W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Lubelscy goście w Parlamencie Europejskim

28 listopada 2012

W ramach promocji i lepszego zrozumienia specyfiki pracy Parlamentu Europejskiego każdy z eurodeputowanych może w ciągu roku zaprosić dwie grupy gości. Prof. Mirosław Piotrowski, korzystając z przysługujących mu prerogatyw, od 2004 r.  gościł w siedzibach Parlamentu Europejskiego w Brukseli i Strasburgu ponad 700 osób – głównie z Lubelszczyzny.

Do tej pory na zaproszenie prof. Piotrowskiego Parlament Europejski odwiedziły m.in. następujące grupy:

  • laureaci olimpiad i konkursów wraz z opiekunami;
  • nauczyciele WOS i historii;
  • studenci WSKSiM w Toruniu i KUL w Lublinie;
  • młodzież z terenów popowodziowych gminy Wilków, Łaziska, Józefów, Annopol i Janowiec;
  • działacze społeczni;
  • środowiska opiniotwórcze – przedstawiciele mediów, nauki, biznesu, samorządu regionalnego, lokalnego i zawodowego;
  • przedstawiciele kultury i sztuki;
  • młodzież ze szkół średnich wraz z wychowawcami.

Program wyjazdu każdorazowo obejmuje liczne atrakcje – m.in. obserwację prac parlamentu, prelekcję na temat  roli i zasad funkcjonowania Parlamentu Europejskiego, spotkania z parlamentarzystami z krajów członkowskich UE, zwiedzanie z przewodnikiem budynków PE, prezentację materiałów audiowizualnych oraz  dyskusję. Stało się już tradycją, że poseł M. Piotrowski proponuje rozszerzony plan takiej wyprawy: dzięki temu uczestnicy mogą zwiedzać Brukselę, Antwerpię, a także przepiękny Strasburg ze słynną Katedrą Najświętszej Marii Panny. Każdy z takich studyjnych wyjazdów jest bardzo bogaty poznawczo.

W Brukseli nie gryzą

Żeby się o tym przekonać najlepiej tam pojechać i sprawdzić to naocznie. Tak wiele nam naopowiadano o polskim zaścianku, że coraz łatwiej (zwłaszcza ludziom młodym) wstydzić się polskich korzeni. A wstydzić się nie ma czego. Jak się okazuje nasza młodzież ani nie mówi gorzej obcymi językami, ani nie jest mniej elokwentna, ani nawet gorzej ubrana od mieszkających i pracujących w mieście o aspiracjach stolicy Europy.

O tym wszystkim mogli się przekonać uczestnicy wycieczki edukacyjnej, której organizatorem był poseł do Parlamentu Europejskiego – pan prof. Mirosław Piotrowski. W dniach 1−5 grudnia 2004 r. grupa młodych Lublinian, wraz z opiekunami, zwiedzała Brukselę, Waterloo i Gandawę. Młodzież uczestnicząca w wycieczce wybrana była przez proboszczów lubelskich parafii, do których poseł Piotrowski zwrócił się z prośbą o wytypowanie osób w wieku 16−18 lat, które powinny poznać pracę instytucji europejskich, ale nie mogą sobie na to pozwolić ze względów finansowych. W grupie znalazło się także ośmioro mieszkańców lubelskich domów dziecka. W sumie wyprawa liczyły ponad 40 osób. W Brukseli młodzież odwiedziła Parlament Europejski. Oprócz zwiedzania monumentalnej budowli z metalu i szkła, młodzi Lublinianie spotkali się z przewodnikiem opowiadającym o pracy w parlamencie oraz z panem posłem Piotrowskim, który powiedział o swojej pracy.

Młodzież zasypywała mówców pytaniami. Wielu nie ukrywało, że pracą w Parlamencie Europejskim interesują się nie tylko ze względów teoretycznych. Potem było zwiedzanie Brukseli, Waterloo ze słynną panoramą bitwy oraz historycznej Gandawy. To wyjątkowo urocze miejsca. Wiele z nich ma swoją piękną, często romantyczną historię. Ale nie to najbardziej zdziwiło młodych Polaków. W drodze powrotnej, pędząc po pięknych autostradach, chcieli, by opiekunowie wyjaśnili im wiele paradoksów, które zauważyli, a które nie mieściły się w ich, pełnych zdrowego rozsądku, młodych głowach. Zastanawiali się na przykład nad tym dlaczego Parlament Europejski musi raz w miesiącu przenosić swoje obrady do Strasburga, marnując na ten cel ogromne środki, kiedy na około widać tak wiele palących potrzeb. Jak to możliwe, że po 25 latach istnienia tak szacownej instytucji, dopiero w tej kadencji zaczęła w niej funkcjonować opozycja. Pytali o zawiłości etniczne i językowe tak widoczne w Belgii, kiedy to obywatele jednego państwa często nie mogą się ze sobą porozumieć, bo mówią w innych językach, a nazwy miast na drogowskazach zmieniają się w zależności od mijanych kantonów. Jak oni gdziekolwiek mogą trafić? – pytał zdziwiony Marcin. Zdziwienie nie opuszczało uczestników wycieczki również wtedy, gdy okazało się, ze w całkiem niezłym hotelu w Brukseli nie można dogadać się po angielsku. A przecież na lekcjach mówili, że z „angielskim na Zachodzie nie zginiesz”. Tego rodzaju pytań było naprawdę wiele. Cóż, w Brukseli nie gryzą – to prawda. Konkluzją wyjazdu było jednak stwierdzenie znacznie dalej idące. Bruksela czeka na Polaków – tak mówiło wielu młodych uczestników wyprawy. Zobaczyli oni bowiem, że już dzisiaj mogądać Europie bardzo wiele. Słowa ogromnej wdzięczności należą się panu prof. Mirosławowi Piotrowskiemu za to, że tylu młodych mogło się o tym przekonać naocznie.

Mariusz Banach (jeden z opiekunów grupy), 12.12.2004 r.

Co ma Parlament Europejski w Strasburgu do szlaku winnic?

Po jednej stronie w fotelach Parlamentu Europejskiego w Strasburgu zasiadły takie autorytety jak Jaś Gawroński, włoski poseł do PE z polskimi korzeniami (a także przyznający się do rodzinnych związków z Lublinem), Adam Bielan, wiceprzewodniczący PE, lubelski eurodeputowany prof. Mirosław Piotrowski… Z drugiej grupa 17 dociekliwych, gotowych do każdej dyskusji o wspólnej Europie reprezentantów naszego regionu, przedstawicieli najbardziej opiniotwórczych środowisk i władz województwa. Niestety, takie spotkania, do jakiego doszło niedawno w Strasburgu mają jedną wielką wadę: za szybko się kończą, a machina parlamentarna każe ustąpić miejsca w sali obrad następnym  gościom europarlamentu. Parlamentarna wizyta, na którą specjalnych gości z Lubelszczyzny zaprosił do Strasburga poseł Mirosław Piotrowski, prezes stowarzyszenia Razem dla Lubelszczyzny, została przepleciona czymś dla ducha i podniebienia: z konieczności szybkim, ale i pełnym wrażeń zwiedzaniem Alzacji, której stolicą jest Strasburg. Z malowniczego Obernai (25 km od Strasburga) można robić wypady do innych uśpionych i cudownych miasteczek tzw. szlaku winnic, podczas których oczywiście nie można nie zatrzymać się na degustację przynajmniej kilku tamtejszych win.

Rola niepisanych starostów grupy, która włóczyła się po parlamencie i Alzacji przypadała na zmianę, w zależności od okoliczności, niżej wymienionym w przypadkowej kolejności:marszałek Krzysztof Grabczuk, rektor Andrzej Książek, dziekan Piotr Sendecki, prezes Grażyna Łojko, prezes Grzegorz Dębiec.  (mar)

Nasze Miasto Lublin, 30.05.2008 r.