W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Priorytety Unii

18 czerwca 2017

W minionym tygodniu w Strasburgu w trakcie najważniejszej debaty, czyli priorytetowej, Parlament Europejski zajął się najbliższym posiedzeniem Rady Europejskiej. Tam zaś poruszane będą przede wszystkim cztery tematy: kryzys migracyjny, wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony, porozumienie klimatyczne i Brexit. Przemawiający szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker napiętnował Polskę, Czechy i Węgry, które nie chcą przyjąć ani jednego uchodźcy z Włoch i Grecji. Poinformował o wszczęciu procedury naruszenia unijnego prawa. Jednakże o przyczynach kryzysu migracyjnego oraz złej decyzji kanclerz Angeli Merkel, która wpuściła ich do Europy, taktownie nie wspomniał.  Unia Europejska wraca też do tematu budowy wspólnej armii, a przemawiający europoseł Platformy Obywatelskiej opowiedział się za intensyfikacją tych działań ze względu, jak to ujął, na nieprzewidywalność partnera za oceanem. Trzeci temat dotyczący zmian klimatycznych, wyodrębniono jako osobną debatę również priorytetową, a zatytułowano ją „Decyzja prezydenta Donalda Trumpa o odstąpieniu USA od porozumienia paryskiego w ramach COP 21 w sprawie zmiany klimatu”. Dało to asumpt do, mówiąc kolokwialnie, przejechania się po Donaldzie Trumpie przez unijnych urzędników i polityków. Szef największej frakcji w Parlamencie Europejskim Manfred Weber wieszczył, że Donald Trump popełnia „historyczny błąd”, a hasło prezydenta USA „America first” to egoizm. Wtórował mu podniesionym głosem przewodniczący grupy socjalistycznej Włoch Gianni Pitella, który stwierdził, że „Donald Trump chce zniszczyć naszą planetę” i jest jeszcze gorszy niż George Bush. Rodak Pitelli przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani „wyrażał żal co do decyzji USA o wycofaniu się z porozumień”, a szef Komisji Europejskiej Juncker twierdził, że USA pozostawiają pustkę. Większość mówców była zgodna, że decyzja Trumpa nie zwalnia nas, czyli Unii, od wysiłków w realizacji porozumienia paryskiego z listopada 2015 roku.
Po amerykańskim rozczarowaniu próbowano tchnąć nadzieję w europosłów. Wyobraźnię rozbudzić miało dwóch zaproszonych gości - prezydent Republiki Wybrzeża Kości Słoniowej i pani prezydent Wysp Marshalla. Ta ostatnia, przemawiając w Strasburgu informowała, że kraj jej to ponad tysiąc wysp i wysepek zagrożonych zmianami klimatycznymi. Twierdziła, że ambitny cel obniżenia temperatury na Ziemi o półtora stopnia to dla mieszkańców tych wysp jest sprawą życia i śmierci. Moim zdaniem brakowało jednak pogłębionej refleksji.
Przy wielokrotnym powtarzaniu sloganu o zmianach klimatu i rzekomo naukowego ich potwierdzenia, nie mówiono o wątpliwościach co do realnego wpływu człowieka na te zmiany. Ponadto, nie zwrócono uwagi na kluczową sprawę. Jeśli przyjąć za dobrą monetę, że człowiek jest w stanie wpłynąć na zmianę klimatu, a porozumienie paryskie miałoby to gwarantować, to w momencie wycofania się z tychże działań ogromnego kraju i potężnej gospodarki Stanów Zjednoczonych, spowoduje wielką dziurę, jak na przykład w dętce rowerowej, czyniąc de facto wszystkie wysiłki innych bezsensownymi. Nie słyszałem, aby ktoś w trakcie debaty podniósł ten argument. Jednakże pomysły ominięcia Donalda Trumpa przez podjęcie kontaktów handlowych z poszczególnymi miastami i stanami Ameryki Północnej dobitnie świadczą o świadomości tego paradoksu.

Niezwykle ważną kwestią był także Brexit. Wielu wpływowych unijnych polityków liczy, że po wyborach w Wielkiej Brytanii uda się Brexit odwrócić.
W swoim wystąpieniu Nigel Farage stwierdził, że naród chce wyjść z Unii, a niektórzy chcą wprowadzić wariant norweski. Jednakże nawet ten ojciec Brexitu, odnosząc się do wyborów w swoim kraju, powiedział, że kampania wyborcza Theresy May była straszna. Tu, w Parlamencie Europejskim w Strasburgu zagadnąłem kolegę europosła brytyjskiego z Partii Konserwatywnej o sytuację polityczną w jego kraju. Odparł krótko „bałagan”. Sądzę, że opinia ta śmiało może dotyczyć sytuacji w całej Unii Europejskiej.

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł