W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Pomagać po węgiersku

18 stycznia 2018

Felieton prof. Mirosława Piotrowskiego pt. Pomagać po węgiersku, opublikowany w Tygodniku Katolickim Niedziela

http://niedziela.pl/artykul/135064/nd/Pomagac-po-wegiersku

 Foto: Tygodnik Katolicki Niedziela [pomogac_po_wegiersku.jpg]

„Węgry pomagają” (Hungary Helps) to uruchomiony na Węgrzech program pomocy ludziom na Bliskim Wschodzie i w Afryce. Z zasady obejmuje on cierpiących chrześcijan, ale nie tylko tym różni się od innych międzynarodowych pomocowych akcji. Otóż fundusz pozostający w gestii węgierskiego rządu przekazywany jest bezpośrednio potrzebującym tam, na miejscu, chrześcijanom. Wyeliminowano więc organizacje specjalizujące się w międzynarodowej pomocy humanitarnej, które same potrafią „przejeść” ze trzydzieści procent funduszy, a drugie tyle przekazać na cele niezgodne z wolą darczyńcy – np. przykład w ramach ochrony życia i zdrowia finansować aborcję. Węgrzy chcieli mieć nad tym procesem kontrolę i mają. Program uruchomiono w ubiegłym roku, a już przynosi konkretne efekty. Przystąpiono do budowy szkoły i szpitala dla chrześcijan w jednym z miast Iraku, rozpoczęto rekonstrukcję dwustu domów chrześcijan nieopodal Mosulu, ufundowano specjalny program stypendialny dla młodych ludzi z prześladowanych rodzin chrześcijańskich, wsparto odbudowę ponad 30 zniszczonych kościołów chrześcijańskich na Bliskim Wschodzie i udzielono finansowej pomocy humanitarnej syryjsko-katolickiemu patriarsze Antiochii. Pomoc finansową otrzymał również Syryjski Kościół Ortodoksyjny. Zakupiono leki dla Szpitala św. Józefa w Irbilu, w północnym Iraku. W Jordanii węgierski rząd finansuje centrum społeczności młodzieżowej dla uchodźców, a w Iraku – centrum wsparcia na rzecz powrotu i odbudowy lokalnej infrastruktury, w tym wspiera edukację i pomoc psychospołeczną. Na wszystkie te cele płyną z Węgier setki milionów forintów. Nie zauważyłem, aby w Unii Europejskiej ktoś dostrzegł tę szczytną węgierską inicjatywę. Nie milkną za to głosy krytyki za odmowę przyjmowania na swoje terytorium uchodźców. A może zasłonę milczenia spuszczono ze względu na kolejne naruszenie przez Węgry politycznej poprawności? – pomagają bowiem tylko chrześcijanom i głośno mówią o ich prześladowaniach. Takie opinie wybrzmiewały w Waszyngtonie, gdzie oficjalnie ogłoszono uruchomienie pomocowego węgierskiego programu. Dla mnie interesujący był głos wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a, który ujawnił, że na ponad 160 programów pomocowych ONZ-etu żaden „nie służył pomocą chrześcijanom”. A jak jest w Unii Europejskiej? Chrześcijańskiej przecież! Czy pokusi się ona o „uwspólnotowienie” węgierskiej akcji, czy potraktuje ją jako swoisty produkt regionalny? Ot, chociażby jak gulasz węgierski, leczo, zupa po węgiersku i... pomoc po węgiersku.