W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Polacy w strukturach UE

28 kwietnia 2013

 

O reprezentacji Polski w strukturach UE.

Obecnie Unię Europejską tworzy dwadzieścia siedem państw, a za kilka miesięcy grono to powiększy się o Chorwację. Nie jest to wielki kraj, zamieszkuje go około cztery i pół miliona ludzi. Polska to blisko trzydziestodziewięciomilionowy kraj i zajmuje pod względem ludności szóste miejsce w Unii Europejskiej po takich krajach jak Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Włochy i Hiszpania. Od liczby mieszkańców każdego kraju Unii zależy liczba jego przedstawicieli w Parlamencie Europejskim. Obsadzanie i podział znaczących stanowisk w innych unijnych instytucjach, jak Komisja Europejska i Rada Unii Europejskiej, są pochodną potencjału ludnościowego danego kraju Unii.  W liczącym obecnie 754 posłów Parlamencie Europejskim zasiada 51 Polaków. Na czternastu wiceprzewodniczących Parlamentu, jeden pochodzi z Polski. Na wysokich stanowiskach administracyjnych w naszym Parlamencie zatrudnionych jest niewielu Polaków. Podobna sytuację obserwujemy w Komisji Europejskiej, gdzie każdy kraj członkowski ma swojego komisarza. Polskę reprezentuje Janusz Lewandowski odpowiedzialny za dyscyplinę budżetową. Stanowiska kierownicze wyższego szczebla w Komisji Europejskiej zajmuje kilku Polaków, w tym m.in. Jan Truszczyński, szef dyrekcji generalnej ds. edukacji i kultury, wcześniej główny negocjator strony polskiej z Unią Europejską. Polacy zajmują wysokie stanowiska również w kilku innych departamentach Komisji, np. w departamencie audytu wewnętrznego Komisji i departamencie ds. imigracji i azylu.  Liczba Polaków na wysokich stanowiskach w Komisji w zestawieniu z przedstawicielami innych, szczególnie starych krajów członkowskich, jawi się niezwykle skromnie. Jeden z ogólnopolskich dzienników wyliczył, że stosując obiektywne miary na wysokich stanowiskach urzędniczych w Unii Europejskiej Polaków powinno być mniej więcej tyle samo, co Hiszpanów. Podano też, że w Komisji Europejskiej na średnich szczeblach zatrudnionych było 709 Hiszpanów, a tylko 56 Polaków. Na stanowiskach dyrektorskich 58 Hiszpanów, a Polaków 14, a na najwyższych stanowiskach proporcja wynosi 4 do 1. Polacy zostali także niedoszacowani w utworzonej blisko trzy lata temu Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych (ESDZ), którą kieruje pani Catherine Ashton. Chociaż w ścisłym kierownictwie ESDZ-u znajduje się jeden Polak, który jest zastępcą Sekretarza Generalnego, to na 140 przedstawicielstw dyplomatycznych Unii - czyli de facto ambasad Unii europejskiej - tylko czterema kierują Polacy. Polakom przypadły delegatury w Jordańskim Królestwie Haszymidzkim, Republice Korei, Królestwie Arabii Saudyjskiej i na Ukrainie. Zdaniem specjalistów uczestniczących w budowie unijnej dyplomacji, "Polska jest poważnie niedoreprezentowana w unijnej służbie dyplomatycznej, ponieważ instytucja ta nie spełnia kryterium równowagi geograficznej".  Oznacza to, że nie zachowano wskaźnika populacji w stosunku do liczby dyplomatów i pracowników. Przy zastosowaniu kryterium wspomnianej równowagi geograficznej, Polsce na 140 unijnych ambasad powinno przypadać 12, a nie 4. Według publikowanych danych, na około trzy i pół tysiąca osób zatrudnionych w ESDZ, Polacy stanowią zaledwie 3%. Oczywiście znaczenie ma nie tylko liczba, ale i jakość stanowisk. Polski rząd nie traktował tej sprawy z należytą pieczołowitością. Przed trzema laty, pytany o udział Polaków w tworzonej unijnej dyplomacji, Donald Tusk odpowiedział "nie jestem biurem pośrednictwa. Nie jest moim zadaniem znalezienie miejsc pracy dla maksymalnej liczby urzędników". Obecnie polski premier promowany jest na jedno z najwyższych stanowisk w Unii Europejskiej, czyli szefa Komisji Europejskiej. O tym, że szef polskiego rządu miałby zastąpić pana Barroso nie tylko mówi się w Parlamencie Europejskim, ale piszą też niemieckie gazety. Od dłuższego czasu Donald Tusk przedstawiany jest jako kandydat Angeli Merkel, z którą spotkał się niedawno na prywatnej kolacji w Berlinie. Być może rozmawiano także o kandydaturze polskiego premiera, który przyjechał do Niemiec na promocję biograficznej ksiązki pani Kanclerz Angeli Merkel. Poruszono w niej wątek polskich korzeni pani Kanclerz i być może w tym należy pokładać nadzieję na wzmocnienie polskiej reprezentacji w strukturach Unii Europejskiej.

M. Piotrowski