W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Przesunięta dyskusja w KE ws.naruszania praworządności w Polsce

7 czerwca 2018

Podsunięcie przez polską totalną opozycję kwestii rzekomego braku praworządności w Polsce wykorzystano, aby uszczuplić nam fundusze i stworzyć możliwość, żeby w dalszej perspektywie zabierać również nam te środki – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja poseł do Parlamentu Europejskiego prof. Mirosław Piotrowski.

[miroslaw-piotrowski.jpg]

Komisja Europejska odwołała wczoraj debatę w sprawie Polski. Trwa unijny spór ws. polskiej ustawy o Sądzie Najwyższym.

Prof. Mirosław Piotrowski podkreślił, iż tę debatę przesunięto, „gdyż trwają dyskusje, czy przypadkiem może nie zakończyć w ogóle finalnie tej debaty”.

– Tę debatę przesunięto, gdyż trwają dyskusje, czy przypadkiem może nie zakończyć w ogóle finalnie tej debaty. Z przecieków medialnych wiemy, że KE sama wpuszcza, czyli korzysta z niektórych dziennikarzy, aby to oni podawali pewne informacje w formie nieoficjalnej – powiedzmy nawet i plotki. Też słyszeliśmy, jakoby nie mógł się porozumieć szef KE Jean-Claude Juncker z Fransem Timmermansem, wiceszefem KE. Trzeba zwrócić uwagę na jeden fakt, że od dłuższego czasu nastąpił w KE podział ról, czyli dobry policjant pan Juncker i ten zły policjant Frans Timmermans. Tym próbowano mamić opinię publiczną – wskazał gość „Aktualności dnia”.

W ocenie rozmówcy Radia Maryja doszło do różnicy zdań pomiędzy Jean-Claude Junckerem a Fransem Timmermansem.

– Na początku, kiedy rozpoczynał pan Timmermans – i KE – ten spór z Polską, to jak słyszałem z wiarygodnych źródeł, grali przede wszystkim na przeciąganie sprawy, czyli maksymalizowanie korzyści polskiej totalnej opozycji, czyli Platformy Obywatelskiej, także PSL – chociaż on nie jest totalną opozycją – i Nowoczesnej, która w tej chwili stopniała. Jeśli popatrzy się na artykuły ukazujące się w prasie europejskiej – także w Politico, wczoraj, przedwczoraj, tydzień temu – to przede wszystkim komentatorów politycznych zajmujących się Unią Europejską interesuje, co zdarzy się za rok, czyli w przyszłych wyborach europejskich. Niektórzy wieszczą zwycięstwo tzw. populistów – zaznaczył historyk

Gość Radia Maryja zwrócił uwagę, iż to co się dzieje w innych krajach UE, np. wybory we Włoszech – utworzenie tam nowego rządu – wcześniej wybory w Austrii, we Francji, to większość tych społeczeństw jest najprawdopodobniej za wyjściem z Unii.

– Oni obawiają się, że największa partia IBP – największa partia ludowa – do której należy CDU, CSU, ale także Platforma Obywatelska i PSL, w tych przyszłych wyborach może nie uzyskać takiego wyniku, jaki w ubiegłych uzyskiwała, czyli może nie być pierwszą. To znaczy, że stracą stanowiska szefa KE, stracą stanowisko szefa Rady, czyli to stanowisko, które piastuje Tusk i stracą stanowisko szefa Parlamentu Europejskiego – podkreślił poseł do PE.

Prof. Mirosław Piotrowski wskazał, że można było przewidzieć, iż budżet Unii po odejściu Wielkiej Brytanii się skurczy.

 – Było wiadome już od dłuższego czasu, że budżet Unii się skurczy, bo wychodzi jeden z największych płatników netto Wielka Brytania. W prawdzie początkowo i  KE, i kraje Unii Europejskiej zapowiedziały, że chcą zasypać tę dziurę budżetową – przypomnę, że pan Mateusz Morawiecki, premier Polski, powiedział, że Polska jest gotowa płacić więcej, czyli nie 1 proc. dochodu narodowego brutto, tylko 1,3, czyli blisko 30 proc. więcej – ale okazuje się, że tak się nie stanie, gdyż propozycja KE oscyluje w tej chwili na 1,14 proc. Jest to o wiele mniej. Tych pieniędzy nie będzie – zauważył wykładowca akademicki.

– Podsunięcie przez polską totalną opozycję kwestii rzekomego braku praworządności w Polsce wykorzystano, aby uszczuplić nam fundusze i stworzyć możliwość, żeby w dalszej perspektywie zabierać również nam te środki. Wspomina się o tym mechanizmie, który KE mogłaby zastosować, jeśli stwierdzi uszczerbek, czy naruszenie praw demokratycznych w danym kraju. Także to polska opozycja podsunęła unijnym decydentom ten pomysł, który wykorzystują i jest to, obok tego politycznego oczywiście, najważniejszy. Idzie tu o miliardy euro – dodał.

Poseł do PE podkreślił, że w innych państwach osiąga się wszelkie porozumienia ponad podziałami politycznymi.

– W innych krajach osiąga się porozumienie ponad podziałami, w kwestiach zagranicznych czy przyznawania środków finansowych. Te kraje, ci europosłowie mówią jednym głosem i to nie tylko dotyczy Holandii, ale przede wszystkim Niemiec. Posłowie polskiej opozycji powinni się przyjrzeć temu mechanizmowi, bo podobno, jak twierdzą, znają się na meandrach UE – podsumował polityk.

Całą rozmowę z prof. Mirosławem Piotrowskim z audycji „Aktualności dnia” można odsłuchać: http://www.radiomaryja.pl/multimedia/przesunieta-dyskusja-w-ke-ws-naruszania-praworzadnosci-w-polsce/