W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Chrześcijanie i demokracja

22 grudnia 2019

Przed nami kolejne Boże Narodzenie. Gdy 2019 lat temu Chrystus, jako małe dziecko przychodził na świat, panowali królowie. W Betlejem i Judei król Herod. Lękał się on małego króla o którym opowiadali mu trzej mędrcy podążający za gwiazdą, notabene również nazywani królami. Składając nowo narodzonemu Mesjaszowi złoto, kadzidło i mirrę, nie byli sami. Już wcześniej, jako pierwsi, dotarli tam pasterze.

 

To był miejscowy lud, czyli po grecku “demos”. Dzięki trzem królom, którzy w drodze powrotnej uniknęli spotkania z Herodem, inne ludy świata dowiedziały się o narodzeniu Chrystusa i przyjmowały chrześcijaństwo. Jak wiadomo król Herod chciał zabić małego Chrystusa, a później inni królowie czy cesarze prześladowali i zabijali jego wyznawców.

 

 

W dziejach naszego globu, a szczególnie kontynentu europejskiego, oficjalne podejście władców do chrześcijaństwa się zmieniało. Był czas, gdy nauka Chrystusa stała się religią panującą. Nastał też czas, gdy kluczowym dowodem odejścia od barbarzyństwa było przyjęcie przez władcę kraju chrztu, przez co cały jego lud włączano do świata cywilizacji. Z historii pamiętamy także okresy rewolucji, francuskiej, rosyjskiej (październikowej), gdy wraz z obaleniem (detronizowaniem) panujących, powrócono do zabijania i prześladowania chrześcijan. Po II wojnie światowej Europę podzieliła żelazna kurtyna. Po jednej stronie, wschodniej, rozkwitła demokracja socjalistyczna, a po drugiej stronie, zachodniej, prawdziwa demokracja, czyli prawdziwa Europa. W tzw. “Bloku wschodnim” dyskryminowano wyznawców Chrystusa, zabijano jego kapłanów, gdy w tym czasie na Zachodzie chrześcijanie, katolicy, demokraci żyjący nawet w opinii świętości, tworzyli Wspólnotę Europejską. Zanim europejskim ludom ze wschodu udało się skruszyć dzielący nasz kontynent mur i połączyć się z zachodnią wspólnotą, nazwaną Unią Europejską, okazało się, że praktycznie została ona wypłukana z chreścijaństwa. Więcej, chrześcijanie, katolicy w Unii Europejskiej zaczęli być dyskryminowani. W organizacji tej, nazywanej potocznie “Europą”, odwrócono kryteria. Paradoks dziejowy sprawił, że jak stwierdził jeden z kardynałów, żaden z chrześcijańskich demokratów, ojców założycieli Wspólnoty Europejskiej, czyli dzisiejszej Unii Europejskiej, nie mógłby zostać w niej komisarzem, gdyż nie spełnia kryteriów. Pamiętam ja kilkanaście lat temu w Parlamencie Europejskim do największej grupy chadeckiej należeli brytyjscy konserwatyści. Nie chcieli jednak występować pod tym szyldem i dla nich, specjalnie po myślniku, dodano drugi człon nazwy “Europejscy Demokraci”. Dlaczego tak się izolujecie? Zapytałem brytyjskiego kolegę europosła. Szczerze odparł: “słuchaj Mirosław, jestem chrześcijaninem, jestem demokratą, ale nie jestem chrześcijańskim-demokratą”. Innymi słowy już wówczas wskazywał na pewną hipokryzję partyjnych towarzyszy.

Wprawdzie nadal w tzw. Europie, czy w Parlamencie Europejskim, największą grupę stanowią tzw. chrześcijańscy demokraci, oni obsadzili najważniejsze stanowiska w Unii, to bez wątpienia są tylko wydmuszką dawnej chadecji. Kurczowo jednak trzymają się tej nazwy. Przyczyną tego stanu rzeczy są przynajmniej dwa powody. Pod chadecką skorupką łatwiej przemycać de facto komunistyczne rozwiązania i ideologię, a także LGBTIQ i inne dziwactwa oraz zachęcić inne grupy, jak np. europejskich konserwatystów, do wspólnego działania. A druga sprawa, bodaj czy nie ważniejsza, nie dopuścić do powstania prawdziwej chrześcijańskiej demokracji. Jej zorganizowanie bowiem demaskowałoby fałszywkę. Takie niebezpieczeństwo dostrzegło wielu w powołanym do życia Ruchu Prawdziwa Europa-Europa Christi. Sama jego nazwa definiuje cel.

Prawdziwa Europa to Europa chrześcijańska. Funkcjonując w przestrzeni demokratycznej prawdziwy chrześcijanin, katolik, nigdy nie powinien zapominać, że papierkiem lakmusowym każdej demokracji jest stosunek do życia. Każdego życia. Od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. Nie wolno zabijać, bez względu na to jaki kryptonim nadamy krajowemu, czy też europejskiemu zabójstwu. Ciągle należy przypominać słowa świętego Jana Pawła II, że “demokracja bez wartości zmienia się w jawny lub ukryty totalitaryzm”. A propos totalitaryzmu, to czy wielu z nas nie może odczuwać déjá vu? Król Herod za nic miał ludzkie życie, także małych dzieci. Dowodem biblijna rzeź niewiniątek. A jednak to Bóg zwycięża, Emmanuel był i jest z nami. Co roku rodzi się na nowo, dodając nam sił i nadziei. Oczekując bliskiego przyjścia nowo narodzonego Chrystusa życzę Państwu zdrowych i radosnych świąt oraz błogosławieństwa Bożej Dzieciny. “Bóg się rodzi, moc truchleje”.

Szczęść Boże