W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Schleswig-Holstein pohukuje

17 stycznia 2016

Felieton prof. Mirosława Piotrowskiego pt. "Schleswig-Holstein" pohukuje opublikowany w Tygodniku Katolickim Niedziela (17 stycznia 2016 r.)

 Foto: Tygodnik Katolicki Niedziela [schleswig_holstein_pohukuje.png]

Dania wprowadziła kontrole na granicy z Niemcami. Nie na stałe. Na razie na dziesięć dni. I może je przedłużyć. Pierwszy, który wyraził w związku z tym swój protest, był graniczący z Danią niemiecki land Schleswig-Holstein. Socjaldemokratyczny premier tej krainy skrytykował duński rząd za to, że nie wsłuchał się w jego argumenty. Powód był prozaiczny – to uchodźcy masowo przedostający się z Niemiec do Danii. Nie wszyscy tam zostawali – za cel podróży obierali Szwecję. A Szwecja ma już dość uchodźców i zaostrzyła kontrole na granicy z Danią.

Duńscy politycy, obawiając się jej zamknięcia, zmuszeni zostali do zdecydowanego ruchu. Jednocześnie popadli w swoisty konflikt ze Szwecją, czego symbolicznym przykładem może być zawieszenie bezpośrednich połączeń kolejowych między tymi krajami. Tak oto zaproszeni do Europy przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel uchodźcy poróżnili zarówno Schleswig-Holstein z Danią, jak i Danię ze Szwecją.

Po raz kolejny pod dużym znakiem zapytania znalazła się strefa Schengen. Szwedzcy politycy wiążą natężenie imigracji z atakami terrorystycznymi w Paryżu. Stopniowo w Skandynawii nad poprawnymi politycznie sloganami górę bierze pragmatyzm osadzony na priorytecie zapewnienia bezpieczeństwa własnym obywatelom. Nerwowej polityce imigracyjnej Niemiec w Europie przeciwne są także kraje Grupy Wyszehradzkiej, w tym Polska. Od dawna wskazują one na niezgodność podjętych w tym obszarze działań z obowiązującym unijnym prawem. Niezadowolonych krajów Unii jest więcej, że wspomnę tylko Wielką Brytanię. Obecnie obywatele Unii Europejskiej obserwują pełzający rozkład tej organizacji. Mają jednak broń w postaci kartki wyborczej, która ostatecznie decyduje zarówno o kształcie rządu własnego kraju, jak i w szerszym kontekście o barwach politycznej europejskiej mozaiki. Całość przekłada się na decyzje polityczne Unii, które prowadzić mogą do stabilizacji lub zaburzeń na naszym kontynencie. Powinny o tym przypominać także ostatnie pohukiwania z Niemiec, szczególnie landu Schleswig-Holstein, choć trudno zakładać, że staną się one tak doniosłe, jak niegdyś huk armat pancernika o takiej samej nazwie.