W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Społeczeństwo obywatelskie

20 października 2013

Jak działa społeczeństwo obywatelskie w Polsce?

Budowanie społeczeństwa obywatelskiego (civil society, Zivilgesellschaft) jest celem wszystkich krajów Unii Europejskiej. Jako obywatele Unii aspirujący do wypracowania wspólnego modelu europejskiego społeczeństwa obywatelskiego, przyglądamy się jego funkcjonowaniu w poszczególnych 28 krajach Unii.  Ideę tworzenia społeczeństwa obywatelskiego, jak i samo określenie, przypisuje się Arystotelesowi. Na przestrzeni wieków ideę tę rozwijali i implementowali filozofowie, pisarze, ekonomiści i politycy. Istnieją różne formy społeczeństwa obywatelskiego, ale najważniejsza jest aktywność społeczna, przejawiająca się m.in. w stałym uczestnictwie w referendach, wyborach do Parlamentu Europejskiego, krajowego, w wyborach samorządowych, ale także w oddolnym powoływaniu inicjatyw obywatelskich, w działaniu w stowarzyszeniach, fundacjach, organizacjach samorządowych, radach parafialnych, kołach, klubach i komitetach osiedlowych, także kontrolujących na co dzień poczynania władz wszystkich szczebli. Im większa aktywność poszczególnych obywateli, tym dojrzalsze społeczeństwo obywatelskie. Idzie o przeniesienie części aktywności związanych ze sprawami prywatnymi na sprawy publiczne. W Niemczech na przykład, według dostępnych danych, dla dobra ogółu co trzeci obywatel poświęca więcej niż kilkanaście godzin miesięcznie na różnego rodzaju działalność społeczną. Obliczono, że w ciągu jednego roku obywatele Niemiec na społeczne zaangażowanie przeznaczają ponad 4 i pół miliarda godzin rocznie. Niemcy aktywnie uczestniczą w referendach, których liczba systematycznie wzrasta. W latach 1990-2010 zainicjowano około 300 referendów. Podobne formy społeczeństwa obywatelskiego obserwujemy za oceanem. Jak zauważył francuski polityk i myśliciel Alexis de Tocqueville, kręgosłup USA "stanowią ochotnicze organizacje". W Szwajcarii, która pozostaje poza Unią Europejską, charakterystycznym przejawem funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego jest udział w referendach. Obok inicjatywy ludowej dotyczącej całkowitej lub częściowej zmiany konstytucji, przeprowadza się referenda obligatoryjne oraz referenda fakultatywne. Mogą one dotyczyć różnych spraw. Systemy te i przykłady świadczą o dojrzałej demokracji. W Polsce natomiast obserwujemy całkiem inne standardy. Przedstawiciele najwyższych władz, zamiast zachęcać i wspierać obywatelską aktywność, oficjalnie nawołują do bierności i bojkotowania referendum. Tak było w Warszawie, gdzie pomimo zachęty do bojkotu ze strony prezydenta Bronisława Komorowskiego i premiera Donalda Tuska, do urn poszło około 343 tysiące ludzi, z czego ponad 322 tysiące głosowało za odwołaniem z funkcji prezydent Warszawy wiceprzewodniczącej Platformy Obywatelskiej. Prominentni politycy partii, która w nazwie ma przymiotnik "obywatelska", odchodzą od europejskich i światowych standardów społeczeństwa obywatelskiego. Po referendum niemiecka Suddeutsche Zeitung zacytowała słowa polityka PiS Mariusza Kamińskiego, który powiedział, że "Platforma Obywatelska zdeptała zasady konstytucji i spadła poniżej europejskich standardów". Czyżby premier Donald Tusk i prezydent, niszcząc standardy społeczeństwa obywatelskiego, chcieli z naszego kraju uczynić, używając słów Adama Mickiewicza "obszar gnuśności zalany odmętem"? To działalność krótkowzroczna i prowadzi nie tylko do społeczno-gospodarczego ubóstwa, ale i dziadostwa. A skoro cytujemy Mickiewicza, to nasz wieszcz nie mógł chyba mieć na myśli polskiego premiera, pisząc: "Takie widzi świata koło, jakie tępymi zakreśla oczy". Być może właśnie w celu poszerzenia obywatelskich horyzontów nasz premier z innymi ministrami Obywatelskiej Platformy, m.in. minister szkolnictwa wyższego, niedługo po referendum warszawskim udał się do Afryki - RPA i Zambii. Bez wątpienia wszyscy obywatele Polski z utęsknieniem oczekują powrotu premiera, który podzieli się wrażeniami na temat funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego w Zambii.
M. Piotrowski