W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Partnerstwo Wschodnie

27 października 2013

O wschodnim wymiarze Europejskiej Polityki Sąsiedztwa.

W minionym tygodniu Parlament Europejski przegłosował rezolucję w sprawie europejskiej polityki sąsiedztwa (EPS). Obejmuje ona dwa wymiary - wschodni i południowy. Pierwszy z nich to Partnerstwo Wschodnie, czyli zacieśnienie współpracy gospodarczej i politycznej z sześcioma krajami - byłymi republikami Związku Sowieckiego: Armenią, Azerbejdżanem, Białorusią, Gruzją, Mołdawią i Ukrainą. Głównym celem pomocy krajom objętym Partnerstwem Wschodnim jest nie tylko zbliżenie do europejskich standardów, w tym wzmocnienie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, ale także "możliwość ubiegania się o członkostwo w Unii Europejskiej". Partnerstwo Wschodnie zainicjowane zostało przez Polskę i wsparte przez Szwecję w 2008 roku, a uruchomione rok później - w 2009. W obliczu planowanego szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie pod koniec listopada tego roku Rosja podjęła energiczne działania celem odciągnięcia tych państw od europejskiego projektu. Sięga w tym celu także po instrumenty finansowo-handlowe. Na przykład Armenii Rosja zaproponowała przystąpienie do unii celnej, co jak przypomniano w rezolucji Parlamentu Europejskiego, "jest nie do pogodzenia z układem o stowarzyszeniu z Unią". Podobną presję Rosja wywiera także na Mołdawię, np. nakładając embargo na import wszystkich gatunków mołdawskiego wina. Naciski Rosji nakierowane są także na Gruzję, której oferuje się członkostwo w tzw. unii euroazjatyckiej, inaczej Euorazjatyckiej Wspólnocie (Unii) Gospodarczej i na Ukrainę, która mogłaby podpisać w Wilnie umowę stowarzyszeniową z Unią Europejską, ale jednym z najważniejszych warunków jest wypuszczenie na wolność Julii Tymoszenko. Parlament nasz potępił niedawne sankcje handlowe, które Rosja nałożyła na Ukrainę, a także włączenie do tej rozgrywki surowców energetycznych. Rosja sięga po szeroką gamę środków nacisku w obawie przed uszczupleniem swojej strefy wpływów i dominacji w tym regionie. Biorąc pod uwagę fundusze przeznaczane na Partnerstwo Wschodnie, wydaje się, że działania Unii wobec tej rosyjskiej ofensywy nie są wystarczające. Dostrzegamy wyraźną asymetrię w finansowaniu wymiaru południowego i wschodniego europejskiej polityki sąsiedztwa. W latach 2007-2013 jej budżet wynosił ponad 11 miliardów euro, z czego średnio około 70% funduszy w tym okresie kierowano na południowe sąsiedztwo Unii, a tylko około 30% na Partnerstwo Wschodnie. Według oficjalnej informacji udzielonej przez komisarza ds. rozszerzenia Stefana Fuele w marcu 2013 roku "łączna kwota w latach 2009-2013 przeznaczona na programy realizowane z państwami objętymi Partnerstwem Wschodnim wynosi 2 miliardy 800 milionów euro". Oznacza to, że Unia średnio przeznacza niespełna 600 milionów euro rocznie na sześć krajów objętych Partnerstwem Wschodnim. To zdecydowanie za mało, by przebić rosyjską ofertę. Tak znaczna dysproporcja w finansowaniu tych dwóch wymiarów europejskiej polityki sąsiedztwa wynika, jak sądzę, nie tylko z większej liczby krajów południowego sąsiedztwa, ale również z powodu różnej politycznej wagi inicjatorów obu polityk. Głównym promotorem wymiaru południowego tej polityki był prezydent Francji Nicolas Sarkozy, który dodatkowo był twórcą Unii na rzecz regionu Morza Śródziemnego. Pomijając deklarowane szczytne cele, projekt ten służył do przekierowania funduszy unijnych na południe. Przed kilkoma laty osobiście miałem okazję uczestniczyć w politycznym spotkaniu we Włoszech, w Bari, gdzie zastanawiano się jak znaleźć wspólny mianownik dla człowieka Morza Śródziemnego. Ustalono, że tym wspólnym wyróżnikiem jest spożywanie owoców morza (seafood/fruits de mer), takich jak kraby, krewetki, ostrygi, ośmiornice i inne. Niestety takiego kulinarnego wspólnego mianownika nie wypracowano dla ludzi z krajów Partnerstwa Wschodniego. Ich politycznym mianownikiem jest tylko rosyjska łapczywość, bowiem Rosja ma apetyt na wszystkie te kraje. Najbliższy szczyt Partnerstwa Wschodniego pokaże na ile skuteczna jest Unia Europejska. 

M. Piotrowski