W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Nobel dla Unii

21 października 2012

Profesor Mirosław Piotrowski z nieukrywaną nutą ironii zastanawia się nad sensem przyznania tegorocznej pokojowej nagrody Nobla Unii Europejskiej.

Tegoroczną pokojową nagrodę Nobla otrzymała Unia Europejska. Nie pierwszy już raz decyzja norweskiego komitetu tej najbardziej prestiżowej nagrody wzbudziła wiele kontrowersji i dla większości była zaskoczeniem. Prezydent Czech Wacław Klaus publicznie stwierdził, że „wiadomość o nagrodzie Nobla dla Unii Europejskiej przyjął jako dowcip”. Jego zdaniem to „tragiczna pomyłka”. Podobnie zareagował znany pisarz Emmanuel Todd, który decyzję tę określił mianem „jakiegoś głupiego dowcipu”. Stwierdził też, że „komitet noblowski powinien się bardziej pilnować, gdyż nagroda ta przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie”. Lider frakcji Europa Wolności i Demokracji w Parlamencie Europejskim Anglik Nigel Farage, wskazując na wytworzoną przez Unię wrogość między krajami południa i północy Europy oświadczył, że to całkowita kompromitacja dla nagrody Nobla. Unia drążona jest przez konflikty – wrze na ulicach Grecji i Hiszpanii, a między Niemcami i Grecją narastają napięcia. Większość europejskiej prasy wyraziła zdumienie decyzją norweskiej komisji. Niemiecka Süddeutsche Zeitung napisała, że Unia Europejska to „zbieranina państw bardziej lub mniej zbankrutowanych i wzajemnie skłóconych, których największy projekt – unia monetarna – jest bliski rozpadu”.  W podobnym tonie napisały francuskie gazety, między innymi La Tribune, a hiszpański El Pais zauważa, że Norwegia, gdzie podjęto decyzję o pokojowym noblu dla Unii Europejskiej, sama nie jest członkiem tej wspólnoty i dwukrotnie w referendach – w 1972 i 1994 – odrzuciła członkostwo w tym klubie. Ponadto sondaże wskazują, że około trzy czwarte Norwegów dzisiaj w referendum odrzuciłoby ponownie członkostwo w UE. Jak doniósł jeden z polskich dzienników „wiadomość o nagrodzie z dumą i radością przyjęli przywódcy Unii Europejskiej”. Na tę okoliczność wypowiedział się przewodniczący Komisji Europejskiej José Manuel Barroso, przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz, przewodniczący Rady Europejskiej Hermann Van Rompuy, a także szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton.  Radość prominentnych euroentuzjastów nie może dziwić. Problematycznym jednak pozostaje, gdzie dokładnie trafi około jeden milion dolarów, gdyż tyle w przybliżeniu wynosi nagroda. Z formalnego punktu widzenia Unia Europejska jako podmiot prawa międzynarodowego powstała niespełna trzy lata temu na mocy Traktatu Lizbońskiego. Usankcjonował on funkcjonowanie najważniejszych unijnych instytucji. Nie wiadomo, która z nich powinna zagospodarować tę nagrodę – Komisja Europejska, Rada, Parlament Europejski. To tak jakby nagrodę przyznano całej Polsce. W tym kontekście padają różne propozycje celowego wykorzystania tej kwoty, a to na kryzys grecki, lub na ratowanie unijnego programu Erasmus, aż do podziału tej kwoty wśród wszystkich obywateli Unii Europejskiej, czyli pięciuset milionów osób. W tej perspektywie nie jest to wiele, ale też Unia niezbyt długo miała możliwość wykazać się pokojowymi przedsięwzięciami, gdyż formalnie istnieje od niespełna trzech lat, a trzy lata temu pokojową nagrodę Nobla przyznano prezydentowi Barrackowi Obamie w momencie gdy urząd swój sprawował zaledwie dziewięć miesięcy. Decyzja norweskiej akademii odczytywana była więc wyłącznie jako zachęta do pokojowych działań. Ciekawe do czego pokojowy Nobel zachęci Unię Europejską w najbliższych miesiącach.

M. Piotrowski