W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Dzień uchodźcy

25 czerwca 2017

Dwudziestego czerwca obchodziliśmy Światowy Dzień Uchodźcy. To święto ustanowione przez ONZ miało tutaj w Brukseli szczególny wymiar. Tego dnia bowiem na dworcu centralnym miał miejsce atak terrorystyczny. Tak zresztą sformułowała to belgijska prokuratura. W mediach napisano łagodniej o próbie zamachu terrorystycznego oraz „zneutralizowaniu” zamachowca. Ta neutralizacja polegała po prostu na zastrzeleniu terrorysty, który miał przy sobie materiały wybuchowe i wykrzykiwał „Allahu Akbar”, czyli „Allah jest wielki”, a przed tzw. unieszkodliwieniem zdołał doprowadzić do wybuchu.  Kolejny pozostawiony ładunek saperzy zdetonowali w sposób kontrolowany. Ludzi ewakuowano nie tylko z dworca kolejowego, ale i głównego rynku Grand Place. Zastrzelony terrorysta to 36-letni Marokańczyk o imieniu Oussama, który mieszkał w Brukseli w znanej dzielnicy Molenbeek, nazywanej wylęgarnią terrorystów. Władze Belgii apelują, aby nie dać się zastraszyć. W kraju tym obowiązuje nadal trzeci poziom zagrożenia terrorystycznego w czterostopniowej skali. W tym samym dniu w sąsiedniej Holandii zatrzymano podejrzanego o rozpowszechnianie materiałów tzw. Państwa Islamskiego i instrukcji wytwarzania materiałów wybuchowych. Władze holenderskie oficjalnie przyznały, że obawiają się zamachu terrorystycznego, a w kraju tym nadal obowiązuje czwarty stopień zagrożenia terrorystycznego w pięciostopniowej skali. Tak się złożyło, że również tego dnia we Francji w pobliżu Calais imigranci z Erytrei zbudowali barykadę na autostradzie. W wyniku karambolu zginął polski kierowca. Imigranci w dzień uchodźcy budują blokadę.

Od dawna trwa spór w Unii Europejskiej, jak rozróżnić imigrantów od uchodźców. Zazwyczaj uważa się, że uchodźcy to osoby uciekające z kraju w obawie przed utratą życia, zdrowia bądź wolności, a imigranci to osoby, które przybywają celem osiedlenia się w danym kraju, najczęściej aby zapewnić sobie lepsze warunki życia. Cóż począć jednak, gdy imigrant podaje się za uchodźcę, a w dodatku jest skłonny do radykalnych działań? Rozróżnienie tych kategorii uniemożliwiła kanclerz Niemiec Angela Merkel, wpuszczając dwa lata temu rzeszę migrantów do Unii Europejskiej bez kontroli. Chaos przez nią spowodowany trwa w Unii Europejskiej do dziś. Pani kanclerz chciała być wielkoduszna, przyjmując uchodźców i imigrantów do Niemiec. Teraz sobie z tym nie radzi i nie przyznając się do błędu, próbuje wymusić ich relokację na terenie wszystkich krajów Unii Europejskiej. Z okazji wspomnianego Światowego Dnia Uchodźcy szef niemieckiego MSZ-u i jednocześnie wicekanclerz Niemiec Sigmar Gabriel wydał oświadczenie, w którym napisał, że Niemcy same nie poradzą sobie ze skutkami kryzysu migracyjnego. „Niemcy nie są w stanie poradzić sobie z tymi wyzwaniami w pojedynkę. Potrzebne są wspólne międzynarodowe wysiłki i bardziej sprawiedliwy podział obowiązków, aby złagodzić cierpienia uchodźców na świecie i zapobiec powstawaniu nowych kryzysów migracyjnych”. Mądry Niemiec po szkodzie, chciałoby się powiedzieć, właściwie po przyjęciu ponad miliona imigrantów.

Zamiast egzekwować zapisy układu z Schengen i nie wpuszczać na teren Unii nielegalnych imigrantów, a potrzebującym pomagać na miejscu, politycy niemieccy mnożą kuriozalne pomysły. Niemiecka europosłanka, współprzewodnicząca grupy Zielonych w Parlamencie Europejskim, pani Keller, zaproponowała, aby nie przyjmować pojedynczych osób, lecz przesiedlać całe syryjskie wioski na terytorium Unii, np. na Łotwę. A dlaczego by np. nie do Niemiec, do jej okręgu wyborczego? Przecież nie ma się czego obawiać. Wielu polityków wyklucza fakt, że w gronie przybywających są terroryści lub potencjalni terroryści. Jednak jeśli są, to ilu trzeba będzie zneutralizować tak jak na brukselskim dworcu centralnym?

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł