W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Siła Kościoła

3 czerwca 2018

No i po referendum. W Irlandii. Zdecydowana większość głosujących Irlandczyków opowiedziała się za liberalizacją prawa aborcyjnego, to znaczy będzie łatwiej zabijać nienarodzone dzieci. Jak triumfalnie obwieścił premier Irlandii Leo Varadkar, nowe prawo umożliwiające przerywanie ciąży powinno wejść w życie do końca roku. Zwolennicy aborcji triumfują. Nie tylko w Irlandii, uważanej dotychczas za bastion katolicyzmu. Jeden z najbardziej poczytnych niemieckich dzienników umieścił na pierwszej stronie informację pt. „Dzień historyczny”, a obok w komentarzu wyeksponowano zdanie: „Referendum w sprawie zakazu aborcji pokazuje utratę władzy Kościoła katolickiego”. Na tym przede wszystkim skupiają się komentatorzy. Znacznie mniej zatroskania, a właściwie to prawie wcale, wykazują oni o nienarodzone, bezbronne dzieci, które nie miały i nigdy nie będą mieć okazji brać udziału w żadnym referendum. Rozwinięcie tezy o utracie siły, władzy przez Kościół katolicki zdaje się dla nich bardziej interesujące. Przypominają, że premierem Irlandii jest zdeklarowany homoseksualista, co przed laty byłoby w tym kraju nie do pomyślenia. Przy okazji jednak odsłaniają mechanizmy wcześniejszego osłabiania Kościoła katolickiego. Przyczynić się do tego miały przede wszystkim ujawniane skandale w szkołach i internatach dla dziewcząt. Tak więc, bez wątpienia nagłaśnianie tego typu skandali ma podwójny cel. Oprócz zrozumiałej troski o ofiary, czym notabene zajmuje się w tej chwili Kościół i papież Franciszek, to naganne zjawisko, było i jest wykorzystywane instrumentalnie. Trzeba mieć tego świadomość.

Tam, gdzie jest człowiek, jest niedoskonałość, a nawet patologie. Dotykają one różnych środowisk. W Irlandii zaobserwowaliśmy rezultat świadomego i celowego ich nagłaśniania. Bardzo wiele zależy od języka, którym się posługujemy, także w publicystyce. Nie idzie tu o usprawiedliwianie czynów niegodnych, ale proszę zwrócić uwagę, że gdy dopuszczają się ich np. politycy liberalni, lewicowi, czy Zieloni, mamy do czynienia z całkiem odmienną retoryką. Niedawno jeszcze w Parlamencie Europejskim szefem frakcji Zielonych był Daniel Cohn-Bendit, który sam opisał w książce własne niedopuszczalne czyny, gdy był wychowawcą w internacie dla dzieci. Gdy wybuchł skandal i okazało się, że proceder ten w jego partii najprawdopodobniej był powszechny, pytany o to przez niemieckich dziennikarzy wspomniany Cohn-Bendit odparł: „Wszyscy byliśmy Keczua”. Jak przyjemnie to brzmi zwłaszcza, że nie wszyscy wiedzą o co chodzi, a Keczua to plemię indiańskie zamieszkujące w Andach, które do dziś nie wytworzyło poczucia wspólnoty narodowej, ale za to w zwyczaju mieli żucie liści koki.  Nie było jednak żadnej nagonki na niemieckiego europosła. Tak samo jak przez wiele lat na znanego reżysera Romana Polańskiego. Obaj nie byli bowiem aż tak atrakcyjni, jak np. księża.

Wracając jednak do irlandzkiego referendum i wspomnianych komentarzy, to wielu zdaje sobie sprawę z faktu, że bez względu na słowne ekwilibrystyki dotyczące rzekomego topnienia władzy Kościoła katolickiego, sprawą zasadniczą jest stosunek do życia, czyli zachowania piątego przykazania „nie zabijaj”. Kościół katolicki się z tego przykazania nigdy nie wycofa, bo nie sam je ustanowił. Przykazań jest jeszcze dziewięć. Obowiązują one zarówno duchownych jak i świeckich. I o to przede wszystkim troszczy się Kościół katolicki pojmowany w sposób uniwersalny. A tym, którzy dziś zacierają ręce i cieszą się, że „Kościół katolicki traci władzę”, chcę przypomnieć, że był już taki jeden w przeszłości - Józef Wissarionowicz Stalin, który lekceważąc Kościół katolicki zapytywał ironiczne: „Ile papież ma dywizji”? Jak skończył on i jego imperium, wszyscy wiemy.

Mirosław Piotrowski