jako produkt nie tylko płynny, ale i sproszkowany, oraz masło, ser, poszukiwany i spożywany jest na całym świecie. Polska jako kraj rolniczy stanowiła poważną konkurencję, którą należało ograniczyć. Nie rynek miał decydować o ilości i cenie mleka, lecz odgórnie narzucone, w postaci kagańca, limity. Ich przekroczenie automatycznie oznaczało finansową karę. I tak na przykład w ostatnim tzw. roku rozliczeniowym 2014/2015, w Polsce wyprodukowano za dużo mleka, za co zapłacić trzeba będzie dodatkową karę ponad 700 mln. złotych. Na otarcie łez minister rolnictwa pociesza, że najprawdopodobniej będziemy mogli zapłacić to w ratach. A tak na marginesie, czy ktoś dolicza te kwoty do bilansu zysków i strat przystąpienia Polski do UE? Za dwa lata organizacja ta zaplanowała zniesienie limitów cukrowych. 11 lat temu, dopasowując się do unijnych wymagań, musieliśmy zlikwidować w Polsce wiele cukrowni. Z kilkudziesięciu pozostało nam kilkanaście. Z 3. miejsca w produkcji cukru po Niemczech i Francji spadliśmy wiele niżej. Produkujemy mniej cukru niż potrzebują nasi obywatele, o eksporcie nie wspominając. Zlikwidowano wiele upraw buraka cukrowego, utworzono fundusz restrukturyzacji i wypłacono plantatorom „jednorazową odprawę”, cukrownie zamknięto lub wyburzono. Ot jak chociażby w Lublinie, gdzie przy ul. Krochmalnej świetnie funkcjonowała najnowocześniejsza w Polsce, a chyba i w Europie cukrownia. Teren zrównano z ziemią, a w miejscu tym wybudowano od podstaw bardzo drogi nowy stadion piłkarski. Na jego budowę poszły, a jakże, unijne dotacje. To nic, że w mieście tym istniały już 2 stadiony piłkarskie i nadal brakuje tam dobrej drużyny. Najlepsze grają de facto w czwartej lidze, a obiekt generuje wielomilionowe straty. Ale cóż, jak śpiewał niegdyś Wojciech Młynarski: „nic, że droga wyboista, ważne, że kierunek słuszny”. Problem jednak w tym, że w Unii kierunek się zmienia, a powrót do normalności może okazać się jeszcze bardziej wyboisty.

Mirosław Piotrowski

Unia znosi limity