W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Merkel na pożegnanie

18 listopada 2018

„Musimy stworzyć oddziały europejskie (...) pracować nad wizją, by pewnego dnia mieć prawdziwą, europejską armię”. To słowa, które wypowiedziała w minionym tygodniu w Parlamencie Europejskim w Strasburgu kanclerz Niemiec Angela Merkel. Jej zwolennicy klaskali, a przeciwnicy buczeli. Jeden z nich, Francuz chyba, wydawał dość dziwne odgłosy przez kilka, a może nawet kilkanaście minut przemówienia Merkel. Wówczas przewodniczący Parlamentu Europejskiego zauważył, że musi tu być jakiś wilk na sali. Gdy swoiste wycie nie ustawało przewodniczący Tajani zapowiedział, że wyśle weterynarza. Niemiecka kanclerz poruszyła wiele tematów, ale przesłanie o stworzeniu osobnej armii najbardziej przebiło się w większości mediów. Merkel przybyła do nas w od dawna praktykowanej formule przedstawiania wizji przyszłości Europy, czyli Unii Europejskiej. Przed nią byli tu inni premierzy i prezydenci unijnych krajów członkowskich: prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Polski Mateusz Morawiecki, czy też niedawno prezydent Rumunii. Wystąpienie Merkel cieszyło się sporym zainteresowaniem ze względu na powszechną świadomość, że to właśnie Niemcy - z Francją na przyprzążkę - dyktują warunki w Unii Europejskiej. Nadają jej ton.

Posłowie partii Angeli Merkel CDU tworzą też główny trzon największej siły politycznej EPL - Europejskiej Partii Ludowej. To jej przedstawiciel Antonio Tajani, przewodniczący Parlamentu Europejskiego witał w Strasburgu partyjną towarzyszkę Angelę Merkel słowami, mającymi stanowić swoiste preludium dla jej przemówienia. A mówił on: „Potrzebujemy zmiany w Europie. Parlament Europejski chce więcej władzy”. Obecny także przewodniczący Komisji Europejskiej - z nadania EPL i Pani Kanclerz - Jean-Claude Juncker, zaraz po jej przemówieniu zabrał głos: „Całkowicie zgadzam się z tym, co pani powiedziała” - zapewniał. No jakżeby inaczej. Na sali brakowało tylko namaszczonego przez Panią Merkel szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Przemówienie wygłosił przewodniczący największej grupy politycznej w Parlamencie Europejskim, z EPL oczywiście, Manfred Weber, który zapewniał, że chce prawa inicjatywy legislacyjnej dla Parlamentu Europejskiego, czyli wzmocnienia jego roli, i będzie o to zabiegał jako przyszły szef Komisji Europejskiej. Jest on bowiem kandydatem tej partii do schedy po Junckerze. Oficjalnie też podziękował w Strasburgu kanclerz Niemiec za poparcie jego kandydatury, co spotkało się z burzliwymi oklaskami członków EPL-u. Wszystko ma zostać w rodzinie - partyjnej. A ta na gruncie niemieckim niebawem doświadczy zmian.

Za kilka tygodni Angela Merkel zrezygnuje z przewodzenia CDU. Decyzję ogłosiła po kiepskim wyniku swojej partii w wyborach landowych w Hesji. Stanowisko to opuszcza po osiemnastu latach. Również przewodniczący CSU, siostrzanej partii CDU, Horst Seehofer zapowiedział, że odejdzie ze stanowiska w styczniu przyszłego roku. To mogą być symptomy politycznego Armagedonu. Nie tylko na niemieckiej, ale europejskiej scenie politycznej. Po przemówieniu Merkel w Strasburgu rozmawiałem z niektórymi niemieckimi posłami, którzy nie zostali dopuszczeni do głosu. W kuluarach dawali upust swoim frustracjom. O czym ona mówiła? - utyskiwali. Zamiast skupić się na prawdziwych problemach, np. na nadchodzącej kolejnej fali uchodźców, której trzeba dać odpór, narastającym niezadowoleniu społecznym, itp., to ucieka ona do wyimaginowanych europejskich projektów, jak europejska armia. Podobnie jak prezydent Francji Macron - dodałem. W jego kraju narastają ogromne problemy, a on śni jak sanować Unię Europejską i budować europejską armię. A tak na marginesie, to przypomnieć należy, że temat europejskiej armii wałkowany jest już od kilkunastu lat.
I słusznie odczytuje się go jako temat zastępczy. Na 28 krajów Unii Europejskiej, 22 należą do NATO. Wiele z nich nie może znaleźć porozumienia na tej płaszczyźnie, a większość - co wypomina prezydent USA Donald Trump - nie wywiązuje się ze zobowiązań finansowych. Jak można więc wyobrazić sobie, że te skłócone kraje stworzą osobną organizację militarną i jak zaznaczyła Pani Kanclerz Niemiec, niekonkurencyjną względem NATO? A jeśli idzie o kanclerz Merkel, to bez względu na wypowiedziane przez nią słowa, większość odczytywała je jako pożegnanie wieloletniej szefowej CDU i zastanawiała się jak długo jeszcze przetrwa na stanowisku kanclerskim.

Mirosław Piotrowski