W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Brexit pod choinkę

7 grudnia 2018

Felieton prof. Miroslawa Piotrowskiego pt. Brexit pod choinkę, opublikowany w Tygodniku Katolickim Niedziela

Foto: Tygodnik Katolicki Niedziela [1465308737[1].jpg]

„Przed świętami Bożego Narodzenia brytyjski parlament powinien głosować nad umową brexitową” – obwieściła premier Theresa May. Umowę rozwodową Wielkiej Brytanii z Unią udało się parafować w Brukseli, w kilkanaście sekund. Wcześniej nie było łatwo. Główny unijny negocjator Michel Barnier jeździł po stolicach państw członkowskich uzgadniając stanowisko. W Wielkiej Brytanii premier May toczyła bój o jak najlepsze warunki wyjścia z politykami własnej partii. Zanim doszło do kompromisów, z kierowanego przez nią rządu odeszło wielu ważnych ministrów. Na znak protestu. Uważali i nadal obstają przy tezie, że uzgodnione, blisko 600. stronicowe porozumienie nie jest zgodne z wolą większości Brytyjczyków, którzy ponad dwa lata temu zagłosowali w referendum za opuszczeniem Unii Europejskiej. „Był to jedyny możliwy deal” – oznajmił szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, i tej wersji trzymają się wszyscy europejscy przywódcy, z premier May włącznie.

Aby rozładować nieco napięcie do bazowego tekstu porozumienia dołączono 26. stronicową deklarację, gdzie podkreślono m.in. niepodległość Zjednoczonego Królestwa. Czy będzie ona jednak w stanie przekonać dotychczas nieprzekonanych, lub wątpiących? Zwłaszcza, że deklaracja nie jest wiążącym aktem prawnym. Od dawna nosem kręci „ojciec Brexitu” Nigel Farage. Wprawdzie jego Niepodległościowa Partia Wielkiej Brytanii (UKIP) zwyciężyła w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego, wprowadzając największą liczbę brytyjskich europosłów, to w wyborach krajowych poległa. Nie wprowadziła ani jednego posła do Izby Gmin. Tu zwyciężyli „nasi konserwatyści”. W wyścigu do PE zajęli drugie miejsce, tworząc z europosłami wybranymi w Polsce z list Prawa i Sprawiedliwości grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Jeszcze na krótko przed referendum brexitowym przeprowadziłem w delegacji brytyjskiej prywatne rozeznanie. Okazało się, że na 21 europosłów tego kraju, większość, czyli 14 opowiadało się za pozostaniem w Unii, a tylko 7 za wyjściem. Wielu z nich, a także ich kolegom w Izbie Gmin trudno pogodzić się z decyzją narodu. Notabene premier May także optowała za „remain”, czyli pozostaniem w UE, ale obecnie to ona właśnie przeprowadza rozwód. Teraz przed nią najtrudniejsze zadanie, czyli przekonanie większości deputowanych izby niższej Westminsteru, że warunki rozwodowe jakie osiągnęła są najlepsze z możliwych, że ich renegocjacja nie wchodzi w grę, że wyjście bez żadnego porozumienia będzie o wiele gorsze, że żadnego drugiego referendum w tej sprawie nie będzie, itp., itd. Zgodnie z brexitowym  kalendarzem nasze rozejście ma nastąpić za cztery miesiące, ale już za parę tygodni, rozpakowując świąteczne prezenty pod choinką, powinniśmy wiedzieć, czy Brytyjczycy nie przygotowali nam przypadkiem, jakiegoś dodatkowego, politycznego prezentu.

Mirosław Piotrowski