W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Timmermans chce się zasłużyć

5 września 2017

Rozmowa Moniki M. Zając z prof. Mirosławem Piotrowskim, posłem do Parlamentu Europejskiego, która ukazała się w papierowym wydaniu Naszego Dziennika w dniu 31 sierpnia 2017 roku

Akcja Naszego Dziennika - pocztówka do Timmermansa [zrzut_ekranu_2017-09-05_15.50.jpg]

Dlaczego wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans szykanuje Polskę?

Komisji Europejskiej i Fransowi Timmermansowi osobiście nie podoba się prawicowy rząd w Polsce. Używając pointy jednego z dowcipów góralskich, jest dla nich „ogólnie denerwujący”. Chwytają się więc niemal wszystkiego, co podsuwa im do dziś niepogodzona z wyborczą porażką polska opozycja. Zaczęli od Trybunału Konstytucyjnego, a obecnie niezwykle zajmuje ich kornik drukarz. Tylko patrzeć, czy nie wytropią nielegalnego obcinania ogonów psom. Podziwiam cierpliwość polskich instytucji, które im odpowiadają.

W formułowane zaklęcia sankcji finansowych wprowadzonych na podstawie art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej nie wierzy już nawet Donald Tusk. Przewodniczący Rady Europejskiej publicznie powiedział, że nie widzi w tej sprawie większości w Radzie, a do sankcji potrzebna jest jednomyślność. W tym kontekście dokazywanie Timmermansa i Komisji wobec Polski nie umacnia ich wiarygodności.

Timmermansowi zależy na osłabieniu pozycji naszego kraju w Unii. Dlaczego?

Frans Timmermans jest politykiem holenderskim. Jego partia polityczna w ostatnich wyborach uzyskała słabiutki wynik i trend ten może okazać się trwały. Sądzę więc, że swoją przyszłość polityczną bardziej wiąże z instytucjami unijnymi. Obecnie jest pierwszym wiceszefem Komisji Europejskiej, a jej szef – Luksemburczyk Jean-Claude Juncker zapowiedział, że nie będzie ubiegał się o reelekcję. Kto więc może go zastąpić? Timmermans wie, że nominacje w Unii nie są automatyczne. Musi się zatem zasłużyć jako „szczery Europejczyk”. Biorąc pod uwagę jego osobiste poglądy, sądzę, że zmiany zachodzące w Polsce, ale i na Węgrzech muszą napawać go wstrętem. Nie tak dawno ogłosił, że jego największym osiągnięciem politycznym było wprowadzenie/zalegalizowanie w Holandii (kiedy był posłem) związków jednopłciowych. Zachęcam do zapoznania się z innymi jego wypowiedziami, a stanie się bardziej czytelne, dlaczego prowadzi on unijną batalię przeciw Polsce i Węgrom.

Dlaczego dla Brukseli niewygodne stały się fundamentalne wartości, jak prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, ochrona małżeństwa i rodziny, wolność słowa czy też prawo narodów do samostanowienia?

Najważniejszym unijnym dokumentem, obok traktatu lizbońskiego, jest Karta Praw Podstawowych. W niej w art. 2 ust. 1 zapisano, że „każdy ma prawo do życia”. Nie zgodzono się jednak na doprecyzowanie „od chwili poczęcia do naturalnej śmierci”. To znaczy, że prawo to od początku podważano. Dlatego uważam, że możemy mówić o czymś więcej niż hipokryzji. To ukrywanie celu w oparach niejednoznaczności. Pisałem już wcześniej, że tę niejednoznaczność w unijnych dokumentach podniesiono do rangi zasady. Teraz się to realizuje, a niewygodne są kraje, które się sprzeciwiają.

W jakiej Europie żyć będą następne pokolenia?

Od dłuższego czasu obserwujemy w UE próbę pozbawienia coraz większej suwerenności państw narodowych. Najgłośniej optują za tym politycy mniejszych krajów, jak Luksemburg, Belgia czy Holandia, z której wywodzi się Timmermans. Najważniejsi unijni politycy coraz rzadziej powołują się na ojców założycieli zjednoczonej Europy, którzy byli chrześcijańskimi demokratami. Wzorem zdaje się tylko jeden – komunista Altiero Spinelli, współautor „Manifestu z Ventotene”, w którym domagał się likwidacji państw narodowych. Imię Spinellego nosi główny budynek Parlamentu Europejskiego w Brukseli, jego postać (figura) wita wchodzących przy głównym wejściu. Tylko jego i „Manifest” przywoływał szef KE Jean-Claude Juncker w trakcie mowy o przyszłości Unii Europejskiej. Wreszcie w Parlamencie Europejskim funkcjonuje „Grupa Spinellego”, zrzeszająca ponad stu wpływowych europosłów z większości grup politycznych. To już nie mrzonki, lecz konkretna akcja, której trzeba się przeciwstawić.

„Nasz Dziennik” zachęca do aktywności, pokazania Fransowi Timmermansowi, czego naprawdę powinna bronić Europa.

Akcja „Naszego Dziennika” jest godna poparcia. Unijni urzędnicy i politycy muszą wiedzieć, że ludzie ich obserwują i kontrolują, że ideę europejskiej integracji chcą wypełnić nie komunistycznymi, a chrześcijańskimi treściami. Nie ma też przyzwolenia na łamanie lub naginanie przez nich obowiązujących przepisów. Głosy te z pewnością będą odnotowane, a jeśli się je odpowiednio nagłośni, to niewykluczone, że podobną inicjatywę podejmą obywatele innych krajów UE.

 
Monika M. Zając