W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Ludobójstwo i polityka

19 kwietnia 2015

 

Unia Europejska, której głównym celem jest utrzymanie pokoju na naszym kontynencie i na świecie, bardzo wyczulona jest na wszelkie formy przemocy, a szczególnie na pojedyncze i masowe morderstwa. Zwłaszcza te ostatnie mają często podłoże nie tylko ideologiczne, ale i polityczne. Celem ich jest np. utworzenie bądź wzmocnienie własnego państwa poprzez fizyczną eliminację innych grup narodowościowych i religijnych. Tym, którzy decydują o czystkach etnicznych i religijnych przyświeca zasada "cel uświęca środki".

Właśnie Parlament Europejski wysłuchał oświadczenia Rady i Komisji Europejskiej i przeprowadził debatę zatytułowaną "Setna rocznica ludobójstwa w Armenii" (Armenian genocide). W latach 1915-17 Turcy mieli zamordować ok. 1,5 miliona ludzi, głównie chrześcijańskich Ormian. Turcja nie chce się przyznać do ludobójstwa sprzed stu lat, co jest jednym z głównych powodów blokowania jej członkostwa w Unii Europejskiej. Gdy ostatnio Papież Franciszek, przypominając słowa św. Jana Pawła II, nazwał rzeź chrześcijańskich Ormian po imieniu, czyli "pierwszym ludobójstwem XX wieku", władze Turcji zareagowały bardzo nerwowo. Wezwano ambasadora Watykanu. W oficjalnym oświadczeniu turecki MSZ stwierdził, że słowa Papieża Franciszka "odbiegają od rzeczywistości historycznej".

Turcja nie tylko kwestionuje liczbę zabitych, ale przede wszystkim nie uznaje w tym kontekście określenia "ludobójstwo".. Parlament Europejski, podobnie jak Papież Franciszek, zbrodnię tę nazywa ludobójstwem. Papież dodał: "także dzisiaj jesteśmy świadkami swego rodzaju ludobójstwa, spowodowanego przez ogólną i zbiorową obojętność, przez współwinne milczenie Kaina, który woła: 'Cóż mnie to obchodzi?'".

Obok pierwszego ludobójstwa Ormian papież wymienił także nazizm i stalinizm. O ile Niemcy dominujący w Unii Europejskiej nie tylko nie protestowali, ale przyznali się do ludobójstwa, którego symbolem są obozy pracy i zagłady, takie jak Oświęcim, Majdanek, Treblinka, Sachsenhausen, Ravensbrück, Netzweiler i inne. Planowe wyniszczanie polskiej inteligencji w ramach akcji "AB" hitlerowskie Niemcy koordynowały z władzami Związku Sowieckiego, odpowiedzialnymi za ludobójstwo polskich oficerów i polskiej elity, czego symbolem jest Katyń, Ostaszków, Charków, Miednoje.

W odróżnieniu od Niemiec władze Rosji do dziś odmawiają uznania tej zbrodni za ludobójstwo. Pojęcie to wprowadzono do języka prawnego po II wojnie światowej, a po raz pierwszy użyto w Konwencji ONZ z 1948 r. W związku z tym Rosjanie twierdzą, że prawo nie działa wstecz. Prawdopodobnie tropem tym podążają władze Ukrainy, która aspiruje do członkostwa w Unii Europejskiej. Niedawno, w dniu, w którym w ukraińskim parlamencie gościł prezydent Polski Bronisław Komorowski, Izba ta przyjęła ustawę de facto wynoszącą na piedestał członków zbrodniczych ukraińskich formacji OUN-UPA. Uznała ich bowiem za "bojowników o wolność i niezależność Ukrainy". "Bojownicy" ci podczas drugiej wojny światowej wymordowali ponad 100 tysięcy Polaków na Wołyniu, Polesiu i w Galicji Wschodniej. Ich akcje były planowe i barbarzyńskie. Przyświecało im hasło "kto nie jest Ukraińcem, nie ma prawa żyć na tej ziemi". Ze źródeł historycznych wyłania się przerażający obraz tych ludobójczych działań. Opisano ponad trzysta technik zabijania Polaków. Przykłady to przybijanie gwoździami małych dzieci do drzwi, wrzucanie żywcem dzieci do studni, rozcinanie ciężarnym kobietom brzucha, wyrywanie żył od pachwiny aż do stóp, przecinanie piłą na pół żywych ludzi. Nie należy się więc dziwić, że w związku z przyjętą ukraińską ustawą gloryfikującą OUN-UPA wiele środowisk w Polsce, nie tylko kresowych, zatrzęsło się z oburzenia. Nawet politycy SLD stwierdzili, że ustawa to hańba i policzek wymierzony państwu polskiemu i prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu. Temat ten politycznie próbuje rozgrywać Rosja. Tamtejsze media twierdzą, że Ukraińcy wymierzyli policzek polskiemu prezydentowi.

Niewątpliwie głowa państwa polskiego została politycznie wykorzystana przez ukraińskie władze. Swoją wizytą Bronisław Komorowski uwiarygodnił ustawę w sprawie UPA. Dlaczego jednak prezydent Polski dał się tak łatwo ograć? Ma przecież zespół doradców, jeden z największych w Europie. Ukraińcy nie tylko nie uznają rzezi wołyńskiej za ludobójstwo, ale od wielu lat konsekwentnie prowadzą politykę historyczną, której bohaterami jest wielu bandytów z formacji takich jak OUN i UPA. Czy Polska, która była promotorem podpisania umowy stowarzyszeniowej Unii Europejskiej z Ukrainą pozwoli dalej się tak traktować? Trzeba pamiętać, że prawdziwe relacje sąsiedzkie i ład europejski budować możemy tylko na prawdzie.

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł