W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Postępy w Unii

5 marca 2017

W minionym tygodniu największe poruszenie wśród europosłów, szczególnie polskich, wywołała wiadomość, że rząd polski sonduje państwa członkowskie Unii, czy byłyby skłonne poprzeć kandydaturę Jacka Saryusz-Wolskiego na przewodniczącego Rady Europejskiej. Informację tę opublikował poważny brytyjski dziennik. Do końca maja tego roku szefem Rady Europejskiej pozostaje Donald Tusk, który ogłosił chęć ubiegania się o reelekcję. Zwrócił się on o poparcie do wielu rządów europejskich, ale nie do polskiego. Polskie władze nie pozostają bierne i po niedawnych spotkaniach w Warszawie z kanclerz Angelą Merkel, teraz na forum unijnym włączają się do gry.
Co ciekawe, proponują polityka Platformy Obywatelskiej. Przypomnę, że miesiąc temu występując w Telewizji Trwam w „Rozmowach Niedokończonych”, w odpowiedzi na pytanie dotyczące Donalda Tuska, wskazałem z imienia i nazwiska europosła PO Jacka Saryusz-Wolskiego jako o wiele lepszego kandydata na szefa Rady Europejskiej, wywodzącego się z tego samego środowiska politycznego co Tusk. Czyżby więc polskie władze na bieżąco oglądały Telewizję Trwam i słuchały Radia Maryja? Temat ten dla niektórych jest oczywiście bardzo ekscytujący, ale prerogatywy szefa Rady są ograniczone. Wywołany szum medialny przyćmił wiele spraw istotnych z punktu widzenia Unii Europejskiej i Polski.

Przede wszystkim Unia Europejska i Wielka Brytania szykują się do swoistego procesu rozwodowego, którego warunki już są ustalane. Brytyjska Izba Gmin dała zielone światło do rozpoczęcia procedury Brexitu.  Jednym z głównych problemów będzie kwestia imigracji oraz sprawy gospodarcze. Po stronie unijnej nadal nie brak głosów domagających się twardego rozliczenia z Wielką Brytanią. Chcą oni, aby kraj ten nawet po opuszczeniu Wspólnoty płacił za zobowiązania zaciągnięte kiedy był jeszcze jej członkiem. Padają ogromne kwoty jak np. 60 miliardów euro. Twardy Brexit miałby zniechęcić inne kraje do podążania tą drogą. A propos naśladownictwa, niedawno fiński Parlament, podobnie jak wcześniej belgijski, holenderski, szwedzki, norweski i brytyjski, przegłosował legalizację tzw. małżeństw jednopłciowych. Co więcej, już od pierwszego marca w Finlandii pary jednopłciowe mogą adoptować dzieci. Przeciwna temu była Partia Finów, której przedstawiciele zasiadają w naszej frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Większość polityków fińskich z byłym premierem Alexandrem Stubbem, opowiedziała się za swoistą nowoczesnością. Notabene wspomniany Alexander Stubb był wcześniej europosłem i zasiadał w grupie politycznej z posłami PO i PSLu.

W Europie odczuwalny jest powiew nowego wiatru, który ostatnio zaczął także wiać zza oceanu. Prezydent USA Donald Trump odmiennie od postępowych Europejczyków i niemniej postępowego poprzednika Baracka Obamy podchodzi nie tylko do ochrony życia, ale także osób LGBTI. Ostatnio cofnął zalecenie wydane wcześniej przez Baracka Obamę dotyczące wyboru toalet przez uczniów transseksualnych.
Słowem, skandal. Ale, ale przed Barackiem Obamą właśnie otwierają się w Unii Europejskiej nowe możliwości. Otóż we Francji w obliczu zbliżających się wyborów prezydenckich, w których najmocniejszą okazać się może Marine Le Pen z Frontu Narodowego, przestraszeni zwolennicy postępowej lewicy zamierzają wysunąć kandydaturę Baracka Obamy na prezydenta tego kraju. Więcej, rozpoczęli już zbieranie podpisów. To absurd, chociażby ze względu na to, że Obama nie jest obywatelem Francji. Inicjatorzy liczą jednak na wstrząs i odwrócenie politycznych trendów w Europie. A propos Obamy i jego wspomnianych inicjatyw toaletowych w USA, gdyby tak jednak wystartował na prezydenta Francji, musiałby się zderzyć z postępowym szefem Komisji Europejskiej Jean-Claude’em Junckerem. W trakcie niedawnej debaty tutaj w Brukseli, Juncker określił jako sukces Komisji Europejskiej wycofanie regulacji dotyczących spłuczek toaletowych. Trudno dociec, który z nich, Obama czy Juncker jest bardziej postępowy. Póki co nie musimy tego roztrząsać, ani się obawiać, gdyż Obama do Unii Europejskiej nie leci, więc chwilowo nieaktualne jest powiedzenie: „Gdy sęp nadleci załatwiać swe sprawy, ucieka perliczka ze swoją toaletą”. No cóż, ale mimo wszystko warto jednak czujnie się rozglądać.

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł