W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Marsze i pochody

2 czerwca 2013

O manifestacjach w obronie małżeństwa i rodziny na ulicach polskich i francuskich miast.

"Paryż - Warszawa wspólna sprawa". Taki solidarnościowy apel odczytano podczas Marszu dla Życia i Rodziny na ulicach Warszawy. Autorzy apelu solidaryzowali się z protestującymi w Paryżu tłumami. W trakcie warszawskiego marszu przemówił przedstawiciel francuskiego stowarzyszenia "La Manif pour tous", dziękując Polakom za wsparcie i solidarność "z Francuzami broniącymi małżeństwa i rodziny". "To my jesteśmy sumieniem Europy" - skonstatował. W Paryżu w tym samym czasie manifestowało blisko milion osób w proteście przeciwko tzw. małżeństwom homoseksualnym i kwietniowej ustawie zezwalającej takim parom na adopcję dzieci. Po paryskiej manifestacji doszło do zamieszek, które pacyfikowało pięć tysięcy policjantów. Aresztowano około trzystu osób. Warszawska manifestacja przebiegała spokojnie, a obok delegacji francuskiej maszerowali obywatele Belgii i Brazylii. Podobne pochody i marsze dla życia i rodziny pod hasłami "Wybieram życie", "Dziecko skarb, a nie garb", "In vitro - ukryta aborcja", "Chcesz mieć emeryturę? Zadbaj o dzieci furę", "Chłopak dziewczyna, normalna rodzina", przeszły w tym samym dniu ulicami ponad stu polskich miast. Sprawa jest niezwykle ważna, gdyż rządy krajów europejskich, także polski rząd nie tylko niedostatecznie dbają o podstawową komórkę społeczną, jaką jest rodzina, ale coraz nachalniej promują pseudomałżeństwa oraz ideologię genderową. Dotyczy to zarówno wytycznych Komisji Europejskiej, w których obligatoryjnie zawiera się element równościowy, jak i podręczników szkolnych, gdzie zamierza się promować tzw. płeć kulturową. Autorzy polskiego podręcznika "Lekcja równości", wydanego m.in. pod patronatem Związku Nauczycielstwa Polskiego i pani minister ds. równości napisali: "Bale studniówkowe, podczas których poloneza można zatańczyć jedynie z przedstawicielem płci przeciwnej to przejaw dyskryminacji". W podręczniku zaleca się, aby podczas lekcji akcentować, że Maria Konopnicka była lesbijką, a do szkół zapraszać zdeklarowanych homoseksualistów. Zaleca się również, aby nie konfrontować ich z księżmi. Wielu programowo chciałoby zakneblować usta duchowieństwu, aby takie zdania jak wypowiedziane niedawno podczas Mszy Świętej w Piekarach Śląskich przez Arcybiskupa Wiktora Skworca nie mogły oficjalnie wybrzmieć w przestrzeni publicznej. A mówił on: "Tradycyjna rodzina jest bytem najbardziej nowoczesnym, najsprawniej tworzącym kapitał ludzki i Produkt Krajowy Brutto. Dlatego niech państwo wspiera rodzinę w dobrze pojętym interesie własnym, w imię zdrowego rozsądku. A przede wszystkim niech rodzinie nie szkodzi". W obliczu groźby zburzenia podstawowego ładu społecznego ludzie wychodzą na ulicę i to także pod przewodnictwem biskupów. Lubelski Marsz dla Życia "Kierunek rodzina" poprowadził Arcybiskup Stanisław Budzik. Do wzięcia udziału w tym pochodzie nawoływała pani Wojewoda Lubelska, Prezydent Miasta Lublin, Lubelski Kurator Oświaty i Marszałek Województwa. Stosowne zaproszenia rozesłano do lubelskich szkół. Dwa dni przed manifestacją pani Wojewoda wycofała swoje poparcie, tłumacząc je obawami o upolitycznienie tego wydarzenia, a włodarze miasta i województwa nie pojawili się na marszu, który wcześniej promowali. Czyżby ich naturalne i zdroworozsądkowe odruchy zostały ściągnięte lejcami rządowych i partyjnych zwierzchników? Mogłoby się bowiem okazać, że idą oni w pochodzie w słusznej sprawie, ale pod prąd politycznej poprawności ich formacji. Ta polityczna poprawność, zarówno w Polsce, jak i we Francji, sztucznie narzucana jest narodowi. Legalnie wybrany prezydent Francji Francois Hollande dzięki parlamentarnej większości dokonuje legislacyjnych zmian antyrodzinnych, ale jest spychany do narożnika przez naród, domagający się jego odwołania. Polski rząd lekceważący obywatelskie marsze i pochody, nie tylko w sprawie życia, ale i wolności mediów katolickich, także staje do konfrontacji z narodem. Na razie polskie władze, szczególnie premier, traci w sondażach na popularności, ale być może liczy na znużenie i wystudzenie emocji narodu. Warto jednak, by przypomniał sobie słowa z "Dziadów" Adama Mickiewicza: "Nasz naród jest jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi".

M. Piotrowski