W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Światowe relacje

12 listopada 2017

Parlament Europejski utrzymuje relacje z niemal wszystkimi parlamentami krajów świata. Dzięki temu, że posłowie Parlamentu Europejskiego wybierani są w dwudziestu ośmiu krajach w drodze bezpośrednich wyborów, stanowi to asumpt do szczycenia się demokratyczną formą i konstrukcją całej organizacji o nazwie Unia Europejska. A Unia stała się podmiotem prawa międzynarodowego stosunkowo niedawno na mocy Traktatu Lizbońskiego z grudnia 2009 roku. Na tej bazie powstał urząd Wysokiego Przedstawiciela ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa, na czele którego stoi teraz Federica Mogherini i jednocześnie powołano stu kilkudziesięciu unijnych ambasadorów w różnych krajach świata.  Oprócz kontaktów z poszczególnymi państwami Unia Europejska współpracuje z podobnymi do niej organizacjami zrzeszającymi kraje w poszczególnych regionach świata jak na przykład w Afryce - Unia Afrykańska, a także AKP, czyli Afryka, Karaiby i Pacyfik, a w Azji np. ASEAN, czyli dziesięć krajów Azji Południowo-Wschodniej.

Niedawno miałem okazję uczestniczyć w delegacji Parlamentu Europejskiego do dwóch krajów ASEANu - Kambodży i Laosu. W Kambodży odbyło się czwarte, a w Laosie już szóste międzyparlamentarne posiedzenie. Niemal wszystkie spotkania w Królestwie Kambodży zdominował jeden temat, mianowicie aresztowanie lidera tamtejszej opozycji pod zarzutem wykorzystania sił zewnętrznych w wewnętrznej walce politycznej, czego tamtejsza konstytucja i kodeks karny zabraniają.  Szefowie unijnej delegacji wyrażali więcej niż oburzenie z tego powodu, powołując się oczywiście na europejskie wartości, propagowanie których jest jednym z głównych zadań unijnej dyplomacji. Trzeba jednak uważać, aby nie przekroczyć cienkiej dyplomatycznej linii, co być może zdarzyło się tym razem. Co osobliwe, w tym samym czasie w Unii Europejskiej, konkretnie w Hiszpanii, tamtejszy rząd wydał europejski nakaz aresztowania byłego premiera Katalonii, ale strona kambodżańska taktownie nie podnosiła tego w dyskusji. Ma bowiem więcej innych problemów. Gospodarczych i społecznych, na które nadal cieniem kładzie się dawna wojna domowa i zbrodnie Czerwonych Khmerów. Kambodża jest też w sporze granicznym z Laosem, dokąd również dotarła delegacja naszego parlamentu. Laos to jedno z najbiedniejszych państw Azji Południowo-Wschodniej bez dostępu do morza. Kraj ten cały czas boryka się z konsekwencjami wojny wietnamskiej, podczas której doszło do bombardowania na niespotykaną skalę. Na Laos spadły wówczas miliony bomb, z których duża część do dziś nie wybuchła. Stanowią ogromne zagrożenie dla ludności, szczególnie dzieci, które do dziś giną, bądź są okrutnie okaleczane. W kraju tym nie ma problemów z opozycją, jak w sąsiedniej Kambodży, gdyż rządzi jedna partia -  Laotańska Partia Ludowo-Rewolucyjna. Co więcej jej krytyka jest w jakiejkolwiek formie zakazana.
Z europejskiego punktu widzenia przypominać może dawne komunistyczne czasy. Jednakże, mając na względzie, że Laos graniczy z Chinami, gdzie również rządzi jedna partia komunistyczna, i Wietnamem, w którym rządzi także jedna Komunistyczna Partia Wietnamu, to na Laos można spojrzeć nieco inaczej. Kraj ten, jak podkreślali tamtejsi politycy, przez około dwieście lat był pod obcą okupacją, w tym pod protektoratem Francji i dopiero od kilkudziesięciu lat samodzielnie funkcjonuje. Zwracano więc nam uwagę na priorytet utrzymania państwowości, zachowania pokoju i stworzenia warunków, aby obywatele mogli najeść się do syta.

Kierownictwo naszej delegacji na każdym kroku domagało się więcej swobód dla organizacji pozarządowych, a przede wszystkim wzmożenia poszukiwań głównego aktywisty tychże organizacji, który zaginął blisko pięć lat temu. Na nasze indagowanie władze Laosu tłumaczyły: „Panowie, nie możecie nas porównywać z demokracją europejską. Wy mieliście Monteskiusza i wielowiekową tradycję, a my jako państwo istniejemy dopiero od kilkudziesięciu lat. Potrzebujemy czasu”. Mając to wszystko na uwadze, a zwłaszcza trudną sytuację gospodarczą tego kraju, z naszej strony padło pytanie do ministra spraw zagranicznych Laosu, czy nie obawia się jako członek ASEANu, że jego kraj zostanie zdominowany przez innych bogatych członków tej organizacji, jak chociażby Singapur. Odpowiedź była spokojna, że takich obaw absolutnie nie ma, gdyż na forum ASEANu obowiązującą zasadą jest jednomyślność. Gdy jedno państwo się nie zgadza, wspólne rozwiązanie nie wchodzi w życie. Biedny kraj, a jak pragmatycznie podchodzi. Jednomyślność w podejmowani decyzji jest gwarantem dobrej współpracy i zabezpieczeniem przed potencjalną dominacją. Pomyślałem sobie wówczas, że Wspólnota Europejska do niedawna jeszcze kierowała się również tą zasadą.

Mirosław Piotrowski