W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Dzieląc Europę

8 grudnia 2013

Czy projekt o nazwie "Łącząc Europę" rzeczywiście zrewolucjonizuje połączenia w Europie?

"Łącząc Europę" to nazwa nowego instrumentu - projektu finansowania przez Unię Europejską sieci transportowych na naszym kontynencie ułatwiających połączenia w Europie. Dotyczy to zarówno dróg asfaltowych, autostrad, kolei, linii lotniczych, szlaków wodnych i portów. Plan jest dalekosiężny, a jego finał przewidziano na rok 2050. Głównym zaś jego celem jest skrócenie do maksymalnie 30 minut czasu dojazdu obywateli Unii Europejskiej do głównych arterii komunikacyjnych, czyli dojazdu do autostrady, na lotnisko, do szybkiej kolei. Ma powstać, bądź zostać zmodernizowanych 9 kluczowych korytarzy transportowych, które według oficjalnych zapowiedzi zrewolucjonizują połączenia w Europie. Jednym z założeń jest udrożnienie tzw. wąskich gardeł, gdzie tworzą się korki i umożliwienie płynności ruchu. W rozpoczynającej się od stycznia nowej siedmioletniej perspektywie finansowej przeznaczono na to 26 miliardów euro, czyli dwa razy więcej niż w mijającej siedmiolatce.  Docelowo planuje się wydać 250 miliardów euro. Projekt "Łącząc Europę" wyodrębniono z funduszu spójności, który miał niwelować różnice w rozwoju państw Unii. Niestety, spoglądając na mapę planowanych dziewięciu korytarzy transportowych, nie wszystkie kraje Unii zostały jednakowo docenione. Aż sześć z dziewięciu korytarzy biegnie przez Niemcy, a tylko dwa przez Polskę. W planach tych można dostrzec nie tylko ewidentną długofalową marginalizację polskich portów, ale także brak otwarcia na wschód. Pomimo politycznych deklaracji o zbliżeniu Unii z Ukrainą, zabrakło korytarza biegnącego przez Polskę w kierunku tego kraju oraz korytarza z Polski w innych kierunkach, np. na Bałkany. Taka asymetria de facto dzieli Europę. Te niekorzystne rozwiązania można jeszcze skorygować poprzez dodanie nowych dróg, np. odnogi z Warszawy przez Lublin na Ukrainę. W projekcie "Łącząc Europę" Via Baltica została zniekształcona. Z deklarowanych przez rząd 106 miliardów euro, które mamy rzekomo dostać w najbliższej siedmiolatce z UE, już odcina się fundusze na projekt "Łącząc Europę". Polska, pod warunkiem skutecznej rywalizacji z innymi krajami, może uzyskać na ten projekt maksymalnie 4 i pół miliarda euro. Dziwnym trafem jednak np. korytarz Moskwa - Berlin - Rotterdam biegnący przez Polskę jest już w większości ukończony, co zmniejsza szanse pozyskania tychże funduszy. Dyskutując o połączeniach drogowych, nie można zapominać o opłatach za przejazd, np. autostradami, które dofinansowuje Unia Europejska. Wysokość tych opłat jest monitorowana, a w przypadkach ich zawyżania Unia ma prawo interweniować. Tak też się stało, gdy Komisja Europejska nakazała obniżenie opłat za autostradę na odcinku Konin-Stryków. Przy tej okazji warto dodać, że na większości polskich autostrad wprowadza się opłaty, podobnie jak w wielu krajach Unii Europejskiej. Opłaty  dotyczą wszystkich kierowców. Od dłuższego czasu także Niemcy planują wprowadzić myto na swoich autostradach, jednak sposób, w jaki zamierzają to uczynić budzi głośny sprzeciw wielu europejskich państw. Opłaty mają bowiem uiszczać tylko cudzoziemcy kierujący samochodami osobowymi. Obywatele Niemiec będą zwolnieni z opłat, a obywatele innych krajów UE będą musieli płacić za niemieckie autostrady. Unijny komisarz ds. transportu Siim Kallas stwierdził niedawno, że Bruksela dopuszcza możliwość wprowadzenia opłat w Niemczech tylko dla zagranicznych samochodów osobowych. Rzeczniczka Komisji Europejskiej próbowała potem łagodzić tę wypowiedź. Bardzo rozdrażnieni są niemieckimi zapowiedziami Holendrzy, a zwłaszcza Austriacy, których dziesiątki tysięcy codziennie przejeżdża przez tzw. niemiecki cypel pomiędzy Salzburgiem i Tyrolem. Ten ostatni kraj zamierza nawet podać Niemcy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zaniepokojone są także inne kraje jak Czechy i Słowacja. Okazuje się, że europejska polityka transportowa wbrew założeniom i nazwie programu nie tylko nie łączy, a wręcz dzieli Europę.

M. Piotrowski