W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Unia bez obywateli

19 kwietnia 2015

Felieton prof. Mirosława Piotrowskiego pt. Unia bez obywateli, opublikowany w Tygodniku Katolickim Niedziela

„Jeden z nas” to Europejska Inicjatywa Obywatelska (EIO), którą poparło ponad 1,8 miliona Europejczyków. Powstała ona zgodnie z odpowiednim zapisem odchudzonej eurokonstytucji, czyli Traktatu Lizbońskiego, który w założeniu miał przybliżyć Unię Europejską obywatelom. Traktat ten również formalnie ustanowił obywatelstwo Unii Europejskiej. Odtąd więc każdy Polak ma podwójne obywatelstwo, podobnie jak mieszkańcy wszystkich innych krajów UE. Teoretycznie Unia wsłuchuje się w nasz głos, co więcej, możemy wpływać na jej prawodawstwo poprzez Europejską Inicjatywę Europejską. Pięknie brzmiące zapisy najważniejszych unijnych dokumentów z powodzeniem mogą konkurować z artykułami konstytucji Związku Radzieckiego, bo w obu przypadkach ich praktyczne egzekwowanie graniczy z fikcją. Skomplikowane procedury spowodowały, że większość podjętych inicjatyw obywatelskich padła w połowie drogi. Na finiszu znalazła się inicjatywa „Jeden z nas”, którą we wstępnej fazie Komisja Europejska uznała za spełniającą wymogi formalne. Sprawa jest niebagatelna. Dotyczy zakazu finansowania eksperymentów na ludzkich embrionach i aborcji ze środków UE, czyli z naszych, także polskich podatków. Ostatecznie Komisja Europejska, nazywana „strażniczką traktatów”, a nieoficjalnie superrządem, inicjatywę tę odrzuciła. Organizatorów najbardziej oburzył fakt, że KE nie odniosła się w ogóle do meritum inicjatywy, co uznali za ostentacyjne lekceważenie obywateli. Sprawę skierowano do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jednak zdaniem Komisji Trybunał nie ma kompetencji, aby badać, czy wywiązała się ona z nałożonego obowiązku prawnego. Gdy piszę te słowa spór nie został jeszcze rozstrzygnięty. Sprawa jest bez precedensu. Nie idzie już bowiem o istotę inicjatywy, ale stwierdzenie, czy Komisja Europejska, niepochodząca z bezpośredniego demokratycznego wyboru, jest poza wszelką kontrolą. W kontekście jej poczynań względem Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej padają takie epitety jak „arogancja”, „cynizm”, „bubel”, itp. Powraca dyskusja o „deficycie demokracji” w UE. W tym europejskim obywatelskim sporze widać wyraźnie, że Komisja wszystko wie najlepiej i nie życzy sobie żadnego nadzoru. Ale czy może obyć się bez obywateli?

Mirosław Piotrowski

Unia bez obywateli