W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Finansowa czarna chmura

17 czerwca 2012

Profesor Mirosław Piotrowski mówi o sytuacji finansowej strefy euro, komentuje przy tym niedawne przyznanie stu miliardów euro na ratowanie hiszpańskich banków.

„Nie będzie europejskiej akcji ratunkowej dla hiszpańskich banków” – publicznie stwierdził pod koniec maja tego roku premier Hiszpanii Mariano Rajoy. Nie minęły dwa tygodnie, gdy zwrócił się on o taką pomoc do Unii Europejskiej. W ekspresowym tempie, a niektórzy mówią, że wręcz „na telefon” Unia przyznała sto miliardów euro na ratowanie banków hiszpańskich, a cytowany premier Hiszpanii skomentował to słowami „zwyciężyła wiarygodność euro”. Wielu komentatorów i polityków zastanawia się głośno, czy premier Hiszpanii jest wiarygodny i czy naprawdę wierzy w to, co mówi. Decyzja o pomocy dla hiszpańskich banków wzmocniła obawy o los całej strefy euro. Przypomnieć należy, że oprocentowanie dziesięcioletnich obligacji państwowych wzrosło do około 6,4%, podczas gdy na przykład w Niemczech podobne obligacje oferowane są z pięciokrotnie niższym oprocentowaniem około 1,4%. Obecnie w Hiszpanii bezrobocie sięga 25% i jest jednym z najwyższych w Unii Europejskiej, a deficyt budżetowy wynosi blisko 9% PKB. Pożyczka dla Hiszpanii określana jest jako ucieczka do przodu. Uczestniczy w niej także Grecja, której wcześniej przyznano pierwszą transzę 100 miliardów euro, a następnie drugą 130 miliardów euro. Dla Portugalii zarezerwowano 75 miliardów euro, a dla Irlandii 85 miliardów. Pieniądze te pochodzą z Unii Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Wszyscy Polacy składają się pomoc dla strefy euro. Nasza pożyczka – wpłata na ten cel pochodzi z rezerw dewizowych i wynosi ponad 6 miliardów euro.  Za pośrednictwem Międzynarodowego Funduszu Walutowego nasze pieniądze mają pomóc Grecji, Portugalii, Hiszpanii i niebawem prawdopodobnie Włochom. Ten ostatni kraj ma już ponad dwa tryliony euro długu w relacji do PKB. Zasadnym jawi się pytanie, czy rzeczywiście Polskę na to stać, zwłaszcza w perspektywie dodatkowych informacji o transferze około 4 miliardów euro z polskich banków do Berlina, Paryża i Madrytu. Należałoby postawić pytanie, czy w momencie, gdy Polska znajdzie się w kryzysie otrzyma tak szybką pomoc jak Hiszpania, czy też wdrożone będą restrykcyjne procedury jak chociażby w przypadku Grecji. Narastający kryzys finansowy ma bezpośrednie przełożenie na życie i nastroje obywateli Unii Europejskiej. Na dziesięć monitorowanych krajów europejskich w trakcie kryzysu w dziewięciu zaobserwowano wzrost liczby samobójstw a największy wskaźnik odnotowano w Grecji. Decydenci Unii Europejskiej, przede wszystkim Niemcy, panaceum na kryzys widzą w unii bankowej i politycznej, gdyż okazuje się, że jeszcze nieratyfikowany pakt fiskalny nie pomoże zniwelować tego kryzysu. Unia Europejska z jednej strony usiłuje gasić finansowy pożar, aktualnie w Hiszpanii, z drugiej natomiast gra na zyskanie czasu.  Obecny w Parlamencie w Strasburgu prezydent Peru, nawiązując do kryzysu finansowego Unii stwierdził, że zarówno on, jak i jego rodacy dmuchają pełnymi płucami, aby tę europejską chmurę oddalić od ich kraju. Czas pokaże, nad którym z kolejnych krajów Unii zatrzyma się finansowa czarna chmura.

M. Piotrowski