W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej informacji o wykorzystaniu plików cookies znajdą Państwo na stronie z regulaminem. zamknij

Gdzie jest Unia?

23 kwietnia 2017

Gdy przeżywaliśmy Triduum Paschalne i świętowaliśmy Zmartwychwstanie Chrystusa, na świecie było niespokojnie. W Wielki Piątek Stany Zjednoczone zrzuciły największą na świecie bombę konwencjonalną na bojowników tzw. Państwa Islamskiego. To zdecydowana reakcja nowej administracji amerykańskiej na użycie w Syrii broni chemicznej, w wyniku czego zginęli niewinni ludzie, także dzieci. Odpowiedzialnym za to czyni się prezydenta Syrii Baszara al-Asada, wspieranego przez Rosję, a konkretnie Władimira Putina. To bez wątpienia pogorszenie relacji USA-Rosja. A tak niedawno jeszcze zarzucano Trumpowi, że jest proputinowski.

Także w Wielki Piątek wspomniany prezydent USA Donald Trump zdecydował o wprowadzeniu sankcji wobec Korei Północnej. Kraj ten od dłuższego czasu prowadzi niebezpieczne próby nuklearne. Testuje pociski balistyczne, ostatnio także dalekiego zasięgu. Działania Korei Północnej są sprzeczne z rezolucjami Rady Bezpieczeństwa ONZ. Dotychczasowe międzynarodowe sankcje Korea Północna lekceważy.  Obecnie, jak twierdzą Amerykanie, ich cierpliwość się skończyła, a po swojej stronie mają Koreę Południową, Japonię i zabiegają o ścisłą współpracę z Chinami w tym zakresie.

Przeglądając doniesienia agencji informacyjnych, trudno było znaleźć jakiekolwiek stanowisko Unii Europejskiej wobec tych wszystkich wydarzeń. Świat w każdej chwili może znaleźć się na krawędzi wojny, trudno więc nie zadać pytania: „Gdzie jest Unia?”.  Europejska. Nie tak dawno laureatka Pokojowej Nagrody Nobla. Gdzie jest nasza Wysoka Przedstawiciel do spraw kontaktów zewnętrznych pani Federica Mogherini, nazywana przez Jean-Claude’a Junckera „ministrem spraw zagranicznych Unii”? A jak już padło nazwisko szefa Komisji, to również warto zauważyć, że nie odnotowaliśmy ani jego głosu, ani głosu szefa Rady Europejskiej. W tym czasie w mediach przebiła się tylko jedna europejska informacja. Dotyczyła francuskiej europosłanki i kandydatki na prezydenta tego kraju Marine Le Pen, która może zostać pozbawiona immunitetu ze względu na rzekome nieprawidłowe zatrudnianie asystentów w Parlamencie Europejskim.

Sądzę, że samo zestawienie tych informacji jasno obrazuje, w jakim punkcie znalazła się organizacja o nazwie Unia Europejska. Gdy świat jest niespokojny i niebezpieczny, Unia zajmuje się sama sobą. Największe niebezpieczeństwo upatruje w wygranej Marine Le Pen, która nie tylko zapowiada „przywrócenie Francji granic”, odrzucenie waluty euro i przywrócenie franka, ale przede wszystkim „wydobycie Francji z więzienia Unii Europejskiej”.  Podobną retorykę stosuje ojciec Brexitu Nigel Farage, nazywając unijnych decydentów „mafią” lub „gangsterami”, którzy nie chcą wypuścić Wielkiej Brytanii bez okupu. Zanim do tego dojdzie, kraj ten czeka nowe przetasowanie polityczne, gdyż ostatnio premier Theresa May zapowiedziała przedterminowe wybory. Mają one odbyć się w czerwcu, a we wrześniu wybory w Niemczech, gdzie socjalistyczny kandydat na kanclerza Martin Schulz, podobnie jak Marine Le Pen we Francji zmaga się z zarzutami nieprawidłowego zatrudniania asystentów w Parlamencie Europejskim. Czy to aby tylko przypadek? Akurat w jego przypadku największą aktywność tutaj w Brukseli wykazuje niemiecka europosłanka z konkurencyjnej CDU. Socjaliści nie wiedzą już jak ją poskromić.

Bardzo zajęty jest też szef Rady Europejskiej Donald Tusk, który musi przyjeżdżać do Warszawy na przesłuchania w prokuraturze. Może zamiast w Warszawie powinien być w tym czasie w Ankarze, gdzie prezydent tego kraju jest zniecierpliwiony opieszałością Unii i zapowiada zerwanie umowy blokującej napływ imigrantów do Europy, a także rozważa referendum w sprawie odstąpienia Turcji od negocjacji akcesyjnych z Unią. Jak widać cierpliwość Turków się kończy. Turcja złożyła formalny wniosek akcesyjny do naszej organizacji równo 30 lat temu, a status kraju stowarzyszonego z Europejską Wspólnotą (Gospodarczą) uzyskała pond 50 lat temu. Władze tureckie i wielu obywateli tego kraju uważa, że nie są przez Unię traktowani poważnie. Sama Unia ma jednak związane ręce. Przede wszystkim wyborami, a najważniejsze dla niej są te we Francji.

prof. Mirosław Piotrowski, europoseł