W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Kryzys wartości a kryzys finansowy UE

12 grudnia 2011

Dominującym tematem w Parlamencie Europejskim oraz innych instytucjach unijnych jest kryzys finansowy. Główni decydenci Unii Europejskiej, poszukując cudownej recepty uzdrowienia obecnej katastrofalnej sytuacji finansowej, zdają się zapominać o pierwotnej idei powstania Wspólnoty Europejskiej, nakreślonej przez ojców założycieli, takich jak Adenauer, Schuman, de Gasperi, Monet. Wszyscy oni byli chrześcijańskimi demokratami i w szczególny sposób pielęgnowali wartości chrześcijańskie.

Każdy kraj przystępujący do Unii Europejskiej musi respektować i szanować tzw. wartości europejskie (European values). Jest o nich mowa w wielu podstawowych dokumentach Unii. Warto więc zapytać, czym tak naprawdę są te wartości. W artykule 2 Traktatu Lizbońskiego czytamy m.in., że „Unia opiera się na wartościach poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości”. Rozwinięcie tego zagadnienia znajdujemy w Karcie Praw Podstawowych. W obu tych dokumentach unijnych, jak i we wcześniej przyjętej eurokonstytucji, brak jest odniesienia do Boga i wartości chrześcijańskich.  Zastąpiono je zwrotem o kulturowym, religijnym i humanistycznym dziedzictwie. Wielu odczytuje to jako odcinanie się decydentów unijnych od korzeni chrześcijańskich, co ma związek nie tylko z kryzysem wartości, ale także kryzysem finansowym. Przypomnieć wypada, że przyjmowana za oficjalną flaga Unii z dwunastoma złotymi gwiazdami na niebieskim tle nawiązuje do wizerunku Maryi z Apokalipsy Św. Jana „a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (rozdz. 12.1). Choć największą grupą polityczną w Parlamencie Europejskim są chrześcijańscy demokraci, to w sali plenarnej nie tylko nie wisi krzyż – symbol chrześcijaństwa, ale po orzeczeniu Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w głośnej sprawie krzyża we włoskiej szkole, grupa ta nie poparła nawet wniosku o przeprowadzenie debaty w Parlamencie na temat symboli religijnych w przestrzeni publicznej. Był to kolejny sygnał świadczący o odchodzeniu od wizji Europy ojców założycieli. Kilka lat wcześniej, gdy utrącono kandydaturę Rocco Buttiglione na komisarza Unii Europejskiej ze względu na odwołanie się przez niego do Katechizmu Kościoła Katolickiego, sam zainteresowany publicznie stwierdził, że „gdyby takie kryterium zastosowano w przeszłości, ani Adenauer, ani De Gasperi, ani Schuman nie mogliby być komisarzami europejskimi”. Przechowywanie depozytu oraz rozwijanie wartości chrześcijańskich spoczywa na samoorganizujących się środowiskach wewnątrz krajów członkowskich. W Polsce dziełem takim jest Radio Maryja, które właśnie obchodziło 20 rocznicę istnienia. Jego działalność na polu wartości chrześcijańskich została szczególnie doceniona w specjalnym przesłaniu Ojca Świętego z okazji tego jubileuszu.  W Unii natomiast w miejsce wartości chrześcijańskich podkłada się tzw. wartości europejskie, które są nieprecyzyjne i niejednoznaczne. Tę niejednoznaczność podniesiono do rangi zasady. I tak, na przykład, w przywołanej już Karcie Praw Podstawowych w artykule 2 zapisano, że „każdy ma prawo do życia”. Większość podpisałyby się pod takim stwierdzeniem, ale w kontekście przegranej batalii, o uzupełnienie tego zdania o słowa „od chwili poczęcia do naturalnej śmierci”, zapis ten nabiera całkiem innego znaczenia. W innym artykule dotyczącym rodziny napisano, że „rodzina korzysta z ochrony prawnej, ekonomicznej i społecznej”. Odrzucono jednak i tu propozycję, aby dookreślić, że rodzina to związek kobiety i mężczyzny. Tak naprawdę Kartę Praw Podstawowych, której notabene nie przyjęła Wielka Brytania i Polska, należałoby zacząć czytać od jednego z końcowych artykułów, gdzie zapisano „niniejsza karta nie ustanawia nowych kompetencji ani zadań Unii, ani też nie zmienia kompetencji i zadań określonych w traktatach”. Należałoby zapytać, po co więc ta karta, jeśli niczego nie zmienia? Czy aby nie po to, by potwierdzać niejednoznaczność i wprowadzać zamieszanie?

Tendencja ta rozprzestrzeniła się w dyrektywach i innych regulacjach unijnych, sprowadzając je często do absurdu. Podważane są tradycyjne klasyfikacje np. marchewki, ryby, czy banana. W jednej z dyrektyw unijnych marchewka stała się owocem tylko dlatego, że Unia dotuje dżemy owocowe, a w Portugalii robi się dżemy z marchewek i aby tę dotacje pozyskać, marchewkę przekwalifikowano na owoc. Podobnie we Francji ze względu na dotacje w dyrektywie siedliskowej ślimaka zakwalifikowano jako rybę śródlądową. Aby dotować banany pochodzące z francuskich stref wpływów, powołano specjalną komisję ds. mierzenia nagięcia banana, aby udowodnić, że pochodzące z innych obszarów banany nie mieszczą się w tej kategorii i nie mogą w taki sam sposób być dotowane. Czy należy się więc dziwić, że wpisując się w podobną unijną logikę, Grecy dokonali swoistego przewartościowania, manipulując wskaźnikami makroekonomicznymi i finansowymi, co doprowadziło do gigantycznego długu tego kraju i przełożyło się na obecny kryzys w Unii Europejskiej? Podobną sytuację obserwujemy także w innych krajach. W tym kontekście wielu polityków – posłów do PE – postuluje rozpoczęcie sanacji finansowej UE od powrotu do jej wartości chrześcijańskich. Ale, jak mawiał św. pamięci prof. O. Albert Krąpiec, „grzech to także wartość chrześcijańska”.

Mirosław Piotrowski, 11 grudnia 2011 r.