W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Człowiek w UE

30 marca 2014

 

Problem opieki nad osobami niepełnosprawnymi w Polsce i innych krajach UE.

Protesty matek, rodziców niepełnosprawnych dzieci w polskim Sejmie przypomniały premierowi Tuskowi, że dzieci niepełnosprawne to pełnowartościowi obywatele Unii Europejskiej. Wytknęły też szefowi polskiego rządu niedotrzymanie wcześniejszych obietnic podniesienia dodatku opiekuńczego na dziecko do wysokości płacy minimalnej, czyli ok. 1300 złotych netto.

Obecnie rodzice opiekujący się w Polsce niepełnosprawnym dzieckiem otrzymują 820 złotych, czyli zaledwie 200 euro miesięcznie. Jest to kwota nie tylko niewystarczająca, ale i upokarzająca. W obliczu zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego warto przypomnieć rządzącym politykom z Platformy Obywatelskiej, którzy kreują się na supereuropejczyków, jak traktowani są opiekunowie dzieci i osób niepełnosprawnych w innych krajach Unii.

Liczba osób niepełnosprawnych na obszarze Unii Europejskiej sięga już blisko
80 milionów, tj. 15-16% wszystkich jej obywateli. Powstało specjalne Europejskie Forum Osób Niepełnosprawnych (European Disability Forum), które  opracowało
6 priorytetów. Ich głównym przesłaniem jest pomoc osobom niepełnosprawnym na terenie całej Unii, w tym oczywiście niepełnosprawnym dzieciom i ich opiekunom. Domagają się szybkiego ratyfikowania przez Unię i państwa członkowskie Protokołu Fakultatywnego do Konwencji Narodów Zjednoczonych dotyczącego praw osób niepełnosprawnych. Chcą, aby Parlament Europejski powołał "międzykomisyjną Grupę Zadaniową ds. wdrożenia Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych". Punktem odniesienia dla osób niepełnosprawnych i ich rodziców i opiekunów są regulacje obowiązujące w tzw. starych krajach członkowskich. Tam, w przeciwieństwie do deklaracji i praktyki stosowanej przez polski rząd, nie dyskryminuje się niepełnosprawnych dzieci i osób starszych, dofinansowując ich opiekę, pielęgnację, rehabilitację i zapewniając możliwość normalnego funkcjonowania w społeczeństwie.

W Austrii np. najniższy zasiłek opiekuńczy na osobę niepełnosprawną wynosi 145 euro miesięcznie, natomiast najwyższy 1533 euro, czyli ponad 6000 złotych miesięcznie. Wysokość zasiłku określana jest na podstawie orzeczenia lekarskiego.
W Niemczech zasiłki na opiekę nad osobami niepełnosprawnymi w domu są zróżnicowane i wynoszą ponad 1000 euro, czyli ponad 4000 złotych miesięcznie, a w niektórych wypadkach nawet 5000 złotych miesięcznie. We Francji rodzice i opiekunowie ciężko chorego niepełnosprawnego dziecka poniżej 20 roku życia, które wymaga stałej opieki, mogą otrzymać dziennie ok. 50 euro, czyli 200 złotych, tj. miesięcznie ponad 6000 złotych. W Polsce w kwestii opieki nad niepełnosprawnymi dziećmi panuje swoista socjalistyczna schizofrenia. Jeśli rodzice oddadzą niepełnosprawne dziecko do specjalnej placówki opiekuńczej, to wypłaca się miesięcznie na takie dziecko 2500 złotych, a jeśli tę samą opiekę pełnią rodzice, którzy musieli zwolnić się z pracy, otrzymują oni niewiele ponad 800 złotych. Sytuacja ta nie tylko urąga europejskim warunkom, ale godności osób niepełnosprawnych i ich opiekunów.

Od wielu lat, nie bacząc na zróżnicowane dotacje, troskliwą opieką niepełnosprawne dzieci otaczają nie tylko kochający rodzice, ale i siostry zakonne w Polsce, jak chociażby Urszulanki Szare w Sieradzu, które posługę taką pełnią od ponad 50 lat. Wytrzymałość ludzka ma jednak swoje granice i odpowiedzialni politycy powinni sobie z tego zdawać sprawę. Kiedy zobaczyłem fragment tzw. dialogu premiera ze strajkującym rodzicami dzieci niepełnosprawnych w Sejmie, to oniemiałem. Zwłaszcza, gdy jedna z protestujących matek, jak pamiętam, domagając się spełnienia obietnicy podniesienia zasiłku pielęgnacyjnego do minimalnej średniej krajowej, powiedziała do premiera Tuska: "ja na Pana głosowałam, ja głosowałam na PO", a szef rządu natychmiast ripostował: "to nie ma żadnego znaczenia". Warto o tym pamiętać przed nadchodzącymi i kolejnymi wyborami w Polsce.

Mirosław Piotrowski