W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Europa, czyli nasi…

14 lutego 2016

Episkopat Polski protestuje. Sprzeciw wywołał artykuł zamieszczony w periodyku wydawanym przez Komisję Konferencji Biskupów Unii Europejskiej, czyli COMECE. W jej skład wchodzą przedstawiciele 25-u  episkopatów krajów Unii Europejskiej, w tym Polski. "Europe Infos" wychodzi w trzech wersjach językowych - angielskiej, niemieckiej i francuskiej. Tam też ukazał się artykuł pt. "Co się dzieje w Polsce?" ze zdjęciem Jarosława Kaczyńskiego. Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu Polski biskup Artur Miziński w swoim piśmie skierowanym do rezydującego w Brukseli ojca Patricka Daly, Sekretarza Generalnego COMECE, stwierdził m.in. że "publikacja tego artykułu w "Europe Infos", reprezentującym Konferencję Episkopatów Europy, jest przeciwdziałaniem, które ingeruje w wewnętrzne sprawy Polski". Biskup Miziński poprosił też o "wycofanie tego nieobiektywnego tekstu z oficjalnej strony internetowej Europe Infos".

Jak się okazuje, autorem tego wielce kontrowersyjnego artykułu, który ukazał się w Brukseli, jest Polak. Wymieniony on został także we wspomnianym  piśmie episkopatu. Czytamy tam "nasze głębokie zaniepokojenie wynika z faktu, że artykuł reprezentujący subiektywną opinię pana Henryka Woźniakowskiego na temat sytuacji politycznej i społecznej w Polsce został opublikowany w oficjalnym periodyku, który reprezentuje Komisję Konferencji Biskupów Unii Europejskiej COMECE".
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Otóż przywołany autor, pan Henryk Woźniakowski, jest w Polsce prezesem Społecznego Instytutu Wydawniczego "Znak", a także od lat związany jest ze środowiskiem "Tygodnika Powszechnego". Był jednym z założycieli Unii Demokratycznej oraz Unii Wolności, a także członkiem komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego w dwóch ostatnich kampaniach prezydenckich, czyli także tej przegranej. Jest on rodzonym bratem Róży Thun, europosłanki Platformy Obywatelskiej. A formacja ta, jak wiemy, nie może pogodzić się z porażką wyborczą w Polsce, urządzając różne hece na forum unijnym.

Przypomnę choćby debatę na temat stanu demokracji w Polsce, zorganizowaną w Strasburgu, podczas której w imieniu Platformy przemawiał europoseł Jan Olbrycht. Wypadł on blado, a w konsekwencji partyjni współtowarzysze pozbawili go funkcji przewodniczącego delegacji polskiej w największej grupie politycznej w Parlamencie Europejskim, czyli EPP. Wcześniej już zapowiadałem, że należy spodziewać się odreagowania polityków PO i to na innych polach, z wykorzystaniem europejskich znajomości. Okazuje się także, że w grę mogą wchodzić rodzinne koneksje. Opisany przypadek to tylko jedno z ogniw łańcucha, który dawno określiłem jako "europejskie grillowanie". Jest to element strategii przegranej formacji, która odrzucona przez społeczeństwo w Polsce, szuka wsparcia za granicą. Chce wytworzyć wrażenie, że to Europa jest zdumiona zmianami zachodzącymi w Polsce i przez to wpłynąć na nastroje rodaków.

Serial nadal trwa. Jak donoszą portale internetowe, dziennikarze związani ze środowiskami "Gazety Wyborczej", "Newsweeka" i "Krytyki Politycznej" piszą artykuły, które ukazują się w niemieckich, brytyjskich, belgijskich i francuskich pismach. Jak zauważa wielu komentatorów, artykuły drukowane w językach obcych w wielu krajach Unii Europejskiej, przedrukowywane są potem jako zagraniczne przez redakcje, których redaktorzy mieli wydatny udział w ich komponowaniu. Na tej podstawie coraz śmielej dokazuje telewizja, szczególnie niemiecka, gdzie możemy obserwować spektakl niesmacznych dowcipów na temat naszego kraju, polityków rządzących, jak i tych, którzy już nie żyją. Niewykluczone, że celowo prowokują polskie władze.

Mimo wszystko zalecałbym spokój. Unia Europejska żyje innymi problemami. Głównym tematem najbliższego szczytu Rady Europejskiej ma być Brexit, czyli możliwe wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Jeżeli porozumienie zostanie osiągnięte, to referendum w tej sprawie może odbyć się w Wielkiej Brytanii już za kilka miesięcy. Na kolejnym, czyli marcowym szczycie Rady Europejskiej, głównym tematem będą zalewający Europę imigranci, a co się z tym wiąże kondycja polityczna Niemiec i pytanie, czy kanclerz Angela Merkel pozostanie na swoim stanowisku i czy Unia Europejska w ogóle przetrwa.  Ale to naszych polskich szczerych Europejczyków zdaje się mniej interesować.

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł