W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Druga Japonia

3 marca 2013

Z wizytą w Kraju Kwitnącej Wiśni.

Przed wielu laty były prezydent Polski Lech Wałęsa publicznie ogłosił, że zbudujemy w Polsce druga Japonię. Zafascynowany dobrobytem i organizacją życia w tym kraju, dał upust swoim emocjom. Dziś, Wałęsa zaliczony do "grupy mędrców" Unii Europejskiej, rzadko powraca do tej sentencji. Unia Europejska od wielu lat zabiega o bliskie kontakty i współpracę gospodarczą z Japonią. Ten kraj oczarował wielu polityków europejskich. Parlament Europejski, utrzymując oficjalne kontakty z niemal wszystkimi parlamentami na świecie, nie pomija oczywiście Japonii. Będąc od kilku lat członkiem delegacji naszego parlamentu do spraw stosunków z Japonią mogę to na bieżąco obserwować. Kontakty z Japonią są ostatnio intensyfikowane. Niedawno odbyło się w Tokio trzydzieste czwarte międzyparlamentarne spotkanie UE - Japonia. W przyjaznej atmosferze można było wymienić doświadczenia i poglądy. Dla Unii Europejskiej Japonia jest drugim po Chinach największym partnerem handlowym w Azji. Unia od dłuższego czasu zabiega o zawarcie z Japonią porozumienia o wolnym handlu (free trade agreement).  Zarówno Premier Japonii Shinzo Abe, jak i japońscy parlamentarzyści nie zajęli dotąd jednoznacznego stanowiska i nie spieszą się w tej sprawie. Dają do zrozumienia, że porozumienie to byłoby bardziej korzystne dla strony unijnej, niż japońskiej. Unia Europejska krytykuje politykę monetarną Japonii, dostrzegając ryzyko wojny walutowej i nakręcenie spirali celowej dewaluacji walut innych krajów. Japonia jest krajem specyficznym. To jedno z niewielu państw na świecie, które opiera się globalizacji. Praktycznie Japonia jest samowystarczalna. Obywatele Japonii jeżdżą japońskimi samochodami. Korzystają ze sprzętu elektronicznego własnej produkcji - japońskich telewizorów, radioodbiorników, telefonów komórkowych.  Kupują japońską żywność - ryby, glony, owoce morza, ryż. Noszą japońskie ubrania. Nawet rząd japoński zadłuża się u własnych obywateli. Imponujące są działania Japończyków po klęskach żywiołowych, takich jak trzęsienia ziemi czy tsunami. Szybka odbudowa zalanych miejscowości oraz zasiłki na nowe mieszkania i domy - dochodzące nawet do miliona złotych na rodzinę. Japonia ma oczywiście własne problemy. Jej stolica, około dwudziestomilionowe Tokio, to najdroższe miasto na świecie, a kraj ten posiada jeden z najwyższych wskaźników samobójstw. Nie należą do rzadkości samobójstwa zbiorowe.  Od wielu lat Japonia pozostaje w sporze ze swoimi sąsiadami, Rosją, Chinami i Tajwanem o przynależność terytorialną wysp kurylskich i Senkaku. Rząd Japonii oficjalnie zgłasza pretensje pod adresem Unii Europejskiej, szczególnie naszego Parlamentu Europejskiego, który utrącił wcześniej podpisane właśnie w Japonii porozumienie ACTA. Umowa ta miała zapobiec, miedzy innymi podrabianiu japońskich towarów. Głosowanie nasze w tej sprawie unieważniło wcześniejsze zobowiązania niektórych europejskich przywódców. Równolegle do relacji dyplomatycznych i gospodarczych z Unią Europejską Japonia prowadzi osobny dialog z poszczególnymi silnymi krajami europejskimi, takimi jak wielka Brytania, Francja, Niemcy i Włochy. Podobnie rząd Polski zamiast koncentrować się wyłącznie na wymiarze unijnym, powinien intensywnie zabiegać o osobne relacje z Japonią. Wykorzystując unijną płaszczyznę, także europosłów, można skuteczniej realizować narodowe interesy. W trakcie nieformalnych rozmów w Tokio przypominałem japońskim politykom o historycznych powiązaniach naszych krajów przed pierwszą wojną światową i w czasie drugiej wojny światowej. Zaznaczałem, że choć nasze kraje leżą tak daleko od siebie, to w praktyce dzieli nas tylko jeden kraj, to znaczy mamy tego samego sąsiada - Rosję. Z podobieństwami nie można jednak przesadzać. Wprawdzie i w Polsce i w Japonii jeżdżą pociągi, ale w Kraju Kwitnącej Wiśni obywatele mogą jeździć szybką koleją - Shinkansenami poruszającymi się z prędkością do trzystu kilometrów na godzinę. Na polskich torach taka prędkość jest niewyobrażalna. Równie niewyobrażalna dla nas i większości obywateli Unii Europejskiej jest punktualność pociągów. W Japonii łączne spóźnienie wszystkich szybkich pociągów w skali roku wynosi 36 sekund. Z tej pespektywy nasza rzeczywistość to nie druga Japonia, ale raczej Trzeci Świat.

M. Piotrowski