W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Felietony z drugiej strony: Kto ich strzygł?

10 maja 2020

 

Kto ich strzygł? – pytał mnie znajomy oglądający telewizję i żeglujący po Internecie. Pytanie dotyczyło Prezydenta, Premiera, ministrów, posłów, senatorów. Słowem osób publicznych bądź co bądź, które wprowadzały, podpisywały, akceptowały pandemiczne zakazy.

W tym zakaz pracy fryzjerów. Na wizji niemal wszyscy politycy elegancko podstrzyżeni. Salony i zakłady fryzjerskie pozamykane. Władza nasza umiłowana nakazała obywatelom zostać w domu. Fryzjerom też. Za podstrzyżenie głowy lub brody władza karze fryzjerów mandatem w wysokości 30 tysięcy złotych. To kto ich strzygł? To samo pytanie nasunęło mi się w trakcie debaty prezydenckiej zorganizowanej w TVP, nazywanej telewizją publiczną. Dziesięcioro kandydatów, różnorodność temperamentów, poglądów i opinii, ale jeden wspólny mianownik- eleganckie fryzury. Wszystkich kandydatów.

Wiadomo, publika duża, to trzeba jakoś wyglądać, ale w dobie zakazów władzy powróciło pytanie: kto ich strzygł? Oceniających debatę było wielu. Co komentator, to inna ocena. Ich prawo! W jednej z internetowych gazet pokazano mi tytuł artykułu: „Prof. Jerzy Bralczyk ocenia debatę: Kandydaci sprawni językowo, ale...”. Znany językoznawca „odniósł wrażenie, że wszyscy kandydaci biorący udział w debacie są dość sprawni językowo”, ale niemal do każdego kandydata miał jakieś ALE. Do mnie oczywiście też. „Trochę drętwy i miejscami banalny był pan Piotrowski” – stwierdził profesor. Cóż kandydat się nieco usztywnia, gdy wie jak wielkie autorytety go słuchają i oglądają. Co do banału, to jednak rzecz nie tyle dyskusyjna co zastanawiająca.

To, co dla jednych jest banałem, czyli „zwrotem bez głębszej treści”, albo „brakiem oryginalności w czymś” (cytuję za słownikiem PWN), dla innych może być oryginalnym i treściwym. Okazuje się jednak, że pan profesor Jerzy Bralczyk posługuje się takimi samymi banałami jak i ja i to w tym samym artykule, gdzie stwierdził: „Nawiasem mówiąc, pytanie dotyczące polityki społecznej zawierało dwa problemy szczegółowe, ale chyba nie najbardziej znaczące dla całej polityki społecznej, która zawiera dużo istotniejszych problemów, jak na przykład sprawy ochrony zdrowia i edukacji”. Cóż jako jedyny z kandydatów właśnie o tym powiedziałem, wskazując dokładnie na te dwie dziedziny.

Ochronę zdrowia i edukację. Dokładnie takiej właśnie kolejności. Czyżby profesor Jerzy Bralczyk nieświadomie mnie zacytował i podał jako swoje? To w końcu banał, czy nie banał? – zapytała mnie żona. Może założycie klub banalistów? Odparłem jej: Jak ja lubię Kolegów Profesorów, którzy w jednej wypowiedzi potrafią zaprzeczyć samemu sobie i jeszcze tego nie zauważyć. A propos uwagi, to moją przykuło zdjęcie rzeczonego profesora, ilustrujące wspomniany artykuł. Włoski króciutkie, chyba na jerzyka, (zdjęcie nieco ucięte), za to krzaczaste wąsy i dość długa bujna broda. I znów jak mantra wróciło pytanie: kto go strzygł? 

Serdecznie dziękuję Państwu za uwagę.