W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Nieznane planety

26 marca 2017

„Europa nie może pokazać zmęczenia” - słowa te wypowiadał wyraźnie zmęczonym i flegmatycznym głosem szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w Parlamencie Europejskim w Brukseli. Ten brak ekspresji ewidentnie kłócił się z treścią jego słów. Doprowadził tym do wesołości wielu europosłów. Czy taki człowiek może ożywić Unię? Swoją postawą jedynie potwierdzał słuszną diagnozę postawioną ponad dwa lata temu w Parlamencie Europejskim w Strasburgu (25 listopada 2014) przez papieża Franciszka. Porównał on Europę do babci, która ”nie jest już płodna i nie tętni życiem”. Mimo wyraźnego braku werwy, Juncker zdawał się nie dostrzegać głębszych przyczyn erozji Unii Europejskiej, czego ewidentnym przejawem jest Brexit i kreślił plan rozwoju tej organizacji do 2025 roku.  Przedstawił dyskutowane już od dłuższego czasu 5 scenariuszy rozwoju Unii, przyszłej integracji.  Stwierdził, wprost, że „powinniśmy dawać ludziom do rąk konkrety”. Niewielu jednak zauważyło, że we wszystkich pięciu scenariuszach szef Komisji Europejskiej powtarza ten sam, chyba dla niego najważniejszy konkret.

W pierwszym scenariuszu stwierdza explicite, że „Europejczycy będą mogli jeździć samochodami niewymagającymi kierowcy”.
W drugim straszy: „Europejczycy będą niechętnie korzystać z samochodów podłączonych do Internetu”. W trzecim scenariuszu „samochody podłączone do Internetu będą powszechnie stosowane w dwunastu państwach członkowskich”. Również w czwartym i piątym scenariuszu mowa jest o samochodach podłączonych do Internetu, które bez przeszkód będą mogły poruszać się po Europie. Ufff, nareszcie mamy europejski konkret. Techniczny. Ważna jest jednak idea. Juncker nawiązał wprawdzie do założycieli Wspólnot Europejskich, niemniej pominął wszystkich chrześcijańskich demokratów, wymieniając tylko jednego - komunistę Altiero Spinellego i pomagającego mu Ernesto Rossiego, którzy byli autorami Manifestu z Ventotene, w którym to zapisano expressis verbis likwidację państw narodowych (rozdział drugi). Juncker mówił: „Spinelli i Rossi ... chcieli wyciągnąć swoje ramiona w kierunku światła, marzyli o lepszej przyszłości i utorowali jej drogę. 60 lat później powinno to być dla nas inspiracją”.

Szkoda, że nawet nie wspomniał chrześcijańskich demokratów Roberta Schumana, Alcide de Gasperiego, Jeana Moneta i Konrada Adenauera. Można powiedzieć, że Juncker a priori odrzuca takie inicjatywy jak np. „Europa Christi”. Czy obowiązującą ma być więc tylko komunistyczna wizja Europy Spinellego? Niestety wypowiedzi Junckera umożliwiają dalsze podążanie tą drogą skojarzeń. Szef Komisji kreuje się na wizjonera. W obliczu jubileuszu 60-lecia Traktatów Rzymskich mówi: „Unia przetrwa co najmniej kolejnych 60 lat”.  Przypomnijmy, że przywódca Niemieckiej Republiki Demokratycznej Erich Honecker w styczniu 1989 roku twierdził, że Mur Berliński będzie „istnieć jeszcze za 50, a nawet za 100 lat”. Nie minął rok od wypowiedzenia tych słów, a Mur Berliński upadł. Obecnie Juncker wieszczy, że Brexit nie zatrzyma Unii Europejskiej. Oczywiście szef Komisji dostrzega pewne mankamenty, ale ogólnie stanowisko jego zdaje się pointować w znanym z dawnych czasów haśle: „Socjalizm tak, wypaczenia nie”.

W obliczu wychodzenia Wielkiej Brytanii z Unii, szef jednej z trzech najważniejszych unijnych instytucji prorokuje, że organizacja nasza liczebnie się nie skurczy, ale powiększy do 30 członków. Być może chodzi mu o akcesję Turcji lub Albanii? Co więcej, mówi, że „pozostałe państwa członkowskie ponownie się w sobie zakochają i odnowią śluby z Unią Europejską”. To jeszcze nic, bo jego uwagi dotyczą istot ziemskich. Juncker idzie jednak dalej i ujawnia, co zobaczył i kogo spotkał w kosmosie. Jakiś czas temu całkiem na serio mówił w Parlamencie Europejskim: „Spotkałem się i wysłuchałem kilku przywódców innych planet. Obserwują nas i martwią się, jaką drogą podąża Unia Europejska”. Muszę przyznać, że to słowa śmiałe i odważne. Niemniej, już w czasach komunizmu podobne planetarne paralele występowały. Ot, chociażby w przypadku wodza rewolucji Włodzimierza Iljicza Lenina. Znana polska noblistka Wisława Szymborska w wierszu pt. „Lenin” pisała:
„W bój poprowadził krzywdzonych, że trwałość zwycięstwu nadał, dla nadchodzących epok, stawiając mocny fundament - grób, w którym leży ten nowego człowieczeństwa Adam, wieńczony będzie kwiatami z nieznanych dziś jeszcze planet”. No cóż, to o Leninie, a Juncker, Juncker może wypróbowałby najpierw swoje pomysły na innych nieznanych planetach?

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł