W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Najważniejszy problem

4 lutego 2018

„Najważniejszy dziś problem dla nas wszystkich to uchodźcy” - powiedział w wywiadzie tygodnia desygnowany na premiera Bawarii Markus Söder. Odnosił się do całego kraju, do Niemiec, ale przede wszystkim miał na myśli Bawarię. „Bawaria jest super, ale nie wszystko w Bawarii idzie świetnie” - wyjaśniał. Obiecał przede wszystkim zdecydowane ograniczenie napływu migrantów. Jako polityk współrządzącej partii CSU, żądał tego od władz centralnych. Dostrzegając ich nieporadność, Söder zapowiedział, że w Bawarii powoła własną policję graniczną. Niewykluczone, że za przykładem tym zmuszone będą pójść także inne landy.
W nieodległej Nadrenii-Palatynacie, niedawno doszło do zabójstwa. Piętnastoletni uchodźca z Afganistanu śmiertelnie pchnął nożem piętnastoletnią uczennicę. Z tego powodu kilka dni temu zorganizowano tam dwie demonstracje. Lider antyimigranckiej partii Alternatywa dla Niemiec (AfD) stwierdził, że to zabójstwo „jest dowodem na utratę przez władze kontroli nad sytuacją”.

Demonstracja przeciwko migrantom i uchodźcom odbyła się także w Cottbus w Brandenburgii, gdzie wcześniej uchodźca zaatakował nożem niemieckie małżeństwo.  Uczestnicy demonstracji, których miało być dwa i pół tysiąca, wznosili, jak podała niemiecka prasa, okrzyki „Ausländer raus” (Cudzoziemcy won). Ze względu na oburzenie niemieckich obywateli i rozgrzane nastroje, brandenburskie MSW oświadczyło, że nie będzie więcej kierować uchodźców do Cottbus. Ci jednak próbują dostać się do Niemiec z niemal wszystkich stron. Kilka dni temu polska straż graniczna zatrzymała w Łęknicy, w województwie lubuskim, jedenastu Irańczyków i Irakijczyków, którzy próbowali nielegalnie przedostać się do Brandenburgii, do Niemiec. Przewoził ich turecki kierowca w ciężarówce na słowackich numerach. Wcześniej przejechali oni nielegalnie granicę czesko-polską. Dzięki czujności naszej straży granicznej, zostali cofnięci do Czech, a Niemcy po raz kolejny uniknęli kolejnych problemów.

U naszych zachodnich sąsiadów jest naprawdę niespokojnie. We wspomnianym Cottbus, gdzie przebywa ponad trzy tysiące imigrantów, może dojść do poważnych zamieszek. Ludzie się po prostu boją. Po wpuszczeniu przez kanclerz Niemiec Angelę Merkel uchodźców przechodzą terapię szokową. Dotychczas żyli bowiem w bezpiecznym społeczeństwie. Pamiętam jak kiedyś podczas pobytu w niemieckim uniwersytecie w Osnabrück rozmawiałem ze znanym niemieckim wydawcą. Wrócił on właśnie z USA, gdzie widział wieczorami różne niebezpieczne ekscesy. „Mirosław - powiedział - dopiero po powrocie z Ameryki doceniam Niemcy. W Osnabrück wielokrotnie zdarzało mi się iść przez całe miasto o drugiej w nocy i nawet przez myśl mi nie przeszło, że mógłbym się czegoś bać”. A obecnie ilu Niemców boi się iść przez miasto nawet w biały dzień? Odczuwają więc ewidentne ograniczanie ich wolności.

Czy jedynym panaceum ma być powoływanie odrębnych straży granicznych dla poszczególnych landów, jak w przypadku Bawarii? A może zajęłaby się tym Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego? Nie, nie, ta nie ma zbyt wiele czasu. Ostatnio zajmuje się „łamaniem zasad praworządności w Polsce”. To dla niej jest najważniejszy dziś problem.

Mirosław Piotrowski