W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Ocena otwarcia polskiej prezydencji

6 lipca 2011

Profesor Piotrowski ocenia wystąpienie premiera Tuska w PE w dniu 6 lipca 2011 r. na otwarciu polskiej prezydencji w Radzie Unii Europejskiej.

Pan premier Donald Tusk wygłosił przemówienie, którego w zasadzie wszyscy oczekiwali. Mówił o zawartości Europy w Europie, czyli więcej cukru w cukrze. To wszystkim się generalnie podobało, natomiast to co mogło wzbudzić zdziwienie, to fakt, że na prezentację głównych priorytetów Polski, których wymienił trzy, poświęcił tylko kilka minut. Normalnie szefowie rządów koncentrują się właśnie na tych priorytetach, podobnie jak prezydencja węgierska. Przypomnę chociażby strategię dla Dunaju. Co jeszcze odróżniało tę mowę od szefów innych rządów, którzy rozpoczynali tę prezydencję? To chęć zapromowania własnego kraju tutaj w Parlamencie Europejskim powołując się na cytaty ważnych ludzi, czy to ludzi pióra, czy znanych polityków. Cytując ich jednocześnie pokazywano historię danego kraju – tego właśnie zabrakło w wystąpieniu Pana Donalda Tuska. A przypomnę, że szef największej frakcji – Pan Doll – zacytował Jana Pawła II. Więc on niejako uzupełnił tę lukę, ten brak, ten niedosyt, który pozostawił po sobie Donald Tusk po tym przemówieniu.

Przemówienie premiera Donalda Tuska w PE 6 lipca 2011 r. (serwis TVP)